Popyt wspierał większy apetyt na ryzyko na rynkach bazowych, które operowały w kontekście uspokojenia – przynajmniej czasowego – sytuacji na Bliskim Wschodzie. W istocie, spadkowi cen ropy towarzyszyło osłabienie dolara, co dla GPW oznaczało mocniejszego złotego. Nie bez znaczenia była próba odbicia po ostatniej przecenie na Wall Street, choć w tym wypadku można mówić o grze w kontekście podwyższonej zmienności, która w końcówce sesji warszawskiej zaczęła znów wspierać obóz podażowy. Zmiany indeksów, jak i oddech rynku wskazują jednak, iż sesji najbliżej było do konsolidacji. Tylko w przypadku WIG20 można mówić o symetrycznym podziale indeksu na 10 spółek drożejących i 10 przecenionych, gdy na całym rynku wzrosła cena 39 procent walorów przy 47 procent przecenionych i 14 procent bez zmiany ceny. Pomijając lokalne zmienne, sesja potwierdza wrażliwość GPW na zachowanie giełd bazowych, które w trakcie kolejnych dni tygodnia będą musiały mierzyć się z odczytami inflacji w USA i debiutem giełdowym spółki SpaceX, postrzeganym jako test optymizmu inwestorów wobec hossy w sektorze technologicznym. Z perspektywy technicznej sesja była kolejnym dniem, w którym rynek próbował odbijać po zeszłotygodniowym tąpnięciu, ale wykreślona świeca dzienna – skromny korpus z dynamicznym, górnym cieniem – sygnalizuje stale obecną aktywność strony podażowej. W istocie, bykom nie udało się dziś pokonać linii, która prowadzi lokalną falę spadkową. Szerszy obraz pozostaje zdominowany przez ostatnią porażkę byków na oporach w rejonie 3700 pkt., której efektem jest potrzymanie konsolidacji indeksu w strefie 3700-3500 pkt., ale też pytania o ryzyko kreślenia przez WIG20 formacji podwójnego szczytu – czytelniejszej na wykresie tygodniowym - z linią domknięcia układu w rejonie dołka kwietniowej fali spadkowej.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.