Przeciwko bykom grał wzrost awersji do ryzyka budowany przez spadki na rynkach bazowych oraz wzrosty cen ropy, które w trakcie zamykania sesji w Warszawie zyskiwały po przeszło 5 procent. Warto odnotować, iż aktywność w koszyku blue chipów była o przeszło 50 procent wyższa od obserwowanej na sesji wtorkowej, co należy wiązać ze zbliżaniem się rynku do zamknięcia miesiąca i porządkowaniem portfeli przez inwestorów instytucjonalnych. Warto jednak brać pod uwagę fakt, iż układ sił na rynku po przeszło 5-procentowym spadku WIG20 od szczytu hossy zaczyna owocować polaryzacją wśród inwestorów, którzy obawiają się lub też mają nadzieje na – odpowiednio – pogłębienia przeceny lub wyczerpanie korekty. W istocie, ważnym elementem lokalnego układu sił jest sytuacja techniczna na wykresie WIG20, który kolejny raz znalazł się poniżej psychologicznej i technicznej bariery 3500 pkt. i kolejny raz zamknął sesję obroną ważnego wsparcia. Obrazowo rzecz ujmując, można mówić o próbie ubicia dna przez rynek w ważnym punkcie wykresu, ale ciągle daleko jest do sygnału, iż rejon 3500 pkt. został definitywnie obroniony i WIG20 poszuka teraz fali wzrostowej. W istocie, obraz sesji wskazuje raczej na stale obecne ryzyko przebicia wsparcia i otwarcia drogi w rejon 3400 pkt. Obrony wsparcia nie ułatwia fakt, iż przed rynkiem trzydniowy weekend, który w obecnej sytuacji geopolitycznej musi hamować apetyty byków. Dodatkową zmienną jest fakt, iż obserwowana w drugiej połowie kwietnia korekta ostatniej siły WIG20 koresponduje z osłabieniem złotego do dolara i euro, co niesie ryzyka dla zachowania rynku w maju, który na giełdach uznawany jest za czas sprzedawania akcji przed śródroczną korektą.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.