Piątek to jest ten dzień, który kusi by wywołać jakieś szczególne
wydarzenie, by później było o czym myśleć w czasie weekendu. Takim
wydarzeniem mógł być nowy rekord wartości indeksu WIG20. Mógłby być, ale
dziś takowy rekord się nie pojawił. Przeszkodziły temu okoliczności
związane ze słabym zachowaniem się rynków akcji w końcówce czwartkowej
sesji w USA. Szybki spadek cen w ostatnich dwóch godzinach notowań tuż po
tym, jak pojawiły się nowe rekordowe wartości kilku tamtejszych indeksów,
mógł się nie spodobać.
I się nie spodobał. Notowania rozpoczęliśmy spadkiem cen o ponad 40 pkt. i
przez cały dzień tej straty nie udało się odrobić. Nie pomogły nawet
zaskakująco dobre dane makro. O 11:00 pojawiła się dynamika produkcji
przemysłowej w strefie euro, która okazała się znacznie lepsza od
oczekiwań analityków. Reakcji naszego rynku na te dane właściwie nie było.
Wprawdzie ceny w okolicach 11:00 wzrosły, ale zwyżka miała miejsce tuż
przed publikacją, a więc trudno to uznać za reakcję.
Rynek zareagował za to bardzo wyraźnie na publikację, która miała miejsce
o 14:30. O tej godzinie opublikowany został wskaźnik PPI w USA. Dynamika
cen produkcji sprzedanej okazała się niższa od prognoz. Mowa o dynamice
cen mierzonej wskaźnikiem PPI core. Szeroki wskaźnik PPI był wyższy od
prognoz, ale był to wynik znacznej zwyżki cen energii i żywności, a
produktów naftowych w szczególności. Inflacja na niskim poziomie ucieszyła
graczy. Tak samo jak ucieszyła graczy znacznie lepsza od prognoz dynamika
sprzedaży detalicznej. Przy czym w tym wypadku uczucia graczy są
ambiwalentne. Z jednej strony mocniejsza konsumpcja powinna cieszyć, gdyż
oddala to groźbę recesji w USA, a z drugiej oddala to także, zdaniem
części analityków, możliwość kolejnej obniżki stóp procentowych, co jak
wiemy nie jest wiadomością przyjemną dla amerykańskich byków. W końcu to
właśnie perspektywa obniżki stóp była jednym z motorów wspomagających
ostatnie wzrosty w USA.
Piątkowa sesja kończy się spadkiem cen, ale cały tydzień był całkiem
niezły i pozwala na oczekiwanie dalszych wzrostów. Tym samym możemy
przyjąć, że brak rekordów indeksu w tym tygodniu nie oznacza, że nie
pojawią się one po weekendzie. Ciągle pozostajemy blisko szczytów, a to
nadal jest dobry poziom, by te szczyty zaatakować.