Tylko 29zł miesięcznie!
Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.
Friedrich Merz, kanclerz Niemiec, chce, by przemysł zbrojeniowy stał się kołem zamachowym dla gospodarki jego kraju. Ma to być m.in. recepta na kryzys w sektorze motoryzacyjnym.
Niemiecki kanclerz Friedrich Merz wyraźnie nie ma szczęścia. W ciągu 11 miesięcy swoich rządów trzykrotnie odwiedzał prezydenta USA Donalda Trumpa i starał mu się przypodobać, tak by Niemcy zostały uznane przez Stany Zjednoczone za kluczowego sojusznika, któremu powierzone zostanie bezpieczeństwo Europy. Te starania zostały jednak zepsute przez niefortunną wypowiedź Merza, o tym, że „Iran upokarza USA”. Choć niemieccy oficjele wycofywali się z tego twierdzenia i deklarowali wsparcie dla Stanów Zjednoczonych oraz Izraela, to Trump ogłosił wycofanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec oraz zapowiedział dalsze redukcje ich liczby. Jednocześnie Merz mocno traci na popularności wewnątrz Niemiec. Niedawny sondaż Instytutu Forsa wskazuje, że jedynie 11 proc. obywateli RFN pozytywnie ocenia pracę jego rządu. Sam rząd targany jest konfliktami wewnętrznymi, szczególnie z koalicjantem – ministrem finansów Larsem Klingbeilem, reprezentującym socjaldemokratyczną partię SPD. Rządowi oficjele obwiniają się nawzajem o brak większych sukcesów w reformowaniu kraju, a na pierwsze miejsce w sondażach wyborczych awansowała nacjonalistyczna partia AfD. Ma ona już 28 proc. poparcia, podczas gdy CDU/CSU (stronnictwo Merza) 24 proc., a SPD 14 proc.
Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.