Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), zrzeszający największe spółki elektroenergetyczne w kraju (PGE, Eneę, Taurona, Energę) zabiega o złagodzenie systemu ETS. W tym celu organizowane są spotkania spółek, branży, ekspertów z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Takie kolejne spotkanie miało miejsce 14 kwietnia w Brukseli, gdzie zorganizowano debatę poświęconą zmianom w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2.

Przekonywanie do zmian w EU ETS nie jest łatwe, ale widmo kryzysu energetycznego wywołane wojną na Bliskim Wschodzie pozwala na zwiększenie zrozumienia polskiego stanowiska. Najbardziej o zmiany w ETS zabiega Polska Grupa Energetyczna. Marcin Laskowski, wiceprezes PKEE i wiceprezes PGE podkreślił, że Unia Europejska funkcjonuje dziś w zupełnie innych realiach niż podczas poprzednich reform systemu ETS.  –  Obok ambicji klimatycznych na pierwszy plan wracają konkurencyjność gospodarki, bezpieczeństwo energetyczne i odporność Europy – mówił. Jednocześnie przypomniał, że dotychczasowy system przyniósł wymierne efekty: emisje w sektorach objętych ETS spadły o 51 proc. od 2005 r., jednak – jak dodał – „wchodzimy w etap, w którym redukcje będą znacznie trudniejsze, zarówno technologicznie, jak i kosztowo”.

Propozycje zmian polskiej energetyki 

Maciej Laskowski zwrócił jednak uwagę na rosnące koszty systemu i ich wpływ na gospodarkę. – Koszty EU ETS stają się zbyt wysokie. W skali UE to już średnio około 11 proc. ceny energii dla przemysłu, a w niektórych krajach, jak Polska, nawet około 50 proc. – mówił, ostrzegając przed ryzykiem przenoszenia działalności przemysłowej poza Europę. W związku z tym rewizja systemu EU ETS powinna – jego zdaniem – uwzględniać kilka kluczowych priorytetów. Po pierwsze, system EU ETS powinien uwzględniać nie tylko redukcję emisji, ale także bezpieczeństwo energetyczne.  –  Opowiadamy się za dostosowaniem zasad dotyczących jednostek szczytowych. Umożliwiłoby to niektórym z nich działanie w sytuacjach krytycznych, gdy system elektroenergetyczny ich potrzebuje, aby zagwarantować bezpieczeństwo. Ponadto, wyłączenie ich z systemu ETS mogłoby przyczynić się do obniżenia cen energii – mówił Laskowski. Na mocy obecnych przepisów to wyłączenie dotyczy elektrowni, które w ciągu roku pracują tylko 300 godz. PKEE proponuje rozszerzenie do 1500 godz. Oficjalnego stanowiska polskiego rządu w tej sprawie jeszcze nie ma.  –   My się temu przyglądamy i patrzymy, czy to jest praktycznie stosowalne i jak zachowywałby się rynek, jeśli elektrownie byłyby wyłączone z ETS – wskazał wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta pytany przez „Parkiet” o tę propozycję. Wydaje się jednak, że ma ona na celu otwarcie dyskusji, aby w jakiś sposób zostawić elektrownie konwencjonalne jako rezerwę w ten czy w inny sposób.

Foto: GG Parkiet

Wiceprezes PGE jako drugi postulat wskazuje na potrzebę zapewnienia długoterminowej dostępności uprawnień.  –  Przy obecnych parametrach podaż uprawnień na rynku pierwotnym wyczerpie się na długo przed 2040 r. W związku z tym proponujemy kilka działań, takich jak m.in., obniżenie wskaźnika poboru Rezerwy Stabilności Rynkowej i odejście od wskaźnika Całkowitej Liczby Uprawnień w Obiegu na rzecz mechanizmu reagującego na poziom cen czy wydłużenie do 2050 r. okresu, w którym uprawnienia będą dostępne dla emisji trudnych do ograniczenia – dodaje wiceprezes PGE.

Jako trzeci punkt Laskowski wskazuje na potrzebę zwiększenia odporności systemu EU ETS na szoki cenowe.  – Musimy kontynuować reformę mechanizmów stabilności rynku, aby strukturalnie ograniczyć nadmierną zmienność i wprowadzić zabezpieczenia przed zakłóceniami spekulacyjnymi. Powinno to również obejmować środki ograniczające rolę instytucji finansowych w celu ograniczenia spekulacji, które podważają stabilność cen uprawnień. Zwiększenie płynności systemu można również osiągnąć poprzez dopuszczenie międzynarodowych jednostek emisji dwutlenku węgla – dodał.

Wreszcie po czwarte, wiceprezes PGE wskazał na potrzebę wzmocnienia instrumentów wsparcia, takich jak Fundusz Modernizacyjny.  –  Jego kontynuacja po 2030 r. i zwiększenie alokacji są niezbędne. Fundusz udowodnił już swoją rolę w realizacji inwestycji i osiąganiu wymiernych rezultatów w zakresie dekarbonizacji. Ponadto musimy uruchomić niedawno ogłoszony program inwestycyjny o wartości 30 mld euro dla sektora energetycznego – dodaje Laskowski.

Czytaj więcej

Aktualizacja strategii PGE czeka na Brukselę. Kluczowe zmiany w ETS

Polskie postulaty 

Jak tłumaczył  Krzysztof Bolesta, propozycja Komisji Europejskiej, jeżeli chodzi o MSR, czyli tę rezerwę pozwoleń ETS, to pierwszy krok w reformie systemu. Pod presją krajów członkowskich, Komisja Europejska proponuje wstrzymanie unieważniania uprawnień do emisji CO2. Będą gromadzone w ramach mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej (MSR). Ma to ustabilizować ich ceny, a w efekcie – stawki za prąd. – To pierwszy krok, który KE chce zrobić szybko bez zbędnych dodatków, dlatego widzimy, że ta reforma MSR jest kosmetyczna, ale ona taka ma być na tym etapie, dlatego że jeżeli do końca roku nie przejdzie przez KE decyzja takiej drobnej poprawki i uprawnienia do emisji CO2 za ten rok znów znikną z rynku, a nam chodzi o to, żeby je trzymać i mieć w rezerwie – powiedział wiceminister.

W drugim kroku znów w planie będzie reforma MSR-u, ale już bardziej kompleksowa. – Ten pierwszy krok, mimo że kosmetyczny jest dla Polski korzystny, bo pozwala on, aby w MSR było więcej pozwoleń. To jest ważne dla Polski, dlatego że ten ruch powoduje, że jest więcej pozwoleń w rezerwie MSR i w związku z tym ta rezerwa może działać jako taki prawdziwy mechanizm stabilizacji cen. Myślę, że prezydencja cypryjska chce zakończyć w miarę szybko pracę nad tym konkretnym projektem – podkreślił wiceminister Bolesta.

Większa reforma będzie częścią zmian w EU ETS, czyli projekt się pojawi zapewne w lipcu. Propozycje zmian MKiŚ są niezmienne. To utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu zgodnie z obowiązującymi zasadami, rezygnacja lub kolejne odsunięcie w czasie ETS2, wprowadzenie Europejskiego Banku Węglowego m.in. w celu kontroli ceny uprawnień, wyłączenie produkcji na rzecz obronności z ETS oraz uwzględnienie specyfikacji poszczególnych państw członkowskich i regionów w ramach architektury wsparcia finansowego dla transformacji, większa pula darmowych uprawnień dla ciepłownictwa w zamian za inwestycje. Bolesta podkreślił, że rząd będzie zabiegał o utrzymanie wsparcia dla polskiej energetyki i gospodarki w postaci Funduszu Modernizacyjnego. Istnieje bowiem ryzyko, że po reformie EU ETS, ten mechanizm transformacyjny zniknie.

Czytaj więcej

Zmiany w ETS sprzyjają energetyce. Tauron mocno w górę

Dlaczego ten mechanizm jest tak ważny dla Polski?

Polska jest głównym beneficjentem Funduszu Modernizacyjnego (FM). Udział Polski  w puli środków ze sprzedaży 2 proc. uprawnień do emisji CO2, co wynosi 43,41 proc., co oznacza, że dysponuje wpływami ze sprzedaży co najmniej 119 mln uprawnień do emisji. Natomiast udział w dodatkowej puli środków przyznanych od 2024 r. wynosi 34,2 proc. Ostateczna pula środków, jaką otrzyma Polska, będzie uzależniona od bieżących cen uprawnień do emisji CO2. Łączna alokacja dla Polski – pula 2 proc. oraz od 2024 r. dodatkowa pula 2,5 proc. – wynosi około 172 mln uprawnień, co przy bieżącej cenie EUA – 78 euro/t daje kwotę ponad 57 mld zł.  – W ramach FM możliwe jest dofinansowanie realizacji inwestycji mających na celu modernizację krajowego systemu energetycznego oraz poprawę efektywności energetycznej w ramach obszarów priorytetowych oraz w ramach obszarów niepriorytetowych, które nie wpisują się w obszary priorytetowe, lecz realizują cele FM – tłumaczył Krzysztof Bolesta. Jego zdaniem musimy jako UE zadbać o to, aby nie odchodząc od paliw kopalnych robić to stopniowo, nie zapominając o przemyśle, który z powodu wysokich cen energii cierpi coraz bardziej.

Trudne rozmowy z Komisją 

Komisja Europejska ze zrozumieniem wydaje się podchodzić do tych postulatów, ale nie widać większej woli, aby nastąpiło złagodzenie kursu. – ETS rozwija się od 20 lat i musi się nadal dostosowywać. Utrzymujemy kierunek, ale potrzebujemy systemu bardziej elastycznego i lepiej dopasowanego do nowej rzeczywistości – wskazał dyrektor generalny ds. klimatu w Komisji Europejskiej Kurt Vandenberghe, podkreślając jednocześnie jego rolę w transformacji. Jego zdaniem dalsze utrzymanie ETS to sposób na obronę konkurencyjności i budowanie suwerenności energetycznej – Musimy kontynuować transformację, która oznacza usuwanie paliw kopalnych tak szybko jak to możliwe, w sposób opłacalny ekonomicznie. Mamy do tego liczne narzędzia działające od 20 lat. ETS się sprawdza. Widać to też po Polsce, gdzie udział OZE systematycznie rośnie, a gospodarka nadal świetnie się rozwija – mówił.

Pytany o rewizję dyrektywy EU ETS w lipcu wskazał, że to nie jest tak, że to ETS jest jedynym źródłem problemów. – Musimy dostosować ETS do realiów i to zrobimy. Oprócz ogólnej rewizji polityki energetyczno-klimatycznej chcemy utrzymać nasz kierunek i kurs, ale musimy uwzględnić większą elastyczność wobec państw członkowskich – powiedział.

Vandenberghe przypomina, że częścią rewizji ETS ma być przedłużenie obowiązywania części uprawnień w rezerwie stabilności rynkowej MSR, aby zwiększyć podaż, ale dodał, że nie może to prowadzić do nadpodaży.