Polska gospodarka pozostaje w dobrej formie, mimo że dane gospodarcze za I kwartał były słabsze od oczekiwań. Rynek jednak wie, że negatywne zaskoczenie wynikało głównie z kwestii pogody. Mroźna zima ograniczyła możliwości prac wielu przedsiębiorstw. Również mizerne odbicie w przemyśle odbierane jest dosyć neutralnie. Inwestorzy od dłuższego czasu liczą na poprawę, ale wciąż mamy do czynienia ze stagnacją. Nie ma jednak mowy o pogorszeniu sytuacji, toteż akcjonariusze nie mają co panikować. Co więcej, część firm korzysta na eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie, co widać chociażby w segmencie stalowym. Ponadto mamy dwa sektory, które zaskoczyły wyraźnie pozytywnie. Mowa o energetyce, która wykorzystała wzmożone zapotrzebowanie na ciepło. Ale też o sektorze bankowym, który mimo spodziewanego spadku wyników będącego konsekwencją niższych stóp procentowych, wykazuje się wzmożoną akcją kredytową, co było widać w wielu bankach po stronie wyniku odsetkowego.

Do tego wszystkiego dodajmy, że poszczególne sektory korzystają na globalnych trendach np. tym w postaci wzmożonego popytu na centra danych. Mimo że nie mamy zbyt wielu technologicznych reprezentantów na naszej giełdzie, to mimo wszystko znajdą się podmioty korzystające na zmianach. Mowa chociażby o spółkach energetycznych, w końcu, kolejne centra danych to olbrzymie zapotrzebowanie na prąd. Ale również spółkach wydobywczych, w tym przede wszystkim KGHM, którego miedź staje się surowcem krytycznym dla rozwoju infrastruktury pod AI. Cały czas pomaga nam również ograniczone zaufanie do dolara amerykańskiego. Jego deprecjacja była jedną z głównych sił napędzających naszą hossę, dlatego, dopóki kapitał nie zacznie wracać za ocean, dopóty możemy czuć się bezpiecznie. Szczególnie jeśli spojrzymy na wyceny spółek i perspektywy ich wyników, które rysują się raczej w różowych barwach.

Polska gospodarka pozostaje w bardzo dobrej kondycji, będąc liderem wzrostu w Europie. Dodajmy do tego bardzo zdywersyfikowaną strukturę polskiego przemysłu, która stabilizuje szoki w poszczególnych branżach. Zbytnia koncentracja szczególnie widoczna jest na Węgrzech, gdzie od czasu pojawienia się zadyszki w europejskim segmencie motoryzacji tamtejsza gospodarka wpadła w stagnację.

Ponadto wysoki deficyt fiskalny zaczął istotnie stymulować wzrost skłonności do oszczędności, dzięki czemu możemy liczyć na utrzymanie się dodatnich napływów pieniężnych do polskich funduszy akcji.