TCCI na poziomie 9, TLCI na poziomie 7. To bardzo dobre warunki kredytowe i wspierająca inwestowanie płynność. Trudno jednak ignorować fakt, że inflacja ponownie „rozlewa się” po globalnej gospodarce. Utrzymujące się napięcie geopolityczne na Bliskim Wschodzie powoduje, że rynek zastanawia się, jak ostatecznie na podażową inflację zareagują banki centralne. One same tego jeszcze nie wiedzą. Środowe lekkie odreagowanie na rynku obligacji i spadek cen ropy należy na razie traktować bardziej jako techniczne uspokojenie po wcześniejszej wyprzedaży niż trwały zwrot trendu. Brent pozostaje powyżej 100 USD za baryłkę, a brak sygnałów realnej deeskalacji konfliktu oznacza, że premia geopolityczna w cenach energii może utrzymać się dłużej. Wtedy presja na przenoszenie wyższych kosztów na kontrahentów, a finalnie na konsumentów będzie rosnąć. W takim scenariuszu rentowności obligacji długoterminowych mogłyby pozostać pod presją, szczególnie na rynkach emerging markets i w regionie CEE, który historycznie jest bardziej wrażliwy na szoki energetyczne. Jednocześnie warto zauważyć, że przy rentownościach polskich 10-latek w okolicach 6 proc. rynek zaczyna już uwzględniać sporo negatywnych informacji. Jeśli konflikt nie ulegnie dalszej eskalacji, a ropa zacznie stabilizować się bliżej 90–100 USD, polskie obligacje mogą wejść w fazę stopniowego odreagowania. Szczególnie atrakcyjnie mogą wyglądać średnie terminy zapadalności, gdzie relacja ryzyka do potencjalnego spadku rentowności zaczyna się poprawiać.