Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakiej sytuacji kadrowej znalazł się zarząd banku centralnego po decyzji premiera.
- Na czym miało polegać porozumienie dotyczące obsady kluczowych stanowisk w banku centralnym.
- Jaką rolę w konflikcie odegrał pomysł wykorzystania niezrealizowanych zysków NBP ze złota.
„Prezes Rady Ministrów zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia Prezydenta RP dotyczące powołania członków Zarządu Narodowego Banku Polskiego – pani prof. Marty Kightley oraz pana Ludwika Koteckiego, obecnie członka Rady Polityki Pieniężnej” – poinformował w piątek w krótkim komunikacie Narodowy Bank Polski. W kolejnej informacji dodał, że również dwa inne postanowienia – dotyczące Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego – nie uzyskały podpisu premiera.
Tym samym potwierdziły się medialne doniesienia o tym, że Kightley – do marca pierwsza wiceprezes Narodowego Banku Polskiego – nie wróci do banku centralnego. Zasiadała na tym stanowisku od 2020 r., o przedłużenie jej kadencji prezes NBP Adam Glapiński wnioskował już w lutym, wówczas też stosowny projekt postanowienia do Kancelarii Premiera wysłał prezydent Karol Nawrocki. Zgodnie z ustawą o NBP, to prezydent powołuje członków zarządu NBP (na wniosek prezesa NBP), jednak Konstytucja RP zakłada, że tego typu akty wymagają dla swojej ważności podpisu premiera.
Obecnie jedynym wiceprezesem NBP pozostaje Adam Lipiński, były poseł i wiceprezes PiS. Po tym, jak z końcem lutego zakończyła się kadencja Piotra Pogonowskiego (o drugą kadencję dla niego prezes Glapiński nie wnioskował), w zarządzie Narodowego Banku Polskiego zasiada sześcioro członków zarządu, obok prezesa. Zgodnie z ustawą o NBP, to minimalna liczba (ustawa mówi o 6-8 członkach, nie licząc prezesa). Tyle że na początku listopada wygasa kadencja właśnie Lipińskiego, a z końcem roku jeszcze Marty Gajęckiej.
Czytaj więcej
Inflacja w Polsce w kwietniu wzrosła do 3,2 proc. rok do roku – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), potwierdzając tym samym szybki szacunek sprz...
Trzej członkowie RPP mieli iść do zarządu NBP
Jak pisze Wirtualna Polska, do marca wydawało się, że kwestia członków zarządu NBP jest ustalona na linii NBP – Kancelaria Prezydenta – Kancelaria Premiera. Portal informował – co znalazło poparcie w piątkowym komunikacie banku centralnego – że porozumienie zakładało po jednym członku ze strony prezydenta, premiera, prezesa NBP oraz PSL. Zarzecki, Kotecki i Litwiniuk zasiadają obecnie w Radzie Polityki Pieniężnej – pierwszy z „nadania” prezydenta Nawrockiego, pozostałych dwóch do RPP wybrał w 2022 r. Senat. Litwiniuk przez lata związany był z PSL (był m.in. przewodniczącym Sejmiku Województwa Lubelskiego), Kotecki zaś w poprzednim rządzie Tuska pełnił z kolei obowiązki m.in. podsekretarza stanu i głównego ekonomisty Ministerstwa Finansów.
Zgodnie z informacjami z NBP, Kotecki miał wejść do zarządu NBP w miejsce Pogonowskiego, Litwiniuk zamiast Lipińskiego, a Zarzecki po upływie kadencji Gajęckiej.
Czytaj więcej
- Prawdopodobieństwo podwyżek stóp wzrosło od posiedzenia RPP w kwietniu - powiedział prezes NBP Adam Glapiński.
Zmiany w zarządzie NBP były uzgodnione, ale polski SAFE wszystkie zmienił
O poprawie relacji na linii NBP–rząd w ostatnich miesiącach miały świadczyć m.in. informacje o tym, że koalicja rządząca rezygnuje z planów postawienia prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Minister finansów oraz prezes NBP podkreślali też nienaganną współpracę. W rządzie miała jednak nastąpić ponowna utrata zaufania do Glapińskiego po tym, jak ten wystąpił na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem, który przedstawiał wizję alternatywy dla unijnego programu SAFE. Tzw. polski SAFE 0 proc. miał wykorzystywać niezrealizowane zyski na zasobach złota NBP.
– W pewnym momencie, gdy zobaczyliśmy, że jest ten niezrealizowany zysk na złocie, prawie 200 mld zł [na początku marca, na koniec kwietnia wg NBP było to około 160 mld zł – red.], który można skierować np. na zakupy najnowocześniejszego uzbrojenia, to poinformowaliśmy o tym ośrodki wokół rządu oraz środowisko wokół prezydenta. Oni wiedzieli o tym od miesięcy – wyjaśniał podczas majowej konferencji po posiedzeniu RPP Glapiński. – Ośrodek rządowy ostatecznie nie zareagował w tym czasie, zaś ośrodek prezydencki przedstawił projekt ustawy, który spełniał warunki, aby środki szły na zbrojenia, a nie na łatanie dziury budżetowej i wybory. Ale to wszystko, to nie nasza sprawa. My tylko poinformowaliśmy organy państwa, że jest taka możliwość, że jest taki niezrealizowany zysk na złocie – dodawał.