Argentyńczyk klaszcze, zakłada tradycyjny strój i uderza w bęben. Przemierza pustynię. Wspina się na zielone szczyty. Zachęca, żebyśmy odkryli nową stronę przygody i kultury, przemierzając kraj i poznając jego dziedzictwo. Najwyraźniej miał silną potrzebę, żeby oddać twarz kolejnej opresyjnej monarchii, skoro jego pensję w Paris-Saint Germain finansują Katarczycy.
– To nie jest jego pierwszy raz w naszym królestwie i na pewno nie ostatni – chełpił się po podpisaniu kontraktu saudyjski minister turystyki Ahmed al-Khateeb. Messi odwiedził wówczas jego kraj w towarzystwie rodaka, też piłkarza, Leandro Paredesa, a później pochwalił się zdjęciem, na którym zrelaksowany ogląda wschód słońca z jachtu. Oznaczył je hasłem #VisitSaudi.