Zaraz po wyborach 2023 r. nowy zarząd Orlenu starał się zmienić warunki współpracy między Orlenem a Synthosem należącym do Michała Sołowowa w ramach wspólnej spółki Orlen Synthos Green Energy (OSGE). Póki co, zamiast o 14 małych reaktorów wiadomo o możliwości powstania dwóch: w Stawach Monowskich niedaleko Oświęcimia, na czym zależy Synthosowi, który posiada tam swój zakład chemiczny, oraz we Włocławku, gdzie są zlokalizowane zakłady Anwilu należące do Orlenu. W ubiegłym roku udało się Orlenowi zmienić zasady współpracy w ramach spółki zależnej. Kością niezgody są jednak warunki zarządzania już konkretną inwestycją. „Rzeczpospolita” dowiedziała się, na czym polega spór i ile zostało stronom czasu na dojście do porozumienia.
Czytaj więcej
W najbliższych dniach ma zostać złożony kluczowy wniosek o zgodę na budowę pierwszej elektrowni, który uruchomi proces prowadzący do startu inwesty...
Pierwsze porozumienie nie zakończyło sporu
W sierpniu ubiegłego roku Orlen i Synthos doszły do porozumienia w sprawie zmiany zasad współpracy wewnątrz spółki celowej, w której spółki mają po 50 proc. udziałów – OSGE. Jak tłumaczył Orlen, doszło do „wyrównania uprawnień partnerów i dostępu do amerykańskiej technologii”. Wypracowano wówczas nową treść umowy spółki oraz porozumienia wspólników spółki celowej. – Zmiany zrównują prawa wspólników oraz zwiększają kontrolę Orlenu w kluczowych kwestiach korporacyjnych – tłumaczył koncern. Drugi element to umowa licencyjna, która daje OSGE pełny dostęp do amerykańskiej technologii BWRX-300 (tzw. Standard Design). Ustalono, że za budowę SMR będzie odpowiadać spółka celowa kontrolowana przez koncern w wybranych lokalizacjach. Wydawało się wówczas, że kolejne rozmowy dotyczące już ustalenia warunków inwestycyjnych już co do poszczególnych lokalizacji nie będą stanowić problemu. Okazało się jednak inaczej, bo toczące się od blisko roku rozmowy
Orlenu i Synthosu w sprawie ustalenia zasad współpracy w ramach realizacji projektu we Włocławku od kilku tygodni utknęły w martwym punkcie. Orlen deklaruje, że chce, żeby partner zarabiał na współpracy z Orlenem, ale nie na Orlenie. Naftowy gigant wskazuje, że te warunki współpracy przy tym projekcie od początku były niewłaściwe. – Nasza pozycja w spółce była nieadekwatna do wkładu finansowego, który wnieśliśmy, a jednocześnie nasz wkład finansowy był zdecydowanie wyższy niż naszego partnera. Dlatego trwają negocjacje – wskazuje Orlen. Firma wskazuje, że udało się osiągnąć jej prawie wszystkie założone cele. Ale nie wszystkie.
Czytaj więcej
Polska spółka realizująca budowę tzw. małego atomu zawarła z Amerykanami porozumienie dotyczące opracowania polskiego projektu reaktora generyczneg...
Brak kluczowej definicji
lJak ustaliliśmy nieoficjalnie, obecnie wyzwania polegają na zdefiniowaniu ról między podmiotami przy realizacji SMR we Włocławku. Chodzi w szczególności o ujęte, ale nie sprecyzowane w umowie pojęcie „General Partner”. Każda ze stron rozumie je na swój sposób, co utrudnia realizację kolejnych kroków przy projekcie. – Nie ma jasno określonej definicji pojęciowej, kto za co odpowiada – słyszymy od źródeł zbliżonych do rozmów. Dowiadujemy się, że jeden z partnerów, a więc Orlen, chciałby ułożyć na nowo zasady, kto za co odpowiada przy tym projekcie. – Orlen chciałby mieć większą decyzyjność, ale po stronie Synthosu zmiana warunków umowy nie przychodzi łatwo – słyszymy. Choć z drugiej strony dowiadujemy się, że do postępu w rozmowach i tak doszło, bo jeszcze niedawno Synthos nie chciał rozmawiać o zmianach warunków współpracy, a teraz ta wola jest, choć do osiągnięcia porozumienia jest nadal daleko mimo już kilku podjętych prób. Z naszych informacji wynika, że spór dotyczy tylko projektu we Włocławku. Realizacja SMR w Stawach Monowskich nie jest objęta sporem, a to wynika z tego, że Orlen nie ma większych planów, aby stać się przy tym projekcie wiodącym graczem. Inaczej jest w przypadku projektu we Włocławku. Przy tym projekcie 80 proc. udziałów ma Orlen, a 20 proc. OSGE, a więc de facto Orlen ma 90 proc. udziałów. I tu wracamy do definicji pojęcia „General Partner”, którym miałby być OSGE – i to ten podmiot miałby realizować inwestycję niezależnie od liczby udziałów w projekcie. Poza wymiarem zarządzącym jest także kwestia finansowania tego projektu. Orlen ma obawiać się także, że nie miałby pełnej kontroli nad czymś, w co będzie musiał wydać niemałe pieniądze. Orlen miałby chcieć zmienić te warunki współpracy poprzez dookreślenie wspomnianej definicji i spisanie ich.
Synthos ma być otwarty na takie rozmowy, ale nie chciałby podpisywać ostatecznych porozumień poza wstępnymi, niewiążącymi ustaleniami już teraz. Orlen jednak nie chce przedłużać tych rozmów w nieskończoność. Jak się dowiadujemy, jeśli naftowy gigant nie osiągnie porozumienia do końca roku, może podjąć decyzję o zawieszeniu lub nawet wyjściu z projektu współpracy z Michałem Sołowowem, ale nie wyjścia z realizacji projektów jądrowych w ogóle. Synthosowi, mimo problemów, zależy na dalszej współpracy z Orlenem, choćby przez fakt starania się o publiczne wsparcie przy realizacji projektów jądrowych. Ewentualne zawieszenie przez Orlen współpracy z Synthosem też spółce może nie być na rękę, bo może dojść do opóźnienia w realizacji planów spółki. Orlen co prawda (w przeciwieństwie do OSGE) nie deklarował wprost, że pierwszy SMR może powstać do 2032 r. Według strategii spółki, do roku 2035 koncern chce posiadać przynajmniej dwa SMR-y o łącznej mocy 0,6 GW. Bez współpracy z Synthosem przy zaawansowanym już projekcie może być o to trudno.