Jednak Powell zdecydował się pozostać w Radzie Gubernatorów. Ma to uciszyć głosy krytyków i zapewnić instytucjonalną stabilność w okresie transformacji.

Podsumowując jego kadencję, Powell zredefiniował priorytety Fedu. Jego dziedzictwem jest postawienie na inkluzywny rynek pracy, co zaowocowało najniższym bezrobociem mniejszości w historii i najdłuższym okresem niskiego bezrobocia od lat 50. XX wieku. Choć błąd uznania inflacji za „przejściową” w 2021 r. pozostanie cieniem na jego wizerunku, Powell odkupił go najbardziej agresywnym cyklem podwyżek stóp od czasów Paula Volckera, skutecznie tłumiąc wzrost cen bez wpędzenia gospodarki w głęboką recesję. Przez całą kadencję pozostawał niewzruszony na polityczne ataki, broniąc niezależności banku centralnego. Co przed nami? Era Kevina Warsha zapowiada się jako czas technologicznego optymizmu. Warsh postrzega sztuczną inteligencję (AI) jako potężny czynnik dezinflacyjny, który dzięki skokowi produktywności pozwoli na szybszy wzrost gospodarczy przy niższych stopach procentowych. Jako nowy szef będzie chciał dalej obniżać bilans, dążąc do skromnych rezerw i spojrzeć na inflację z innej strony, co miałoby pozwolić na odfiltrowanie szoków zewnętrznych i szybsze działania polityki monetarnej. Nie ukrywa, że w pewnych obszarach będzie chciał współpracować z administracją. Należy jednak podkreślić, że to nie sam prezes Fed podejmuje decyzję, a cały komitet polityki monetarnej FOMC, o czym Donald Trump zazwyczaj zapominał lub nie wiedział, mocno krytykując Powella przez całą jego kadencję.