S&P 500 zyskał od dołka z 30 marca już prawie 17 proc. W poniedziałek, po raz pierwszy w historii, zamknął się na poziomie przewyższającym 7400 pkt. Kolejny rekord ustanowił również Nasdaq Composite. Od marcowego dołka urósł już o 26 proc. W zeszłym tygodniu rekordowo wysoko znalazł się indeks amerykańskich małych spółek Russell 2000. Indeksowi Dow Jones Industrial brakowało natomiast na poniedziałkowym zamknięciu tylko 1,6 proc. do rekordu z lutego. Choć nastroje na globalnych giełdach pogorszyły się we wtorek, to liczony przez CNN Indeks Chciwości i Strachu pokazywał 66 pkt.,, czyli był na poziomie wskazującym, że na amerykańskim rynku akcji panuje „chciwość”. Sugeruje ją już od 15 kwietnia. Nastroje na rynku były więc w ostatnich tygodniach zadziwiająco dobre, biorąc pod uwagę to, że mamy wciąż daleką od zakończenia wojnę na Bliskim Wschodzie, poważnie zagrażającą globalnej podaży ropy. Mimo takiego środowiska, amerykańskie indeksy giełdowe ustanawiały w ostatnich tygodniach rekord za rekordem. Co więcej, część analityków podwyższała prognozy dla S&P 500.
Przesuwający się cel
Guru rynkowy Ed Yardeni, szef firmy badawczej Yardeni Research, podniósł swoją prognozę dla S&P 500 na koniec 2026 rok z 7700 do 8250 pkt. – Nigdy wcześniej konsensus oczekiwań co do zysków nie rósł tak szybko dla bieżącego i nadchodzących lat, jak w ostatnich miesiącach. Wynikiem tego jest wzrost na rynku akcji napędzany zyskami spółek – napisał.
Przy oczekiwanych przez Yardeniego marżach zysku na poziomie 15 proc. w tym roku i 16,3 proc. w przyszłym, prezes Yardeni Research widzi zysk na akcję dla indeksu S&P 500 na poziomie 330 USD w tym roku i 375 USD w 2027 roku. Zauważa również, że sam nie jest największym optymistą jeśli chodzi o zyski amerykańskich spółek. Konsensus szacunków zysków na akcję w ostatnich tygodniach wzrósł powyżej jego prognoz na 2026 i 2027 rok. Obecnie wynosi odpowiednio 336,49 USD i 386,70 USD. Ten wynikowy boom jest częścią tego, co Yardeni od kilku lat nazywa „Ryczącymi latami 20.” – Na razie trzymamy się naszej prognozy 10 000 punktów dla S&P 500 do końca 2029 roku. Może ona zostać osiągnięta przed terminem – wskazuje Yardeni.
Prognozę dla S&P 500 podnieśli w poniedziałek analitycy HSBC. O ile dotychczas spodziewali się, że indeks zakończy 2026 r. na poziomie 7500 pkt.,, to obecnie oczekują jego zwyżki do 7650 pkt. Ich zdaniem, zysk na akcję dla indeksu S&P 500 wzrośnie w tym roku do 325 USD.
Mike Wilson, strateg Morgan Stanley, zauważa natomiast, że trwający sezon wyników za pierwszy kwartał przyniósł zarówno medianę wzrostu zysku na akcję, jak i zaskoczenia wynikami na najwyższych poziomach od czterech lat. Spodziewa się, że S&P 500 może dojść do 7800 pkt.
Mediana prognoz strategów, zebranych przez agencję Bloomberga, jest jednak dosyć konserwatywna. Sugeruje, że S&P 500 zakończy 2026 r. na poziomie 7500 pkt. Oprócz Yardeniego, do największych optymistów należy John Stolzfus, analityk Oppenheimera, który spodziewa się, że ten indeks będzie wynosił 8100 pkt. na koniec grudnia. Największymi pesymistami są analitycy firm Stifel Nicolaus i 22V Research, którzy spodziewają się, że S&P na koniec roku będzie wynosił tylko 7000 pkt.,, czyli będzie na poziomie zbliżonym do tego z połowy kwietnia.
Czynniki ryzyka
Oznaką pewnej nerwowości na rynkach był jednak poniedziałkowy skok indeksu VIX o 9 proc. 18,37 pkt. VIX jest nazywany „indeksem strachu” i mierzy oczekiwaną 30-dniową zmienność notowań opcji na S&P 500. Zwykle rośnie w okresach napięć rynkowych. Jego skok z poniedziałku był największy od 15 lutego. Historycznie, od lat 90. XX wieku, zdarzyło się 250 przypadków, w których S&P 500 zamknął się na rekordowym poziomie tego samego dnia, gdy VIX rósł. W tym okresie, tylko 34 razy VIX wzrósł o co najmniej 5 proc., tego samego dnia, w którym S&P 500 ustanowił rekord. Po tych epizodach mediana stopy zwrotu S&P 500 wynosiła po miesiącu minus 0,8 proc., po trzech miesiącach plus 1,6 proc., a po sześciu miesiącach plus 3,2 proc.
– Taki jednorazowy ruch VIX, sam w sobie nie musi oznaczać niczego w kontekście notowania przez rynek historycznych szczytów. Znacznie bardziej znaczący może być trwały wzrost VIX przez dłuższy okres, przy jednoczesnym notowaniu przez rynek nowych szczytów – ocenia Jordan Rizzuto, dyrektor ds. inwestycji w firmie GammaRoad Capital Partners. Przypomina, że połączenie „trwałego wzrostu” VIX z rekordami na giełdzie było cechą charakterystyczną późnofazowych rajdów poprzedzających m.in. koniec bańki internetowej. Jak na razie nie widzi jednak trwałego wzrostu oczekiwanej zmienności na rynku.
Ryzykiem dla Yardeniego jest jednak to, że wysokie ceny ropy naftowej spowodowane wojną z Iranem mogą nadal uderzyć w globalną gospodarkę. – Kolejna runda walk mogłaby być jeszcze bardziej problematyczna, ponieważ mogłaby doprowadzić do stagflacji. Bardziej uporczywy problem inflacyjny zmusiłby banki centralne do podnoszenia stóp procentowych – uważa Yardeni.
Rosnące ceny
Inflacja konsumencka w USA przyspieszyła z 3,3 proc. w marcu do 3,8 proc. w kwietniu i była najwyższa od 2022 r. Średnio oczekiwano, że wyniesie 3,7 proc. Licząc miesiąc do miesiąca, inflacja wyhamowała jednak z 0,9 proc. do 0,6 proc. Było to zgodne z prognozami. Inflacja bazowa (czyli nie uwzględniająca cen żywności, paliw i energii) przyspieszyła z 2,6 proc. do 2,8 proc., gdy oczekiwano, że sięgnie 2,7 proc. W ujęciu miesięcznym wyniosła 0,4 proc., po tym jak w marcu sięgnęła 0,2 proc.
– Jeszcze niedawno głównym pytaniem było to, kiedy Fed zacznie obniżać stopy procentowe. Później rynek przeszedł do scenariusza „wyżej na dłużej”. Teraz, przy utrzymującym się impasie geopolitycznym i podwyższonej premii inflacyjnej, coraz trudniej całkowicie wykluczyć scenariusz „znów wyżej”, czyli scenariusz, w którym Fed nie tylko dłużej utrzyma wysokie stopy, ale może zostać zmuszony do ich ponownego podniesienia. Kluczowe będą teraz oczekiwania inflacyjne. Długoterminowe miary rynkowe pozostają relatywnie stabilne, więc nie widać pełnego odkotwiczenia oczekiwań. Ryzykiem są jednak podwyższone oczekiwania konsumentów i rosnąca niepewność wokół przyszłej inflacji. Fed może przeczekać jednorazowy wzrost inflacji, ale nie sytuację, w której wyższa inflacja zaczyna być traktowana jako trwalsze zjawisko. Jeżeli impas rozmów pokojowych będzie się przedłużał, konsekwencją mogą być wyższe rentowności obligacji, większa presja na wyceny akcji i powrót dyskusji o kolejnych podwyżkach stóp procentowych w USA – oceniają analitycy platformy inwestycyjnej Portu.