Z danych GUS-u wynika, że w I kwartale produkcja nawozów azotowych wyniosła w Polsce 505,3 tys. ton. W ujęciu rok do roku oznaczało to wzrost o 3,6 proc. W ocenie Orlenu, który posiada zakład produkujący nawozy we Włocławku (należy do zależnej firmy Anwil), zwyżka była efektem wystąpienia kilku czynników. „Po pierwsze, istotne znaczenie miał sezonowy charakter rynku, związany z przygotowaniami do wiosennych prac rolnych. Po drugie, kluczowe było utrzymanie ciągłości krajowej produkcji pomimo wymagającego otoczenia rynkowego” – twierdzi dział prasowy Orlenu.

Orlen obserwuje spadający import nawozów ze Wschodu

Koncern zauważa, że w styczniu i lutym decyzje zakupowe rolników były w dużej mierze uzależnione od warunków pogodowych. Wyraźny wzrost popytu nastąpił od marca do początku kwietnia, co było efektem poprawy pogody, kalendarza agrotechnicznego oraz sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Ponadto od połowy sezonu 2025/2026 (trwa od 1 czerwca do 31 maja) widoczne były działania UE ukierunkowane na ograniczenie nadmiernego importu nawozów do Polski. Pełne dane za ten okres nie są jeszcze dostępne.

„W I połowie sezonu (lipiec–grudzień) import utrzymywał się na nieco niższym, ale nadal wysokim poziomie względem poprzedniego sezonu. W styczniu i lutym obserwowano trend spadkowy, wynikający m.in. z rekordowego importu w 2025 r. oraz utrzymującej się niepewności regulacyjnej” – informuje Orlen. Dodaje, że w całym sezonie 2024/2025 z Rosji i Białorusi sprowadzono do Polski ponad 2 mln ton nawozów azotowych. Tym samym był to największy w historii poziom importu z tego kierunku.

Wyzwanie dla europejskich producentów nawozów stanowi również import z krajów spoza UE. Chodzi zwłaszcza o państwa, w których działalność prowadzona jest w mniej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym niż we wspólnocie, a dostęp do energii i surowców jest często tańszy. W przyszłości problem może być jeszcze większy, gdyż Komisja Europejska zaproponowała czasowe zawieszenie ceł na wybrane nawozy. Do dziś nie przyjęto jednak w tym zakresie żadnego aktu prawnego (procedura legislacyjna pozostaje w toku).

Produkcja nawozów w grupie Orlen nadal jest opłacalna

Europejski przemysł nawozowy w coraz większym stopniu ma chronić mechanizm CBAM, który uwzględnia emisje CO2 w cenach importowanych towarów. W docelową fazę wszedł 1 stycznia 2026 r. Również w tym przypadku prowadzone są obecnie prace, które mają umożliwić zawieszenie lub usunięcie określonych towarów z zakresu CBAM w przypadku poważnych i nieprzewidzianych okoliczności. „Na obecnym etapie brak jest jednak obowiązujących przepisów umożliwiających tego typu działania, w tym w odniesieniu do nawozów. Proponowane w tym zakresie rozwiązania pozostają przedmiotem prac legislacyjnych” – podaje Orlen.

Odnosząc się do pytania o obecny poziom cen nawozów w Polsce, informuje, że zależą one od wielu czynników rynkowych, w szczególności kosztów energii i gazu, relacji podaży i popytu, poziomu importu spoza UE oraz otoczenia regulacyjnego. Anwil na bieżąco je monitoruje i realizuje dostawy zgodnie z zawartymi kontraktami, koncentrując się na zapewnieniu ciągłości podaży i stabilnej sprzedaży.

„Pomimo wymagającego otoczenia rynkowego Anwil utrzymuje stabilną działalność w dziale nawozów. W I kwartale wykorzystanie mocy wytwórczych wyniosło 100 proc.” – informuje Orlen. Zapewnia, że w obecnych warunkach rynkowych produkcja nawozów pozostaje opłacalna i generuje dodatnie wyniki na poziomie EBITDA. Co więcej, w kontekście rosnącej niepewności globalnej, znaczenie stabilnej produkcji nawozów w Europie systematycznie rośnie. To z kolei może pozytywnie wpływać na perspektywy sprzedaży w kolejnych kwartałach. W tym czasie Anwil zakłada utrzymanie produkcji na poziomie maksymalnych zdolności wytwórczych.