W nie tak długiej historii GPW wielokrotnie już zdarzało się, że jakiś sektor był preferowany przez inwestorów, często do stopnia sprzyjającemu powstawaniu spekulacyjnie napompowanych wycen. Chyba najjaskrawszym i relatywnie najświeższym przykładem jest boom na spółki produkujące gry komputerowe, który ukształtował się w czasie pandemii. Zakończyło się to średnio dla inwestorów, ale dobrze dla tych spółek, które w tym okresie nie były zainteresowane tworzeniem gier, tylko inżynierią finansową. Był to okres, gdy na hasło „gaming” od razu znajdowała się rzesza chętnych dawców kapitału.

Później nastąpił boom na sektor obrony, który jednak jest niedoreprezentowany na GPW. Niemniej, wyceny niektórych spółek, jak Lubawa, mocno na tym skorzystały. Część spółek z kolei poszerzała (lub próbuje to robić) działalność o usługi czy urządzenia wykorzystywane w sektorze obrony, ale spektakularnych efektów wycen to nie przyniosło. Na pewno sytuację zmieniłoby IPO WB Electronics, które na wzroście wydatków zbrojeniowych korzysta wprost, ale jest to jednak rozwój pozagiełdowy (nie licząc rynku obligacji, ale tu jednak nie ma stóp zwrotu idących w setki procent).

Pośrednio rozwojowi wydatków zbrojeniowych w segmencie dual-use, rozwojowi ESA i zwiększaniu obecności Polski w europejskim sektorze kosmicznym można przypisać boom na sektor kosmiczny, który właśnie obserwujemy na GPW. Biorąc pod uwagę, że dwie spółki z grupy Creotech ogłosiły właśnie plany pozyskania kapitału poprzez SPO, przywoływanie sytuacji z okresu pandemii w gamingu wydaje się logiczne.

Jest jednak dużo różnic, które w całości składają się też na zupełnie inny obraz sektora – moim zdaniem jest to obraz rzetelniejszy, dający duże szanse na długoterminowe zyski. Boom owszem, jest, ale przede wszystkim korzystają na nim spółki z historią, które „dowożą” kolejne kamienie milowe, a w przypadku największej, tj. Creotechu, skutecznie przeszły do fazy komercjalizacji na wysokich marżach. Bariery wejścia do segmentu też są dużo wyższe niż do gamingu, a sama działalność jest jednak bardziej nadzorowana. Popyt na produkty tych spółek wynika zaś z wieloletnich programów inwestycyjnych, których ryzyko zatrzymania czy okrojenia jest niskie. Polskie spółki są też oczywiście wyceniane dużo niżej niż ich amerykańskie odpowiedniki, ale tam zawarta jest premia lidera rynkowego. W porównaniu do europejskich dyskonta już nie ma, co wskazuje, że branża w Polsce z jednej strony ma duże zaufanie inwestorów, z drugiej jednak wyceny spółek do niskich już nie należą.

W przypadku gamingu głównym motorem wzrostu była popularność tej formy rozrywki na świecie, która skokowo wzrosła w pandemii, ale i szybko osłabła, a niskie bariery wejścia stworzyły bardzo dużą konkurencję na rynku. Zatem sektor kosmiczny ma tu wyraźną przewagę, ale raczej wybór spółek będzie dużo mniejszy, a do ich oceny nierzadko potrzebna będzie pogłębiona analiza zarówno sektora, jak i samej spółki.