Korelacja cen ropy naftowej z pozostałymi aktywami (bazowe rynki długu, wycena dolara) pozostaje ścisła. Mimo że początek maja przyniósł kontynuację negocjacji USA–Iran czy ogłoszenie przez Waszyngton pomocy uwięzionym statkom w bezpiecznym przepływie przez Cieśninę Ormuz, to poniedziałkową sesję zdominował medialny szum wokół rzekomego uderzenia rakiet w amerykański okręt wojenny. W takich uwarunkowaniach kwestie makro pozostają drugoplanowe. Mimo to chwilową uwagę inwestorów w najbliższych dniach przykuwać może kilka interesujących publikacji danych z globalnej gospodarki. Za najistotniejsze uważamy piątkowe dane non-farm payrolls z USA i ich wcześniejsze prognostyki (raporty ADP i Challengera, JOLTS). O ile temat kondycji rynku pracy nie był pierwszoplanowym wątkiem na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Fed, o tyle dane mogą generować zmienność dolara. Uzupełnieniem wydarzeń na złotym będzie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. O ile nie zakładam zmian stóp procentowych, o tyle narracja Rady może ewoluować w jastrzębią stronę. W ten sposób bankierzy centralni będą chcieli zareagować na utrzymujące się wysokie ceny ropy naftowej, które budują presję inflacyjną w globalnej gospodarce. Argumentem może okazać się ponadto nieco wyższy od oczekiwań wstępny odczyt inflacji za kwiecień. Taki scenariusz pozwoliłby utrzymać rynkowe nadzieje na podwyżki stóp procentowych na przełomie 2026 i 2027. Mimo że uważam je za zbyt agresywne, to w krótkim terminie wspierają one wycenę złotego. Tydzień zwieńczy decyzja S&P w sprawie ratingu Polski.