Biorąc pod uwagę trendy, być może dzieje się właśnie na dniach albo nawet już się stało. Na razie, we wtorek, GUS poinformował, że w 2025 r. nominalny PKB Polski wyniósł dokładnie 3 bln 912,7 mld zł. Do symbolicznego poziomu 4 bln zł brakowało nam więc już bardzo niewiele – około 2,2 proc. wzrostu w ujęciu nominalnym (czyli łącznie ze wzrostem cen).
Przypomnijmy, że – zgodnie z ostatnimi danymi GUS – polska gospodarka realnie urosła w 2025 r. o 3,6 proc. r/r, zaś deflator produktu krajowego brutto za 2025 r. wyniósł 102,9 (tj. wzrost o 2,9 proc. r/r). Deflator odzwierciedla zmiany poziomu cen finalnych dóbr i usług wytworzonych w kraju.
Jednocześnie świadomość, że nominalny PKB Polski (czyli po prostu wartość dodana poszczególnych sektorów gospodarki w ciągu roku, rzec można: roczny „urobek” gospodarki) to blisko 4 bln zł, bywa przydatna np. przy analizie poziomu deficytu fiskalnego, długu publicznego czy kosztów jakichś rozwiązań w relacji do PKB. Przykładowo, skoro szacunkowy koszt programu 800+ to około 62 mld zł rocznie (według ustawy budżetowej na 2026 r.), to można powiedzieć, że to około 1,5 proc. PKB. Jeżeli zaś uznajemy, że np. na ochronę zdrowia powinniśmy wydawać 6 proc. bieżącej wartości PKB, to nakłady winny sięgać około 240 mld zł.
W ciągu ostatnich ośmiu lat nominalny PKB Polski niemal podwoił się, jeszcze w 2017 r. wynosił on niespełna dwa biliony złotych. Za większość tego wzrostu odpowiadają jednak ceny, realnie w tym czasie nasza gospodarka urosła o około 31 proc. Nie zmienia to faktu, że i tak rozpęd naszej gospodarki w tym czasie był imponujący na tle UE. Średnio w UE realny wzrost w latach 2018-2025 wyniósł około 11 proc. Spośród krajów UE tylko raj podatkowy Irlandia oraz niewielkie gospodarki Malty i Litwy urosły w tym czasie realnie mocniej od Polski.
Jeszcze w tym tygodniu – w czwartek 14 maja – poznamy natomiast szybki szacunek PKB Polski za pierwszy kwartał 2026 r. Średnie prognozy ekonomistów zakładają, że polska gospodarka urosła realnie o 3,6 proc. r/r, co oznaczałoby pewne spowolnienie względem czwartego kwartału 2025 r. (+4,1 proc. r/r). Analitycy ankietowani przez „Parkiet” średnio szacują, że inwestycje oraz konsumpcja prywatna urosły o około 4 proc. r/r.
W całym 2026 r. PKB Polski powinno, według dzisiejszych prognoz, pójść w górę realnie o około 3,5 proc. r/r. Najbardziej optymistyczne projekcje, z czwórką z przodu, po ataku na Iran i blokadzie cieśniny Ormuz nie są już aktualne, niemniej wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie powinien mieć umiarkowany wpływ na polską gospodarkę. Fundamenty naszego tegorocznego wzrostu wydają się bowiem dość niezależne od sytuacji w Zatoce Perskiej – to m.in. duże ożywienie inwestycyjne w związku choćby ze środkami z KPO (acz też pieniędzmi z nowej perspektywy unijnej, inwestycjami publicznymi czy symptomami poprawy w inwestycjach przedsiębiorstw). Choć wzrost inflacji odbił się na nastrojach konsumentów oraz ich realnych dochodach, to nagromadzone poduszki oszczędności nie powinny pozwolić na tąpnięcie konsumpcji, a raczej tylko jej niewielkie hamowanie: z 3,7 proc. r/r w 2025 r. w okolice lekko ponad 3 proc. w tym roku.