Zbliżająca się zmiana na stanowisku prezesa Fed, brak niespodzianek w postaci wyższej od oczekiwań inflacji oraz niepewny obraz zamrożonego rynku pracy wydawały się jednoznacznie wskazywać w kierunku kolejnych obniżek (konsensus początkowo zakładał trzy cięcia w 2026). Po ostatnich minutkach z posiedzenia FOMC gołębie oczekiwania rynku wyleciały jednak za okno, a dolar przeszedł do wyraźnej ofensywy, próbując wybić się z trwającej od miesiąca konsolidacji.

Jastrzębi sygnał został wysłany już przy ostatniej decyzji. Samo utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie (3,50-3,75 proc. ) nie było dla nikogo zaskoczeniem, jednak pominięcie kwestii “podwyższonego ryzyka słabszego rynku pracy” w oficjalnym komunikacie sugerowało, że Fed zaczyna dostrzegać korzystne dla siebie zmiany w gospodarce. Łagodniejszy bilans ryzyka potwierdziły ostatnie dane. Bezrobocie nieoczekiwanie spadło z 4,4 proc. do 4,3 proc. , baza CPI jest najniżej od maja 2021, a zatrudnienie wg NFP wzrosło wyraźnie powyżej oczekiwań.

Opublikowane w środę minutki z ostatniego posiedzenia FOMC pokazały, że nastroje wśród członków Fed są bardziej jastrzębie niż można się było spodziewać. Do słownika bankierów centralnych wróciło hasło “podwyżka stóp procentowych”, co samo w sobie wyniosło indeks dolara o 0,6 proc. Jastrzębie skrzydło FOMC podkreśla, że kluczowy wskaźnik inflacji (bazowe PCE) jest wciąż niebezpiecznie blisko 3 proc. Deklarując gotowość do podwyżek, Fed zapewne chce przypomnieć o swoim przywiązaniu do 2-procentowego celu inflacyjnego.