Nie będzie zapowiadanych na 10 czerwca protestów załogi.

Zgodnie z informacjami „Parkietu” z ostatnich dni, władze Tauronu postulują uzależnienie wynagrodzeń pracowników od efektywności spółek z grupy.

– Projekt porozumienia, który otrzymaliśmy, jest bardzo obszerny. Trudno od ręki ocenić jego zawartość, musimy się z tym zapoznać, przeanalizować szczegóły – wyjaśnia Zdzisław Przydatek, wiceprzewodniczący rady społecznej grupy kapitałowej Tauron, jednocześnie szef „Solidarności” w Południowym Koncernie Energetycznym.

Potwierdza on, że zarząd zaproponował uzależnienie ewentualnych podwyżek od poziomu inflacji oraz dwóch parametrów wpływających na wyniki spółek. – To trochę jak formuła matematyczna, do której trzeba podstawić elementy ze sprawozdania finansowego – wyjaśnia Przydatek.

Następne spotkanie związkowców z zarządem umówiono na 28 czerwca. Do tego czasu przedstawiciele załogi przeanalizują wczorajsze propozycje.

Rozmowy o podwyżkach zakończyły się w Enei, ale trwają w największej w branży Polskiej Grupie Energetycznej. W jednej z najważniejszych spółek PGE, Elektrowni Bełchatów, mediacje w ostatnich dniach nie przyniosły rozstrzygnięcia. Związkowcy nadal nie wiedzą, na jaki wzrost wynagrodzeń mogą liczyć w tym roku. Wiadomo tyle, że nie mają szans na ok. 10 proc., jak domagali się początkowo.

Świadczenia pracownicze to w energetyce 6–8 proc. wszystkich kosztów działalności. PGE w 2010 r. przeznaczyła na ten cel przeszło 4 mld zł, a Tauron – 2,6 mld zł.