Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym jest GAESA i jak wojskowy konglomerat przejął kontrolę nad kluczowymi sektorami kubańskiej gospodarki.
- Dlaczego reżim inwestuje miliardy w luksusowe hotele, gdy na wyspie brakuje podstawowych produktów.
- Kto z rodziny Castro negocjuje z Waszyngtonem i jaka jest stawka tych rozmów dla przyszłości Kuby.
- Jak amerykańskie sankcje wpływają na finansowe imperium wojskowych i stabilność reżimu w Hawanie.
Kuba przeżywa największy kryzys gospodarczy w swojej historii. Na wyspie zabrakło paliwa, co wymusiło przerwy w pracach elektrowni. Ruch turystyczny zamarł. 94-letni były prezydent Raul Castro (współtwórca reżimu i przez kilka dekad jego faktyczny przywódca) został niedawno oskarżony przez Departament Sprawiedliwości USA o wydanie rozkazu zabójstw czterech obywateli amerykańskich pochodzenia kubańskiego (wydał w 1996 r. rozkaz zestrzelenia dwóch cywilnych samolotów ratujących na morzu uchodźców z Kuby). Wokół wyspy latają amerykańskie drony rozpoznawcze, a prezydent USA Donald Trump zapowiada jej „wyzwolenie”. Reżim z Hawany stoi przed alternatywą: albo wypracuje porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, albo będzie musiał stawić czoła inwazji. Oba scenariusze mogą oznaczać koniec zbudowanego przez Raula Castro wojskowego holdingu GAESA, który kontroluje gospodarkę kubańską.
Komunistyczny pasożyt
Trump podpisał na początku maja rozszerzony pakiet sankcji uderzających w reżim kubański. Nowe restrykcje objęły również konglomerat GAESA. W uzasadnieniu sankcji wskazano, że spółka ta osiąga przychody, które są prawdopodobnie trzykrotnie wyższe od budżetu państwa kubańskiego.
– GAESA to prywatna firma, która ma więcej pieniędzy niż rząd. Żadne z tych pieniędzy nie idą na budowę jednej drogi, jednego mostu, na dostarczenie jednego ziarna ryżu jednemu Kubańczykowi – poza ludźmi należącymi do GAESA – stwierdził Marco Rubio, sekretarz stanu USA (będący synem uchodźców z Kuby).
Czytaj więcej
Gospodarka kubańska była w ostatnich latach pogrążona w bardzo ciężkim kryzysie. Odcięcie dostaw wenezuelskiej ropy naftowej może mocno pogłębić je...
Korzenie holdingu GAESA sięgają lat 80., a oficjalnie powstał on w 1991 r. Po upadku ZSRR, Kuba została odcięta od pomocy finansowej z Moskwy i wpadła w poważny kryzys gospodarczy. Jej rządowi zaczęło brakować pieniędzy nawet na wypłaty żołdu dla żołnierzy. Raul Castro uznał wówczas, że wojsko samo musi zarobić na swoje utrzymanie, biorąc się do kapitalistycznych biznesów. GAESA zaczęła budować luksusowe hotele i ośrodki wypoczynkowe. Przejęła też kontrolę nad usługami transportowymi dla turystów, stacjami benzynowymi, supermarketami, kantorami wymiany walut, sporą częścią handlu zagranicznego i jest jedynym dostarczycielem internetu na wyspie. Otwierała własne biznesy również w Angoli. Kontroluje krajowe i zagraniczne przedsiębiorstwa przez spółkę o nazwie CIMEX. Kontroluje ona od 40 proc. do 70 proc. gospodarki kubańskiej. Jej finanse są tajne i nie wiadomo, jaka część zysków GAESA jest odprowadzana do budżetu państwa. Gdy w 2024 r. Gladys Bejerano, szefowa głównego urzędu kontrolnego, poskarżyła się w mediach, że nie ma wglądu w finanse GAESA, została zwolniona po 14 latach służby.
W 2011 r. niedługo po objęciu prezydentury, Raul Castro mianował swojego zięcia, gen. Alberta Rodrígueza Lopeza-Calleję, prezesem GAESA. Po śmierci generała Rodrígueza w 2022 r. na czele tego konglomeratu stanęła gen. Ania Guillermina Lastres Morera, która w tym miesiącu została objęta sankcjami przez Waszyngton. (W marcu 2026 r. amerykańska policja imigracyjna aresztowała jej siostrę). Syn byłego szefa GAESA i zarazem wnuk Raula Castro, Raul Guillermo Rodríguez Castro jest powiązany z generał Lastres. W 2024 r. polecieli oni razem prywatnym odrzutowcem do Panamy, gdzie GAESA zarejestrowała liczne firmy, aby omijać amerykańskie sankcje. Ów wnuk Raula Castro, znany jako „el Cangrejo” (po hiszpańsku „krab”), wyłonił się jako kluczowy gracz w rozmowach z Waszyngtonem, spotykając się wcześniej w tym roku z grupą amerykańskich dyplomatów. Innym członkiem rodziny Castro działającym jako pośrednik w tych rozmowach jest Oscar Perez-Oliva Fraga, wnuk siostrzeńca braci Castro. Jest on obecnie wicepremierem Kuby i ministrem handlu zagranicznego oraz inwestycji zagranicznych. To, że odgrywają oni kluczowe role w rozmowach z Amerykanami, wskazuje, że kubański reżim może nie być skłonny do zrezygnowania z kontroli nad gospodarką kubańską.
Hotelowy boom
– Rząd skarży się na embargo, gdy jest mu to na rękę, ale potem buduje hotele, jakby embarga nie było – powiedział w rozmowie z „The New York Timesem” Ricardo Torres, ekonomista z waszyngtońskiego American University.
W budowę owych hoteli bardzo mocno zaangażowała się oczywiście GAESA. W latach 2015-2025 zbudowała 121 hoteli (w porównaniu do 56 dekadę wcześniej), dodając 22 tysiące nowych pokoi. Zamierzała w ten sposób skorzystać z boomu turystycznego spowodowanego przez poluzowanie amerykańskich sankcji przez administrację Baracka Obamy. Administracja Trumpa w swojej pierwszej kadencji zaostrzyła jednak sankcje, zakazując amerykańskim turystom wybierać się na Kubę. Dodatkowym ciosem w sektor turystyczny była też pandemia. Mimo to, GAESA nadal inwestowała w budowę nowych hoteli. Do tego sektora szły coraz większe nakłady budżetowe. W 2024 r. Kuba wydała prawie 40 proc. budżetu na turystykę i hotelarstwo, czyli około 1,5 mld USD. Jednocześnie wskaźniki obłożenia hoteli w tym roku oscylowały wokół 30 proc. Środki na budowę nowych kompleksów turystycznych uzyskiwano kosztem innych sektorów gospodarki i sfery budżetowej. Rządowi zabrakło więc środków, by m.in. ratować przed upadkiem krajowy przemysł cukrowy. Budżet turystyczny był w 2024 r. około 11 razy większy niż łączne wydatki na edukację i opiekę zdrowotną. Jeszcze w zeszłym roku GAESA otworzyła luksusowy hotel Iberostar w najwyższym budynku na Kubie. Góruje on nad zdewastowanym, historycznym centrum Hawany. Dotychczas jednak przyciągał on małą liczbę turystów. Wiele inwestycji dokonywanych przez GAESA okazało się więc nietrafionych.
Czytaj więcej
Zapowiedź Trumpa, że USA przejmą kontrolę nad Kanałem Panamskim, mogła przywołać złe wspomnienia u wielu Panamczyków. Wszak Panama została już naje...
Dziennik „Miami Herald” opublikował w 2025 r. dokumenty wskazujące, że GAESA dysponowała wówczas płynnymi rezerwami wartymi około 18 mld USD. Pieniądze te można by wykorzystać do złagodzenia kryzysu humanitarnego na Kubie. Rodzina Castro, wraz z innymi komunistycznymi klanami, kontrolującymi ten holding, nie jest jednak skłonna do dzielenia się bogactwem z ludem kubańskim. Woli rozmawiać z USA oraz o „warunkowym przyjęciu” 100 mln USD pomocy lub skorzystać z przyznanych w kwietniu przez Komisję Europejską 2 mld euro wsparcia.
Tymczasem w 2024 r. siedmiu na dziesięciu Kubańczyków twierdziło, że z powodu biedy rezygnuje z co najmniej jednego posiłku dziennie. O ile oficjalne statystyki mówią, że na Kubie mieszkało w 2024 r. 9,75 mln mieszkańców, to niezależni demografowie wskazują, że było ich 8,03 mln, a wyspa przez ostatnie cztery lata straciła 25 proc. populacji. Spora część z tej straty to emigracja wymuszona nędzą. Wielu spośród Kubańczyków, którzy zostali na wyspie i ogromną większość ich rodaków z diaspory nic by więc tak nie ucieszyło, jak upadek komunistycznego reżimu i postawienie Raula Castro przed amerykańskim lub kubańskim sądem za zbrodnie, które popełnił przez dekady.
Gospodarka, która pogrążyła się w potężnym kryzysie
Oficjalne dane o gospodarce kubańskiej są mocno niekompletne i w niektórych miejscach wątpliwe. Nawet one wskazują jednak, że ten wyspiarski kraj był w ostatnich latach pogrążony w głębokim kryzysie. Większość sektorów gospodarki kubańskiej mocno się skurczyła w latach 2018-2023. Produkcja cukru spadła o prawie 68 proc., rybołówstwo o niemal 53 proc., sektor rolniczy skurczył się o prawie 52 proc., a górnictwo o 30 proc. W ciągu tych pięciu lat kubańska produkcja warzyw spadła o 55 proc., wieprzowiny o 56 proc., mleka o 60 proc., ryżu o 87 proc., a mięsa drobiowego o 94 proc. O prawie 15 proc. powiększył się za to sektor hotelarsko-restauracyjny, a o 42 proc. transport. Według wyliczeń Banku Światowego, nominalny PKB Kuby (liczony w dolarach o sile nabywczej z 2015 r.) spadł z 91,17 mld USD w 2018 r. do 81,05 mld USD w 2024 r. Kubański reżim obwinia amerykańskie sankcje za kłopoty gospodarcze kraju. W ostatnich miesiącach zaostrzenie tych restrykcji stało się rzeczywiście wielkim ciosem w gospodarkę Kuby. Mocno ograniczyło dopływ paliwa na wyspę, co doprowadziło do paraliżu sektora energetycznego i transportowego kraju. Przez ostatnie dekady wpływ sankcji na Kubę był jednak dosyć ograniczony. Kuba mogła dosyć swobodnie handlować z resztą świata - w tym z Chinami i Rosją. (Chiny umorzyły w 2011 r. Kubie 6 mld USD długu, a Rosja anulowała jej w 2014 r. 35 mld USD zadłużenia z czasów sowieckich). Docierały też na nią amerykańskie towary. Według danych Departamentu Rolnictwa USA, w 2024 r. sprzedano na Kubę amerykańskie produkty rolne warte ponad 370 mln USD. Swobodnie sprowadzane były też z USA, m.in. lekarstwa, używane samochody, maszyny rolnicze, lodówki, panele słoneczne i lekarstwa. Problemem Kuby było więc nie tyle amerykańskie embargo, co utrzymywanie skrajnie nieefektywnego ustroju komunistycznego, na którym korzystała jedynie wąska grupa dygnitarzy reżimu.