Gdy Francja kicha, cała Europa dostaje kataru – ocenił w XIX w. austriacki polityk Klemens von Matternich. Dziś to samo powiedziałby pewnie o Niemczech. Nic dziwnego, że seria obiecujących danych z nadreńskiej gospodarki rozbudziła nadzieje na ożywienie w całym eurolandzie.
Jeszcze wiosną ekonomiści ostrzegali, że Niemcy szybciej same popadną w recesję, niż wyciągną z zapaści słabsze gospodarki strefy euro. W ostatnim kwartale 2012 r. niemiecki PKB zmniejszył się o 0,7 proc. wobec poprzedniego kwartału. Kolejny kwartalny spadek PKB oznaczałby więc, zgodnie z popularnym kryterium, recesję. W maju jednak okazało się, że w pierwszych trzech miesiącach roku nadreńska gospodarka powiększyła się... o 0,1 proc. Potem ten odczyt został skorygowany do zera.