Jest to kluczowe w kontekście często powtarzanych argumentów o bańce. Bańka nie musi pękać, ponieważ wciąż trudno uczciwie stwierdzić, by takowa istniała. Brak bańki nie oznacza jednak, że nie będzie spadków. Nie potrzeba do nich spadku zysków, wystarczy spadek dźwigni operacyjnej.
Czy jeśli wzrosty są tak wrażliwe oraz zbudowane na fundamentach słabej jakości – czyli głównie CAPEX na kredyt - to korekta jest już w zasięgu wzroku? Nic na to nie wskazuje.
Jakie są perspektywy na dalszy wzrost, zwłaszcza z obecnych, bardzo już wysokich poziomów? Spółki inwestują rekordowo dużo, co generuje wzrost, a wzrost napędza kolejne inwestycje. Cykl ten może trwać tak długo, jak długo zwroty z inwestycji są wyższe niż koszty finansowania.
Duże spółki mają gigantyczne możliwości zadłużania się, jednak nie są one nieograniczone, a rentowność inwestycji wygląda coraz częściej - coraz gorzej. O ile spółki giełdowe, zwłaszcza technologiczne, poczyniły daleko idące kroki, by odciąć się od sytuacji gospodarczej i konsumenta, to wciąż nie jest to dla nich całkowicie możliwe. Duża część przychodów liderów sektora technologii to wciąż reklamy i szeroko rozumiany e-commerce. Jedno i drugie, mimo wszystko, potrzebuje konsumenta.
O ile zamożni konsumenci są w stanie ratować sytuację i odpowiadają już za ponad połowę całej konsumpcji w USA, to tutaj ponownie, jak w wypadku długu, nie jest to studnia bez dna. „Studnia” ta nie tylko nie jest bezdenna, ale również okazuje się wrażliwa na stopy procentowe, a duża część konsumpcji tej kohorty klientów jest podyktowana wzrostem wartości aktywów.
Obecnie rynek przypomina ogromną budowlę, podtrzymywaną przez jedynie kilka pozostałych jeszcze filarów, filarów jednak bardzo mocnych. Upadek jednak nawet jednego z tych filarów, pogrąży cały rynek który skoncentrował się w stopniu charakterystycznym dla okresów poprzedzających kryzysy finansowe.
Ogromne zasoby finansowania, zamożny konsument, optymalizacja - a to wszystko wspierane inercją oraz względnie łatwym do kontrolowania sentymentem. Biorąc pod uwagę percepcję AI oraz półprzewodników jako kwestii bezpieczeństwa narodowego przez USA, bezpośrednie zaangażowanie (oraz finansowanie) ze strony rządu USA to bardziej kwestia “kiedy i jak dużo” a nie “czy”.
Teza inwestycyjna, na której polegają dziś rynki, jest dziurawa jak sito oraz opiera się na szeregu niezwykle ambitnych, nakładających się na siebie założeń. Jednocześnie gospodarka poza sektorem technologii, służby zdrowia i zbrojeniówki jest już na dobrą sprawę w terytorium recesyjnym, a konflikt z Iranem i zablokowana cieśnina Ormuz uniemożliwiają dalsze (przemyślane) luzowanie polityki monetarnej. Fundamenty oraz perspektywy rynku są silnie spadkowe, jednak rynek ma jeszcze dużo kapitału i czasu, zanim zacznie brać to pod uwagę.
Co warto też zaznaczyć, niezależnie od dalszego kierunku indeksów, coraz bardziej wartościowa, ale też zapomniana, staje się sztuka analizy SWOT. Każdy szerszy ruch rynkowy ma swoich zwycięzców i przegranych – jest to bardziej spektrum niż prosta lista czy podium.
Kamil Szczepański Analityk Rynków Finansowych XTB