Jednak wydarzenia ostatnich dni stawiają Radę Polityki Pieniężnej w szczególnie trudnej sytuacji. Poza decyzjami Fedu i EBC, w piątek na podwyżkę stóp zdecydował się również Bank Japonii. Ponadto na światowym rynku długu obserwujemy wyjątkowo silną presję na wzrost rentowności obligacji państw rozwiniętych - w skali niewidzianej od prawie 20 lat.
Na krajowym rynku coraz wyraźniej dominuje przekonanie o możliwości podwyżek stóp. Kontrakty terminowe wyceniają już dwa takie ruchy, a rentowność polskich 10-latek w ubiegłym tygodniu przekroczyła 6,5 proc. Dodatkowej presji dostarczyły negatywna opinia Rady Fiskalnej dotycząca narastającego ryzyka fiskalnego oraz piątkowa decyzja Moody’s o obniżeniu ratingu Polski.
Do tego dochodzi inflacja. W sierpniu ceny konsumpcyjne wzrosły o 3,4 proc. r/r, czyli znalazły się blisko górnej granicy pasma odchyleń od celu NBP. Optymiści mogą wskazywać, że istotną rolę odgrywają czynniki zewnętrzne, przede wszystkim ceny energii i problemy z podażą. Trudniej jednak pominąć inflację bazową z wyłączeniem cen energii i żywności, która w sierpniu wyniosła 3,3 proc. r/r.
W efekcie coraz mniej aktualne staje się pytanie, czy RPP będzie musiała podnieść stopy. Coraz ważniejsze jest to, kiedy i do jakiego poziomu. Odpowiedź może w dużej mierze zależeć od tego, czy konflikt USA-Iran zacznie wygasać, czy przeciwnie - dostarczy rynkom kolejnych powodów do obaw.