Złoty nieco poprawia swoje notowania, co ma być skutkiem mniejszej
inflacji w USA. Tą mniejszą inflację ma podobno sygnalizować brak wzrostu
cen produkcji sprzedanej. Moim zdaniem to trochę naciągane, bo wskaźnika
PPI jest chyba najmniej wiarygodną miarą wzrostu cen. Tym bardziej, że nie
wszystkie zmiany cen produkcji muszą przekładać się na zmiany cen dóbr
konsumpcyjnych. Moim zdaniem bardziej istotne są dane dotyczące sprzedaży
detalicznej. Wprawdzie dziś to już nie nowość, a rynek główny cios dostał
już wczoraj, to jednak konsekwencje tej wiadomości mogą mieć znacznie
większą skalę. To już jednak temat do Weekendowej. Rynek powoli szykuje
się do zakończenia notowań. Luka bessy nie została zamknięta. Indeks
próbował wyjść nad jej poziom, ale się to nie udało. M 96-97