Zanim o pana nowych wyzwaniach zawodowych, zacznijmy od zamieszania wokół Murapolu. Mówiąc w skrócie, rynek boi się, czy firma obsłuży zadłużenie obligacyjne. Dodatkowy niepokój wywołała informacja, że KNF sprawdza, jak brokerzy sprzedawali inwestorom wasze obligacje – ewidentne nawiązanie do afery GetBacku.
Zestawianie Murapolu z GetBackiem uważam za skandaliczne – to wynika z kompletnej ignorancji albo szukania taniej sensacji. Albo jest w tym ukryty cel. Nie chodzi mi o żaden tekst prasowy, bo to pokłosie tego, co się mówi na mieście, o co mnie ludzie pytają bezpośrednio. Nie jest istotne, jakie prowizje Murapol płacił brokerom za sukces kolejnych emisji, kluczem jest to, jak pracują pieniądze powierzone przez obligatariuszy. Murapol nie emituje obligacji, żeby ratować płynność, tylko finansuje realne inwestycje deweloperskie, które generują potężne przepływy pieniężne. Warto popatrzeć na sprawozdania, na terminy zapadalności obligacji, na to, że Murapol buduje teraz ponad 6 tys. mieszkań.