Od 8 do 15 maja właściciela zmieniło ponad 69 mln akcji Polskiego Jadła. To o 48 proc. więcej, niż wynosi cały kapitał zakładowy spółki. Potężne obroty zwróciły uwagę Komisji Nadzoru Finansowego. – Analizujemy je pod kątem naruszeń – potwierdza Łukasz Dajnowicz z urzędu Komisji. Nie ujawnia żadnych szczegółów.
Pieniądze na nową wytwórnię
Na razie wiadomo, że za część zwiększonych obrotów odpowiada Michał Kościuszko, który sprzedał prawie 6 mln akcji i zszedł poniżej progu 20 proc. głosów na WZA emitenta.
– Pieniądze ze sprzedaży akcji Michał częściowo zainwestuje w wytwórnię, która będzie wspierała Polskie Jadło – mówi Jan Kościuszko, prezes giełdowej spółki. Dywersyfikuje ona działalność i oprócz gastronomii zamierza też dalej rozwijać segment produkcyjny. – Wytwarzamy konfitury i pierogi. Nie możemy tego robić w jednej wytwórni. Do tej nowej przeniesiemy produkcję wyrobów mącznych – mówi prezes. Właścicielem nowej wytwórni będzie jego syn. – W najbliższej przyszłości zamierzamy wykupić te udziały. Nie planujemy jednak żadnej emisji akcji – podkreśla prezes.
Tymczasem pada pytanie, dlaczego Michał Kościuszko sprzedał aż tyle akcji, skoro w listopadzie 2011 r. deklarował, że nie zejdzie poniżej 25 proc.
– Taka deklaracja nie stanowi prawnie wiążącego zobowiązania. Akcjonariusz ma możliwość zmiany, bez żadnych negatywnych konsekwencji prawnych, swojej pierwotnie złożonej deklaracji – podkreśla jednak Jarosław Dzierżanowski ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Zaznacza jednocześnie, że niespodziewane zmiany należy oceniać negatywnie. – Istotne jest, aby akcjonariusz rzeczowo przedstawił powody zbycia akcji – mówi.
Biznes wychodzi na prostą
Polskie Jadło po kilku trudnych latach ma za sobą udany I kwartał. Zarząd podkreśla, że poprawa jest stałą tendencją. – Dzięki podpisanym kontraktom obroty Polskiego Jadła zwiększą się kilkanaście razy. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch najbliższych lat będziemy w stanie wrócić do poziomów wyników z 2008 r. Wtedy mieliśmy 12,5 mln zł zysku netto – przypomina prezes.