Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!
Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.
Kliknij i poznaj warunki
Shigeru Ishiba, premier Japonii, przeprosił za klęskę wyborczą swojej partii, ale i tak będzie próbował tworzyć nowy rząd i szukał koalicjantów. Fot. afp
Wybory parlamentarne z 27 października były jak na japońskie realia dużym wstrząsem politycznym. Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna Japonii (LDP) po raz pierwszy od 2009 r. straciła bowiem samodzielną większość w parlamencie. Wówczas skończyło się to oddaniem władzy na trzy lata Partii Demokratycznej Japonii (DPJ). Teraz może się skończyć jedynie koniecznością szukania dodatkowego koalicjanta. By utworzyć rząd, trzeba mieć poparcie 233 deputowanych. Po ostatnich wyborach liczba mandatów LDP spadła z 259 do 191, a DPJ wzrosła z 96 do 148. LDP ma jednak wypróbowanego koalicjanta w Komeito (partii związanej z buddyjską sektą Soka Gakkai), która zdobyła 24 mandaty. By stworzyć rząd, można przyciągnąć do koalicji albo Demokratyczną Partię dla Ludu (28 mandatów), albo Japońską Partię Innowacji (38 mandatów). Obie są uznawane za ugrupowania centroprawicowe, a Partia Innowacji częściowo sięga po postulaty libertariańskie, domagając się m.in. reformy administracji publicznej. Nowy rząd może więc mieć ciekawe oblicze. Jak na razie chce go tworzyć dotychczasowy premier Shigeru Ishiba. W wieczór wyborczy przeprosił on za klęskę swojej partii, ale rezygnacji nie złożył. Gra więc nadal się toczy.
Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.
Kliknij i poznaj warunki