Z danych firmy GfK Polonia, które „Parkiet" poznał jako pierwszy, wynika że w obecnych realiach najlepiej radzą sobie sklepy dyskontowe oraz supermarkety lokalne, jak Dino i sieć grupy Eurocash – oba sektory urosły w ujęciu rocznym dwucyfrowo. Pozostałe sektory mają zdecydowanie utrudnioną rolę, małe sklepy zrzeszone w ramach sieci urosły 7,6 proc., ale już te niezależne straciły 2,4 proc. Jeszcze większy, bo dwucyfrowy spadek, stał się udziałem supermarketów sieci zagranicznych z ponad 20 proc. zniżki, co wynika też ze zniknięcia sklepów pod logiem Tesco, które przeszły do dyskontowej sieci Netto.
Wszystko to oznacza ogromne wyzwania dla handlu. – Stoimy u progu kryzysu rynkowego połączonego z wysoką inflacją, co w oczywisty sposób zmienia zachowania zakupowe. Wyraźnie spada wskaźnik ufności konsumenckiej, skokowo rosną ceny większości produktów, a w związku z drożejącymi paliwami i rosnącymi ratami kredytów gospodarstwa domowe muszą zmniejszać wydatki – mówi Maciej Kroenke, partner w Strategy&.
Czytaj więcej
W sklepach w maju było drożej średnio 16,7 proc. niż przed rokiem. Tanieją jedynie produkty sezonowe jak owoce, ale szczyt drożyzny dopiero przed nami
Dla wielu firm oznacza to zwrot w stronę np. marek własnych, ale to nie jedyna opcja. – Systematycznie i skutecznie rozwijamy marki własne, jednak ten kierunek nie jest dla nas odpowiedzią na obecną sytuację. Stawiamy raczej na współpracę z producentami: chcemy oferować produkty dobrych, znanych marek i również w ten sposób odróżnić się od konkurencji – mówi Jan Domański, rzecznik prasowy Grupy Eurocash, operatora sieci Lewiatan i ABC. – Co ważne, widzimy też zainteresowanie współpracą producentów, którzy są otwarci na rozmowy – dodaje.
W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele handlu przyznają, że widać już zmiany w koszykach. – Ilościowo zmiany są mniejsze, wartość spada ponieważ wybierane są tańsze produkty – przyznaje jedna z sieci. Zmiany będą postępować, ponieważ nie wszystkie sklepy mają dostęp do takiej oferty, a poza tym nie wszystkie są w stanie zaoferować promocje na takim poziomie, aby zachęcić klientów do wizyty. To wyzwanie także dla producentów, którzy czują presję na obniżanie cen.
– Wiele gospodarstw domowych coraz częściej zmuszone jest oszczędzać na zakupach żywności, gdyż na innych drastycznie rosnących opłatach, takich jak czynsz czy raty kredytu, oszczędzać się nie da. To może oznaczać przesunięcie popytu w kierunku tańszych zamienników – mówi Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. W każdym segmencie rynku mamy dostępne produkty na różnych poziomach cen, co wynika z jakości, składu itp. Tańsze marki sklepów w połączeniu z agresywną promocją zdecydowanie zyskują na obecnej sytuacji – dodaje.
W dłuższym terminie można spodziewać się dalszego wzrostu „usieciowienia" handlu i konsolidacji rynku.