Wieloletni spór wokół kredytów we frankach szwajcarskich i innych walutach obcych wyraźnie zmierza ku końcowi. Najnowsze raporty finansowe banków notowanych na GPW potwierdzają, że najtrudniejszy okres sektor ma już za sobą.
Jakie były koszty kredytów frankowych w II kwartale 2026 r.?
Z naszej analizy wynika, że łączne koszty ryzyka prawnego czterech dużych banków w II kwartale 2026 r. wyniosły nieco ponad 1 mld zł. Rok wcześniej, w analogicznym okresie, rezerwy na kredyty frankowe sięgnęły aż 3,1 mld zł. Największy spadek obciążeń odnotował PKO BP – z 1,249 mld zł do 297 mln zł. W mBanku rezerwy zmniejszyły się z 544 mln zł do 115,5 mln zł, a w Banku Millennium z 589 mln zł do 180 mln zł. Z kolei w Erste Bank Polska (dawniej Santander Bank Polska) odpisy na kredyty CHF wyniosły w ostatnich trzech miesiącach ok. 438 mln zł wobec 739 mln zł rok wcześniej.
Również analizy NBP w najnowszym raporcie wskazują, że ryzyko związane z kredytami frankowymi jest już skutecznie zarządzane przez banki i nie zagraża stabilności systemu finansowego. Do końca 2025 r. sektor zgromadził ok. 106 mld zł rezerw. Blisko połowę tej kwoty pochłonęły prawomocne wyroki sądowe (21 mld zł) oraz masowe zawieranie ugód z klientami (29 mld zł przy 185 tys. zawartych porozumień).
NBP szacuje, że łączna liczba pozwów wynosi ok. 260 tys., z czego około 75 tys. zakończyło się już prawomocnym rozstrzygnięciem. Gdyby zakwestionowano wszystkie umowy kredytowe, banki musiałyby utworzyć jeszcze ok. 22 mld zł dodatkowych rezerw, z czego ok. 11 mld zł dotyczyłoby kredytów już spłaconych. Ostateczny poziom poniesionych kosztów będzie jednak zależał od decyzji klientów o podjęciu sporu z bankami.
Czytaj więcej
Ledwo opadły emocje i koszty związane z wieloletnią sagą frankową, a na horyzoncie pojawia się kolejne wyzwanie dla sektora bankowego. TSUE ponowni...
Sankcja kredytu darmowego – ile pozwów od konsumentów?
Kończąca się saga frankowa nie oznacza jednak, że ryzyko prawne dla banków znika. Wręcz przeciwnie. Jak zauważa NBP, przesuwa się ono z kredytów walutowych na kredyty złotowe i konsumenckie.
Nowym punktem zapalnym staje się kwestionowanie przez klientów umów kredytowych w celu zastosowania sankcji kredytu darmowego (SKD). Na koniec 2025 r. skala tych sporów była jeszcze stosunkowo niewielka. Do banków wpłynęło ok. 25 tys. pozwów o łącznej wartości 0,8 mld zł, a utworzone na ten cel rezerwy wyniosły ok. 170 mln zł. Zapadły ponad 3 tys. prawomocnych wyroków, większość korzystna dla kredytodawców.
Sytuację istotnie zmienił wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. (sprawa C-744/24). Trybunał uznał, że banki nie mogą naliczać odsetek od kredytowanych prowizji i innych kosztów pozaodsetkowych. Może to oznaczać konieczność zwrotu odsetek za ostatnich sześć lat, co oznaczałoby dla sektora koszt rzędu 3–4 mld zł. Choć wyrok nie przesądza automatycznie o wadliwości całych umów kredytowych, zwiększa niepewność co do przyszłej linii orzeczniczej, skali pozwów i kosztów dla banków.
Jak wysokie mogą być te koszty? Na dziś trudno je jednoznacznie oszacować, ale zdaniem NBP nie zagrażają stabilności sektora bankowego. Według wyliczeń ekspertów, umowy objęte sankcją kredytu darmowego stanowią ok. 0,05 proc. ekspozycji sektora. Odsetek ten musiałby wzrosnąć ponad 200-krotnie, do ok. 10 proc., aby łączne koszty SKD przekroczyły 5 mld zł. W pesymistycznym scenariuszu – który nadal nie zagrażałby stabilności sektora – wadliwych byłoby 30 proc. umów, a koszty sięgnęłyby ok. 20 mld zł. Gdyby natomiast zakwestionowano wszystkie umowy kredytów konsumenckich, obciążenie dla sektora mogłoby wynieść nawet ok. 60 mld zł.