W Bukowinie Tatrzańskiej na konferencji Izby Domów Maklerskich przedstawiliście trzecią edycję raportu poświęconą firmom inwestycyjnym. Na czym w tym roku się skupiliście?
Tworząc nasze raporty, za każdym razem staramy się pokazać nieco inną perspektywę rynkową. W pierwszej edycji zaczęliśmy od inwestorów. Za pośrednictwem bezpośrednich ankiet chcieliśmy zrozumieć ich potrzeby: dlaczego inwestują, ale też z jakiego powodu tego nie robią i co powstrzymuje ich przed wejściem na rynek. W drugiej edycji podeszliśmy do tematu inaczej. Z jednej strony zaangażowaliśmy klientów, aby poznać ich perspektywę, którą nazwaliśmy autoportretem. Z drugiej strony podobne pytania zadaliśmy branży maklerskiej i zderzyliśmy ze sobą te dwa spojrzenia. W tym roku wykonaliśmy jeszcze inny krok, pytając przede wszystkim przedstawicieli branży o to, jakie widzą szanse i zagrożenia na rynku. Nazwaliśmy to barometrem nastrojów branży. Dzięki temu powstał obraz tego, co branża postrzega jako największe szanse, a co jako zagrożenia.
Intuicyjnie pewnie można powiedzieć, że branża patrzy z optymizmem w przyszłość, bo przecież mamy za sobą ponad trzy lata hossy.
Oczywiście zachęcam do lektury raportu, ale uchylając rąbka tajemnicy mogę zdradzić, że branża rzeczywiście patrzy w przyszłość z optymizmem, choć jest on raczej umiarkowany. Sektor widzi, że to moment, w którym można zrobić krok naprzód. Oczywiście, są pewne ograniczenia, które należałoby znieść. W opracowaniu nie zabrakło również odniesień do nowych produktów na rynku kapitałowym, a także wskazania obszarów, w których branża dostrzega największe zagrożenia.
Patrząc na szanse branża podchodzi do nich proaktywnie, czy jednak głównie czeka, aż same się one zmaterializują?
Zadaliśmy kilka pytań o to, jakiego rodzaju szanse widzi branża. Następnie pogrupowaliśmy te odpowiedzi w trzy kategorie. Pierwszą z nich były czynniki zewnętrzne i to właśnie w nich branża upatruje największych szans. Druga kategoria to technologia, którą sektor postrzega jako obszar, dający możliwość przyciągnięcia nowych klientów. Trzecia to oferta produktowa, gdzie akcent został położony przede wszystkim na potrzebę zmian.
Co to znaczy zmiana w ofercie produktowej? Produktów jest za dużo? One są niezrozumiałe, są za drogie?
W tym przypadku mamy do czynienia z ciekawym paradoksem. Z jednej strony branża uważa, że produktów powinno być więcej, ale jednocześnie powinny być one bardziej przystępne dla klientów. Sektor zdaje się rozumieć, że jeżeli wprowadzamy nowe produkty albo oferujemy te, które już znajdują się w portfelach klientów, to powinny być one łatwiejsze do przyswojenia i bardziej zrozumiałe. Dzięki temu łatwiej będzie zachęcić inwestorów do lokowania środków. Nie dotyczy to zresztą wyłącznie samych produktów. Również technologia powinna być podana w taki sposób, na przykład w warstwie aplikacji mobilnej, aby klient mógł z niej łatwo korzystać i faktycznie chciał to robić.