Na razie to umiarkowane schłodzenie nie przyniosło większych szkód w sytuacji technicznej na wykresie S&P 500. Indeks pozostaje w chwili pisania tego komentarza powyżej kluczowego wsparcia w okolicy 7000 pkt.
Nieco głębsze jest cofnięcie indeksu rynków wschodzących MSCI EM, który wg danych dziennych osunął się o ponad 7 proc. względem szczytu. Również i tutaj nie ma jednak na razie definitywnych oznak zmiany trendu. Kluczowym wsparciem pozostaje lutowy szczyt sprzed wybuchu wojny w Iranie.
Choć jako bezpośredni impuls do korekty wskazuje się mocniejsze dane z amerykańskiego rynku pracy, przekładające się na większe prawdopodobieństwo „jastrzębiej” polityki Fedu, to jednak nie sposób pominąć szerszego kontekstu. A ten kontekst to choćby opisywana przed tygodniem bardzo silna koncentracja hossy wokół szeroko pojętych tematów AI. Najnowsze dane pokazują dodatkowo, że w maju niemal 50-proc. udział w koszyku MSCI Emerging Markets osiągnęły dwa zaledwie kraje, zdominowane przez garstkę spółek technologicznych: Tajwan i Korea. A łączny udział sektorów typu „tech” w MSCI EM wzrósł powyżej 49 proc. i stał się nawet nieco wyższy niż w USA (!).
W takich warunkach jestem w stanie wyobrazić sobie korektę dużo mocniejszą niż ta, z którą na razie mamy do czynienia, aczkolwiek liczyłbym się też ze scenariuszem, w którym szczyt euforii zbiegnie się z wielkimi ofertami publicznymi (SpaceX, Anthropic).