Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie głębsze, strukturalne problemy, oprócz napięć geopolitycznych, napędzają globalny wzrost cen surowców.
  • W jaki sposób presja cenowa zagraża wzrostowi gospodarczemu i stawia banki centralne w trudnej sytuacji.
  • Które sektory – od energii przez metale przemysłowe po nawozy – odczuwają największą presję cenową.
  • Dlaczego obecne zaburzenia mogą być długotrwałe i które gospodarki są najbardziej narażone na ich skutki.

Z analizy UniCredit wynika, że wpływ zaburzenia podaży surowców na wzrost ograniczają marże i dochody realne, a jednocześnie utrzymują presję inflacyjną na wysokim poziomie i stwarzają trudne sytuacje dla banków centralnych.

Rynki surowcowe ponownie wysyłają sygnały ostrzegawcze

Ceny rosną w obliczu rosnącego ryzyka geopolitycznego, a eskalacja konfliktu w Iranie nasila obawy o bezpieczeństwo i koszty globalnych przepływów towarów. Thomas Strobel, strateg inwestycyjny UniCredit. – Jednak wykraczając poza krótkoterminowe nagłówki, wzrost cen odzwierciedla głębsze, bardziej strukturalne ograniczenia. Lata niedoinwestowania, częstsze wstrząsy klimatyczne i utrzymujące się tarcia geopolityczne doprowadziły do erozji wolnych mocy produkcyjnych oraz ograniczenia elastyczności produkcji i transportu – podkreśla Thomas Strobel, strateg inwestycyjny UniCredit. I zauważa, że w rezultacie globalne łańcuchy dostaw stały się mniej elastyczne niż w poprzednich cyklach i bardziej podatne na zakłócenia. – Ta zmiana ma istotne implikacje makroekonomiczne. Inflacja napędzana surowcami różni się od cykli napędzanych popytem tym, że podnosi koszty nakładów firm, obniża marże i obniża realne dochody gospodarstw domowych. Dla banków centralnych stwarza to niewygodny kompromis polityczny: wspieranie aktywności gospodarczej grozi ponownym wzmożeniem presji inflacyjnej, podczas gdy nadmiernie restrykcyjna polityka może pogłębić zbliżające się spowolnienie wzrostu gospodarczego – analizuje specjalista.

Wahania cen surowców dotyczą wszystkich sektorów

Ceny energii, metali przemysłowych i surowców rolnych, ze szczególnym uwzględnieniem nawozów, rosną. Gwałtowny wzrost w latach 2021–2023 odzwierciedlał ponowne otwarcie gospodarki po pandemii, kiedy popyt odbijał szybciej niż podaż, a wąskie gardła logistyczne były dotkliwe. Późniejsza inwazja Rosji na Ukrainę nasiliła presję cenową, zakłócając dostawy energii, nawozów i innych kluczowych surowców. – Obecne wahania cen surowców ponownie dotyczą wszystkich sektorów – podkreśla Thomas Strobel. I wylicza.

Ceny ropy naftowej i gazu napędzają ogólny wzrost cen surowców, ponieważ rynki uwzględniają wyższe premie za ryzyko geopolityczne związane z konfliktem w Iranie, ograniczoną przepustowością transportu morskiego i rosnącymi kosztami ubezpieczeń. Metale przemysłowe podążają za nimi, przy czym miedź jest wspierana przez ograniczoną podaż w kopalniach, niskie zapasy i popyt związany z elektryfikacją, podczas gdy aluminium i nikiel są napędzane przez wysokie koszty energii i ograniczone moce przetwórcze. Surowce chemiczne również są pod presją. Ceny kwasu siarkowego gwałtownie wzrosły, napędzane awariami hut, zmniejszoną produkcją produktów ubocznych z rafinacji metali oraz de facto chińskim zakazem eksportu wprowadzonym w maju 2026 roku. Ten problem pogłębiły ograniczenia w dostawach siarki z Bliskiego Wschodu w związku z konfliktem w Iranie, co dodatkowo ograniczyło globalną podaż. Dodatkowo, rynki nawozów i akumulatorów borykają się z rosnącymi kosztami produkcji w miarę wzrostu popytu, a jednocześnie utrzymują się ograniczenia logistyczne i produkcyjne.

Prawdopodobne długotrwałe zaburzenie cen surowców

– Na podstawie najnowszych wahań cen surowców, naszym zdaniem, prawdopodobne jest długotrwałe zaburzenie cen surowców – pisze strateg UniCredit. Ograniczona podaż kluczowych surowców i ponowne napięcia geopolityczne ograniczają elastyczność globalnych łańcuchów dostaw. Zmiana tras tankowców i kontenerowców podnosi koszty frachtu i ubezpieczenia, wydłużając czas dostaw i zwiększając tarcia wykraczające poza rynki energii. Coraz bardziej dotknięte są kluczowe surowce. Dostawy nawozów napotykają na opóźnienia tuż przed rozpoczęciem sezonu siewu na półkuli północnej, co zwiększa ryzyko dla plonów i utrzymuje wysoką presję na ceny żywności. Podobne zagrożenia widoczne są w przemysłowych łańcuchach dostaw, od helu wykorzystywanego w medycynie i półprzewodnikach po przetwarzanie niklu na potrzeby akumulatorów pojazdów elektrycznych.

Sektor metali przemysłowych przyczynia się do tych nacisków, a ograniczona podaż miedzi, aluminium i niklu podnosi koszty w produkcji, infrastrukturze i transformacji energetycznej, podkreślając strukturalny charakter obecnego ożywienia i odróżniając je od klasycznego boomu pod koniec cyklu koniunkturalnego. Wpływ będzie nierównomierny. Gospodarki z ograniczonymi buforami, zwłaszcza importerzy żywności o niskich dochodach i rynki wschodzące silnie uzależnione od importu, są najbardziej narażone, podczas gdy Stany Zjednoczone powinny być stosunkowo chronione przez krajową produkcję energii i zdywersyfikowaną bazę metali. Europa, z kolei, pozostaje bardziej podatna na zmiany, biorąc pod uwagę jej energochłonny przemysł, zależność od importowanych metali i niższe marże.

– W sumie ta dynamika zmniejsza elastyczność podaży, co oznacza, że nawet umiarkowane wstrząsy mogą wywołać nadmierne i trwałe wahania cen, nawet jeśli popyt osłabnie. W tym kontekście presja kosztowa prawdopodobnie utrzyma ryzyko inflacji w górę, choć nie oczekujemy powtórzenia się skali ani trwałości inflacji z lat 2021–2023. Dla inwestorów może to stworzyć trudniejszy system, w którym ochrona przed inflacją, ekspozycja na wzrost i korzyści z dywersyfikacji staną się trudniejsze do osiągnięcia jednocześnie – podsumowuje Thomas Strobel.