Zdaniem Urzędu Regulacji Energetyki (URE) ryzyko związane z ograniczeniem dostępności węgla oraz rosnącymi cenami surowca będzie przekładać się na ceny energii w 2023 r. – Niepewność napędza ceny – powiedział dziennikarzom prezes URE Rafał Gawin. To może być zapowiedź nowych, wyższych taryf za energię elektryczną w przyszłym roku. Podstawą jest obawa o dostępność węgla. – Z tego co słyszymy umowy na dostawy surowca są wypowiadane – wskazał Gawin.

Czytaj więcej

Hiobowe wieści dla biznesu. Prąd drożej już teraz

Wyższe taryf na ten rok

Pod koniec tego roku będą wyznaczanie taryf największych sprzedawców energii elektrycznej. – Każde przedsiębiorstwo ma prawo zwrócić się o zmianę taryfy w trakcie jej obowiązywania. Tak się stało w przypadku trzech sprzedawców z urzędu, którzy wystąpili z wnioskami o zmianę obowiązujących taryf – powiedział na wtorkowym spotkaniu prezes URE.

– W trakcie tego roku może się wiele wydarzyć, może być dużo sytuacji niespodziewanych. Jednym z argumentów przedstawianych przez spółki jest większe zapotrzebowanie klientów końcowych tłumaczone dodatkowymi mieszkańcami w Polsce z Ukrainy, głównie w wielkich miastach – przyznał prezes URE. Jego zdaniem bez niespodziewanych zdarzeń, których przedsiębiorca nie jest w stanie wziąć pod uwagę, URE nie widzi uzasadnienia zmiany cen. – Jeżeli jednak sytuacje bezprecedensowe skutkują zmianą prowadzenia działalności, którą trudno było przewidzieć, to analizujemy, czy założenia są uzasadnione – powiedział.

Gawin dodał, że na ten rok znacząca ilość energii została sprzedana w kontraktach rocznych z 2021 r. z założeniem cen węgla na poziomie– ok. 12,5 zł za GJ. – Zwykle jest tak, że w kontraktach rocznych jest sprzedawane około 75 proc. energii. Można powiedzieć, że ta ilość została sprzedana w zeszłym roku – tłumaczył Rafał Gawin. – Z perspektywy przedsiębiorstwa liczą się wszystkie koszty, które ono chce uwzględnić w taryfie.

Taryfy dotyczące cen energii dla gospodarstw domowych zostaną zaproponowane przez spółki energetyczne późną jesienią tego roku. URE może je zatwierdzić lub odrzucić, a spółki mogą się odwołać. – Rachunki mogą wzrosnąć o co najmniej kilkadziesiąt procent – przypomniał prezes Gawin.

Winne marże?

Prezes Gawin przyznał, że analizowane są także marże spółek energetycznych. – Dostrzegamy, że mogły być one w wielu przypadkach ponadprzeciętne – powiedział, wskazując jednak, że URE rozpatruje wnioski spółek obrotu, a nie wytwarzania, choć i to otoczenie rynkowe brane jest pod uwagę.

Prezes PGE Wojciech Dąbrowski mówił niedawno, że takich wysokich marż w energetyce nie ma.

Zdaniem Krystiana Brymory, analityka DM BDM, wyniki spółek w sektorze elektroenergetyki będą bardzo wysokie, ale to zobaczymy dopiero w przyszłym roku. – Spółki sprzedały na przyszły rok ok. 30 proc. mniej energii. Nie wiemy, jakie to będzie miało przełożenie na wycenę firm i zawieranie kontraktów jesienią – powiedział.

Wskazał, że marże spółek mimo wszystko rosną, co widać na przykładzie węgla brunatnego w PGE i ZE PAK, gdzie marża przy takich poziomach cen na giełdzie wynosi już 1000 zł. Marże te będą widoczne w 2023 r. – mówi Brymora. Najbardziej ucierpieć może sektor obrotu, ponieważ te podmioty nie przeniosą pełnej skali podwyżek cen prądu 100–150 proc. na odbiorców regulowanych – mówi Brymora.

Prezes URE podtrzymuje swój sprzeciw wobec pomysłu likwidacji obliga giełdowego na rynku obrotu energią elektryczną na TGE. W wypadku gazu dopuścił możliwość zniesienia czasowego obliga giełdowego dla spółek gazowych..