Wybór właściwych obligacji przypomina dziś równanie z wieloma niewiadomymi. Jeszcze dwa tygodnie temu można było przewidywać, że Rada Polityki Pieniężnej nie zakończy cyklu obniżek (czy też dostosowań, jak chce nazywać je NBP) na marcowej decyzji. Dziś jednak rynek zmienił oczekiwania i nie spodziewa się dalszych cięć w tym roku, a może się też okazać, że marcowa obniżka była ostatnią w cyklu. Zmianę w oczekiwaniach rynku wprowadziła oczywiście wojna w Iranie, a dokładniej niepewność co do drożności cieśniny Ormuz i wpływu jej blokady na światowe ceny paliw w średnim i długim terminie. Jak dostroić do tej niepewności portfel obligacji oszczędnościowych?
Bezpieczny wybór
Zagrożenie wzrostem inflacji automatycznie kieruje rozważania w stronę obligacji skarbowych indeksowanych wskaźnikiem CPI. Resort finansów oferuje cztery takie serie, z tym że papiery sześcio- i dwunastoletnie dedykowane są beneficjentom programu 800+ i dostępne w ograniczonym zakresie (miesięcznie nie można ich kupić za kwotę większą niż otrzymana w programie). Takich ograniczeń nie mają obligacje cztero- i dziesięcioletnie, które różni oprocentowanie w pierwszym roku inwestycji (odpowiednio 5 i 5,6 proc.) oraz wysokość marży doliczanej do inflacji w kolejnych latach (1,5 i 2 pkt proc.).
Za wybraniem ich do portfela przemawia sama projekcja inflacji, nawet jeśli wkrótce okaże się nieaktualna. Ale też nawet jeśli, zgodnie z założeniami centralnej ścieżki projekcji inflacyjnej, dynamika wzrostu cen spadnie do 2,3 proc. w 2028 r. i przy założeniu, że utrzyma się ona na tym poziomie w kolejnym roku, obligacje indeksowane wskaźnikiem CPI zarobią więcej niż wyniesie inflacja, a więc obronią wartość zainwestowanych w nie pieniędzy. Będzie to możliwe dzięki relatywnie wysokiej stawce wyjściowej i solidnej marży doliczanej do wskaźnika CPI, który w dodatku kształtować się będzie (zgodnie z projekcją) na niskim poziomie.
Czytaj więcej
Wybór obligacji oszczędnościowych jest o tyle bezpieczny dla inwestora indywidualnego, że akurat...