Ostatnie tygodnie przyniosły niepokojący obrazek. Rentowności obligacji wielu krajów zachodniej Europy, w tym rynków kluczowych dla stabilności globalnej gospodarki, przekroczyły szczyty z 2023 r., kiedy panika związana z postpandemiczną falą inflacji osiągała maksima.
Sytuację tę ilustruje zestawienie obok, w którym umieściliśmy notowania obligacji dziesięcioletnich wraz z wysokością inflacji i stóp procentowych w przełomowych dla rynków momentach obejmujących szczyt paniki z października 2023 r. oraz początek cyklu obniżek stóp procentowych w USA jesienią 2024 r.
Łatwo się przekonać, że rentowność obligacji dziesięcioletnich Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec (a także Japonii) jest obecnie wyższa niż w szczycie postpandemicznej paniki rynkowej i to pomimo tego, że od tego czasu (minęło trzy i pół roku) spadły zarówno inflacja, jak i stopy procentowe, co przynajmniej teoretycznie powinno sprowadzić rentowność obligacji na niższe poziomy.
I faktycznie, w latach 2023-24 rynek dyskontował zarówno spadek inflacji, jak i stóp procentowych, ale co ciekawe, gdy Fed faktycznie zdecydował się na pierwszą obniżkę (EBC zrobił to dwa miesiące wcześniej), rentowności przestały spadać i przez kolejne półtora roku utrzymywały się w trendzie bocznym. Sytuacja zmieniła się wraz z wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem – rentowność obligacji przekroczyła szczyty sprzed lat, co grozi dalszym marszem na północ. A wzrost rentowności nieodłącznie związany jest z wyprzedażą obligacji. Dlaczego taki scenariusz w ogóle jest rozważany?
Czytaj więcej
1,36 mln zł oszczędności potrzeba, by zafundować sobie życie na poziomie średniej krajowej z samych odsetek od kapitału. Przed rokiem wystarczało d...
Ponieważ obligacje utrzymywały względnie wysokie rentowności pomimo obniżek stóp i spadku inflacji, można dojść do wniosku, że to nie prognozy makroekonomiczne wzbudzały ostrożność inwestorów, ale wysokie poziomy zadłużenia i rosnące koszty obsługi rządowego długu. Blokada Cieśniny Ormuz i wzrost notowań ropy pogorszyły sytuację jeszcze bardziej. Co prawda, rządy interweniują obniżając ceny gotowych paliw na stacjach benzynowych, ale robią to na koszt budżetu, którego sytuacja już wcześniej nie była wesoła. W gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia, czy rentowność wzrosłaby z obawy o wzrost inflacji na skutek wyższych cen paliw, czy też wzrost rentowności dokonuje się za sprawą rosnących deficytów budżetowych, bo skutek jest ten sam.
Rentowność dziesięcioletnich obligacji Niemiec najwyższa od piętnastu lat
O tym, czym to grozi, przekonuje wykres notowań niemieckich obligacji, gdzie rentowność wybiła się z kilkuletniej konsolidacji. Następstwem może być szybki wzrost rentowności (a więc wyprzedaż obligacji). W podobnej, ale nie takiej samej, sytuacji są rynki w Wielkiej Brytanii i Francji (mocno zadłużone gospodarki), a w Japonii sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc i wyprzedaż stale przyspiesza. Bez efektów ubocznych, bo na tym rynku udział inwestorów zagranicznych jest marginalny.
Czytaj więcej
Im wyższy udział obligacji w portfelu, tym większe znaczenie ma ich wybór. Obligacje korporacyjne lepiej amortyzowały spadki cen akcji w pierwszych...
Jak ustawić żagle?
Część specjalistów zaleca wykorzystanie obecnej sytuacji do akumulacji obligacji skarbowych o stałym oprocentowaniu i trudno odmówić tym zaleceniom logiki. Opiera się ona na założeniu, że wcześniej czy później, ale raczej wcześniej, Cieśnina Ormuz zostanie udrożniona i transport ropy i gazu zostanie wznowiony. Nie jest przy tym tak istotne, czy stanie się to za tydzień czy za miesiąc, ważne, że do tego dojdzie. A światowe rynki zdają się nie być aż tak uzależnione od dostaw z Zatoki Perskiej, jak to się początkowo wydawało, ostatecznie notowania ropy stabilizują się przecież w pobliżu 100 USD za baryłkę i nie rosną istotnie powyżej tego poziomu.
I choć należy się spodziewać pozytywnej reakcji rynków na ewentualne rozstrzygnięcie konfliktu, to trzeba także pamiętać, że to nie wojna doprowadziła do obecnej sytuacji. Ona może tylko przeważyć szalę krótkoterminowych notowań, ale nie wykreśli wcześniej istniejącego problemu. Już przed wojną zadłużenie USA sięgało 120 proc. PKB, a koszty jego obsługi sięgały 20 proc. wpływów budżetowych rocznie. Na długo przed wybuchem kolejnego przecież konfliktu na Bliskim Wschodzie trwała też wyprzedaż obligacji w Japonii. I– nawiasem mówiąc – przykład tego rynku pokazuje, że ochrony rentownościom nie zapewnia nawet zgromadzenie połowy zadłużenia kraju przez bank centralny.
Należy przy tym zdawać sobie sprawę, że obligacje nie są tylko kolejnym rynkiem, który może dotknąć fala wyprzedaży. Tu skutki będą zupełnie inne niż przecena np. notowań kryptowalut, surowców czy nawet nieruchomości. Obligacje to płyta tektoniczna całej gospodarki, wzrost ich rentowności podnosi oprocentowanie kredytów, obniża współczynniki kapitałowe banków, ogranicza i podraża dostęp do finansowania rynkowego itd. Stąd część inwestorów już od jakiegoś czasu szuka ochrony w aktywach trwałych, a część lokuje oszczędności w akcjach, które mają jak najmniej wspólnego z rentownością obligacji, co przyspiesza boom inwestycyjny w obszarze AI.
Inwestorzy, którzy szukają na rynku finansowym przede wszystkim przewidywalności i stabilnych dochodów, zamiast obligacji o stałym oprocentowaniu mogą wybrać te o zmiennych odsetkach. Obligacje oszczędnościowe oparte o inflację zapewnią ochronę przed jej ewentualnym wzrostem (nie jest jednak przesądzony; w razie pogłębienia kłopotów konsumenci będą ograniczać wydatki), a obligacje korporacyjne oparte o WIBOR udowodniły w przeszłości odporność na zawirowania na światowych rynkach.