PMI dla polskiego przemysłu pozostaje poniżej neutralnego poziomu 50 pkt, oddzielającego poprawę od regresu w sektorze. Taki stan trwa niemal nieprzerwanie od czterech lat – z wyjątkiem okresu luty–kwiecień 2025 r., gdy przejściowo (m.in. ze względu na zamówienia „na zapas” przed wejściem w życie wyższych ceł w handlu z USA) wskaźnik wyskoczył do poziomów 50,2-50,7 pkt.

Co więcej, mimo że odczyt 48,8 pkt wydaje się dość bliski neutralnemu poziomowi, to de facto jest on nieco „sztucznie” podbity. Chodzi o to, że jednym z komponentów wskaźnika jest czas dostaw. Ten się wyraźnie wydłuża, ale tym razem nie jest to oznaka wzmożonego popytu, a problemów po stronie podażowej, w związku z blokadą cieśniny Ormuz. – Czas dostaw wydłużył się w największym stopniu od czerwca 2022 roku, a zapasy zakupów wzrosły w najszybszym tempie od maja 2022 roku, ponieważ firmy przygotowywały się na spodziewane niedobory – komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence.

Czytaj więcej

Inflacja w Polsce znowu straszy, RPP może zjastrzębieć

Zamówienia, produkcja i zatrudnienie maleją

– Wydłużenie czasów dostaw technicznie podbija PMI, ale nie jest tym razem pozytywnym sygnałem świadczącym o dobrej koniunkturze, ale wynika z problemów logistycznych z powodu wojny – tłumaczy Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Jak zauważają analitycy ING, wskaźnik PMI wskazuje, że polski przemysł „przechodzi w tryb kryzysowy”. Zgodnie z danymi S&P Global, przyspieszyło tempo spadku nowych zamówień. „Niektórzy respondenci wiązali ostatni spadek ze słabymi warunkami rynkowymi, niepewnością, niedoborami surowców, wyższymi cenami ropy, zmiennością rynku, a także z wpływem wojny na Bliskim Wschodzie” – napisano w raporcie. Ponownie obniżył się też poziom produkcji w przemyśle oraz zatrudnienie w sektorze. Spadki trwają bez przerwy od około roku. Firmy koncentrowały się w kwietniu raczej na nadrabianiu zaległości produkcyjnych, które spadły najmocniej od dziewięciu miesięcy.

Czytaj więcej

Stopa bezrobocia w marcu bez zmian, niski sezonowy spadek liczby bezrobotnych

Gwałtowny wzrost presji cenowej w przemyśle

Głównym wnioskiem z raportu S&P Global jest wyraźny wzrost kosztów produkcji, najsilniejszy od niemal czterech lat, czyli pierwszych miesięcy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. To, rzecz jasna, efekt wojny na Bliskim Wschodzie. – W kwietniu wskaźniki cenowe PMI biły na alarm, przy braku oznak słabnięcia gwałtownego wzrostu inflacji wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie – komentuje Balchin. Jak dodaje, w obliczu szybko rosnących kosztów producenci nie mieli wyboru i musieli podnieść własne ceny w najszybszym tempie od czerwca 2022 r. Skala wzrostów, po korekcie sezonowej, była niemal najwyższa w 28-letniej historii indeksu PMI dla polskiego przemysłu.

Niezłą wiadomością w tej „mizerii” pozostają nienajgorsze nastroje producentów. Niezmiennie, w horyzoncie najbliższych 12 miesięcy, oczekują oni wzrostu nowych zamówień oraz ożywienia rynków.

– Dane S&P Global potwierdzają, że marcowy skok produkcji przemysłowej to raczej efekt gromadzenia zapasów – ocenia Benecki. Przypomnijmy: zgodnie z danymi GUS, w marcu produkcja przemysłowa urosła wyraźnie powyżej prognoz: aż o 9,4 proc. r/r i aż 17 proc. względem lutego. – Firmy mają niedawne doświadczenia z zablokowanymi łańcuchami dostaw w czasie covidu, a potem dużym skokiem cen po agresji Rosji na Ukrainę. Pamiętamy, że w 2021 i 2022 r. firmy gromadziły ogromne zapasy. Możliwe, że tak dzieje się obecnie, bo mamy oba te szoki jednocześnie, tzn. skok cen energii oraz wojnę w okolicach kluczowego szlaku handlowego między Azją a Europą – komentuje główny ekonomista ING BŚ.

W podobnym tonie wyrażają się ekonomiści PKO Banku Polskiego, zauważając, że z jednej strony sektor wytwórczy cierpi z powodu słabego popytu, ale w krótkim okresie produkcja jest wspierana przez odbudowę zapasów (tzw. frontloading, czyli zwiększone gromadzenie zapasów ze względu na przewidywane dalsze zakłócenia w łańcuchach dostaw). „Efekt ten jednak w średnim terminie będzie negatywnie wpływał na wyniki sektora” – komentują, dodając, że ogólny bilans czynników ryzyka pozostaje niekorzystny, a kluczowymi czynnikami niepewności są sytuacja geopolityczna i ceny surowców.