Reklama

Karuzela z przejęciami znów nabrała rozpędu. Jaki będzie 2026 rok?

Jeśli warunki finansowania będą się dalej poprawiać i zmaterializują się projekty odkładane w latach 2022–2024, rok 2026 może co najmniej dorównać 2025 r. a w sprzyjającym scenariuszu nawet go przewyższyć – mówi Paweł Szreder, partner Bain & Company.
Karuzela z przejęciami znów nabrała rozpędu. Jaki będzie 2026 rok?

Foto: parkiet.com

Jaki był rok 2025 dla globalnego rynku fuzji i przejęć?

Przyniósł wyraźne ożywienie. Globalna wartość transakcji wzrosła rok do roku o 40 proc., osiągając blisko 4,9 bln dolarów. To drugi najwyższy wynik w historii, ustępujący jedynie rekordowemu 2021 r. Odbicie było napędzane przede wszystkim przez megatransakcje powyżej 5 mld dol. – ich liczba niemal się potroiła, a odpowiadały one już za ponad połowę wartości strategicznych transakcji.

Co istotne, wzrost miał charakter globalny i międzysektorowy – wszystkie regiony i branże odnotowały dwucyfrową dynamikę wartości. Całkowita liczba transakcji wzrosła jedynie o 7 proc., co pokazuje wyraźne przesunięcie w stronę tych większych, bardziej transformacyjnych.

Jaka jest perspektywa na 2026 rok?

Pozostaje optymistyczna. W opublikowanym przez Bain & Company raporcie „Global M&A Report 2026” aż 80 proc. liderów M&A oczekuje utrzymania lub wzrostu aktywności transakcyjnej. Dodatkowo, połowa respondentów wskazuje na zmniejszenie się luki oczekiwań między kupującymi a sprzedającymi, jeśli chodzi o wyceny, co historycznie było kluczowym warunkiem „odblokowania” rynku.

Przy dalszej poprawie warunków finansowania oraz materializacji projektów odkładanych w latach 2022-2024, rok 2026 ma potencjał co najmniej dorównać 2025 r. pod względem wartości transakcji. A w sprzyjającym scenariuszu – nawet go przewyższyć.

Jednocześnie warto podkreślić, że M&A konkuruje dziś o kapitał silniej niż w poprzednich cyklach. Udział wydatków na M&A w całkowitych wydatkach gotówkowych największych spółek spadł do 7 proc., czyli najniższego poziomu od dekady.

Reklama
Reklama

Dlaczego?

Firmy – równolegle do przejęć – muszą finansować także inwestycje w AI, automatyzację, modernizację infrastruktury technologicznej czy zwiększenie odporności łańcuchów dostaw.

Co to oznacza w praktyce dla rynku fuzji i przejęć?

Podniesienie poprzeczki dla nowych transakcji. Kupujący są dziś znacznie bardziej wymagający. Oczekują jasnego uzasadnienia, dlaczego dana spółka ma zostać przejęta.

Jakie są perspektywy dla naszego regionu?

Obserwujemy powrót apetytu na aktywa poza rynkami macierzystymi – przy czym decyzje inwestycyjne są dziś znacznie bardziej selektywne. W Europie wartość transakcji wzrosła o 32 proc., przy stabilnym wolumenie. Jednocześnie w badaniu Bain & Company 51 proc. firm deklaruje przygotowanie aktywów do sprzedaży (wobec 42 proc. rok wcześniej), co zwiększa podaż jakościowych projektów.

Czytaj więcej

Karuzela z fuzjami w 2026 r. może przyspieszyć. Kto jest na celowniku?

Czy aktywa z Polski są postrzegane jako interesujące?

W przypadku CEE, w tym Polski, bardziej trafne jest dziś mówienie o utrzymującym się zainteresowaniu inwestorów, zarówno strategicznych, jak i funduszy private equity. Zdecydowaną większość transakcji przeprowadzają inwestorzy strategiczni, podczas gdy PE pozostaje ważną, ale mniejszą grupą nabywców.

W odniesieniu do funduszy private equity warto dodać, że ich obecność nie zawsze jest najlepiej widoczna w prostych statystykach „kto kupuje”.

Reklama
Reklama

Dlaczego?

Ponieważ znacząca część aktywności odbywa się przez przejęcia realizowane przez spółki portfelowe w modelu buy-and-build. To ważne zwłaszcza w Europie, gdzie ta strategia pozostaje dominującym sposobem budowania wartości przez PE.

Które branże cieszą się obecnie największym zainteresowaniem inwestorów? Nadal widać duże zainteresowanie obszarem AI?

Sektor technologiczny w 2025 r. był liderem odbicia – wartość transakcji wzrosła rok do roku o 77 proc. Niemal połowa strategicznych transakcji technologicznych powyżej 500 mln dol. zawierała komponent AI. Silną pozycję utrzymują również zaawansowany przemysł i usługi. Wysoka aktywność widoczna była także w finansach, dobrach konsumenckich i telekomunikacji.

W Europie dodatkowym impulsem stał się przemysł obronny, napędzany rosnącymi wydatkami publicznymi, potrzebą konsolidacji kompetencji i budowania suwerenności technologicznej.

Wróćmy jeszcze do AI. Czy wzrost wartości aktywów powiązanych z tą technologią nie był nadmierny i czy obserwowany w 2026 r. spadek wycen firm technologicznych to początek większej przeceny?

Jeśli chodzi o AI, to sprawą otwartą pozostaje stwierdzenie, czy obecne wyceny spółek tego sektora i planowane inwestycje w infrastrukturę są biznesowo uzasadnione. Niemniej, realny i rosnący wpływ AI na biznes i operacje jest już rzadko kwestionowany. W tym kontekście nie przewiduję, żeby zainteresowanie inwestorów tym sektorem miało się zmniejszać. Obserwujemy za to, że rynek coraz wyraźniej odróżnia podmioty z realną przewagą technologiczną od tych opartych głównie na marketingowej etykiecie AI. W tym sensie mamy do czynienia z dojrzewaniem rynku, a nie z pęknięciem bańki.

Czytaj więcej

AI bierze rynek hardware za zakładnika

Jak kształtują się wyceny w Polsce i jakie trendy widać?

Globalnie mediany mnożników EV/EBITDA w 2025 r. odbiły, ale w większości sektorów pozostają poniżej szczytów z 2021 r.

Reklama
Reklama

W Polsce – podobnie jak w całym regionie CEE – wyceny historycznie pozostawały poniżej poziomów obserwowanych w Europie Zachodniej. Nadal można mówić o pewnym dyskoncie regionalnym, jednak w ostatnich latach różnice te stopniowo się zmniejszają. Mamy do czynienia z konwergencją, szczególnie w przypadku aktywów wysokiej jakości. Wyceny najlepszych spółek mogą kształtować się na poziomach zbliżonych do rynków zachodnich, a niekiedy nawet powyżej mediany regionalnej.

Czy inwestorzy nadal chcą dyskonta geopolitycznego?

Ono nie zniknęło całkowicie, ale przestało być automatyczne. Inwestorzy coraz częściej analizują konkretne ryzyka operacyjne, m.in. odporność łańcuchów dostaw, strukturę kosztów, ekspozycję geograficzną i profil klientów. Część kapitału zaczyna już pozycjonować się pod scenariusz stopniowego spadku premii za ryzyko w regionie, co dodatkowo wspiera proces zawężania dyskonta.

Czy giełda nadal jest atrakcyjnym miejscem do wyjścia z inwestycji (przykłady Diagnostyki, Żabki) oraz przejęć (np. Comarch) dla funduszy?

Jeżeli spojrzymy na suche historyczne statystyki, trudno mówić o rosnącej roli giełdy – liczba podmiotów notowanych na GPW systematycznie spada już od dekad, a liczba debiutów na głównym parkiecie pozostaje niska. Polska nie różni się tu znacząco od rynków globalnych – liczba spółek notowanych na giełdach w USA czy Wielkiej Brytanii też zmalała w ostatnich latach. W krajach tych fundusze były bardziej aktywne przy zdejmowaniu spółek z giełdy niż wprowadzaniu ich na nią.

Niemniej, przytoczone przykłady pokazują, że parkiet pozostaje otwarty dla ciekawych projektów, a także fundusze mogą szukać na nim okazji inwestycyjnych. Transakcje giełdowe stanowią niewielką część aktywności funduszy PE w Polsce i w dającej się przewidzieć przyszłości raczej tak pozostanie. Jednocześnie, na pewno czekają nas okresy z większą aktywnością niż w 2025 r., kiedy na głównym parkiecie GPW były 3 debiuty. Rekordowe wyceny i wolumeny transakcji, jakie obserwujemy w ostatnich miesiącach na GPW pozwalają optymistycznie patrzeć na 2026 r. pod względem potencjalnych IPO, w tym dotyczących spółek portfelowych funduszy PE.

Czytaj więcej

Prześwietlamy debiutantów. Trzech pewniaków i reszta
Reklama
Reklama

Jakimi środkami na inwestycje dysponują obecnie fundusze PE na świecie? W 2026 r. będą dominować nowe inwestycje czy exity?

W 2025 r. fundusze PE wyraźnie zwiększyły aktywność w obu kluczowych obszarach. Wartość transakcji buyout wzrosła o 44 proc. do 904 mld dolarów, a exitów o 47 proc. do 717 mld dolarów, jak wynika z naszego najnowszego Global PE Report 2026. To mocne odbicie, ale rynek wciąż ma przed sobą dużą przestrzeń do dalszej normalizacji. Z jednej strony fundusze nadal dysponują znaczącym kapitałem. Bain & Company szacuje wartość globalnego tzw. dry powder na ok. 1,3 bln dolarów. A część tego kapitału jest już „starzejąca się”, co oznacza presję na jego wykorzystanie.

Z drugiej strony równie wyraźna jest presja po stronie wyjść z inwestycji – w portfelach funduszy pozostaje 32 tys. niesprzedanych spółek portfelowych o łącznej wartości 3,8 bln dol. Sytuacja w Polsce jest strukturalnie podobna, chociaż ilość „dry powder” lokalnych funduszy w stosunku do wielkości gospodarki jest na pewno mniejsza. Niemniej, rok 2026 zapowiada się jako okres wzrostu zarówno w nowych inwestycjach, jak i exitach.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama