Temat wojny na Bliskim Wschodzie i wysokiej ceny ropy naftowej chwilowo schodzi na dalszy plan. Inwestorzy w najbliższych dniach będą nasłuchiwać doniesień z Chin i spotkania tamtejszego prezydenta z amerykańskim. W takim otoczeniu środowa sesja w Europie rozpoczęła się z przewagą koloru zielonego po tym, jak zwyżkami kończyła dzień większość indeksów azjatyckich. Na Dalekim Wschodzie do dobrej formy powrócił KOSPI, aczkolwiek nie udało mu się w środę wymazać całości spadków z wtorku. Osłabienie spółek półprzewodnikowych było z kolei we wtorek główną przyczyną słabości amerykańskich firm, ale początek środowej sesji za oceanem pokazywał, że inwestorom wciąż trudno pozbywać się najmocniej rozgrzanej części rynku w ostatnich tygodniach. Zarówno indeks Nasdaq, jak i S&P 500 pozostawały po kilkudziesięciu minutach handlu tuż przy szczytach mimo mocno rozczarowującego odczytu inflacji, który jeszcze bardziej przybliża USA do podwyżek stóp procentowych.

Czytaj więcej

Michał Krajczewski, BM BNP Paribas: S&P 500 i WIG mają potencjał do wzrostu

Wśród krajowych dużych spółek od rana brylował KGHM w ślad za zwyżkami srebra i miedzi. Po południu surowcowe przedsiębiorstwo zyskiwało aż 6,5 proc., ale nie był to wcale wynik dający prowadzenie w tabeli. Po południu zaczęło zyskiwać Modivo, które pod koniec dnia rosło o niemal 9 proc.

Impuls ten tylko częściowo poprawił nastawienie do całego sektora handlowego. Część tego typu spółek odrobiła poranne spadki, ale Dino Polska po południu traciło 1,7 proc., będąc najsłabszą pozycją w WIG20. Z szerokiego rynku warto z kolei odnotować blisko 13-proc. umocnienie Altusa przy ponad 2 mln zł obrotów, znacznie powyżej średniej. Ostatni opublikowany komunikat Altusa pochodzi z piątku i zawiera raport kwartalny.

Środowa sesja na GPW miała mocno byczy charakter i, o ile na rynku amerykańskim nie dojdzie do odwrotu, czwartek powinien przynieść atak głównych indeksów na kwietniowy szczyt, którego pokonanie otworzy ponownie drogę do rekordów hossy.