To naturalna odpowiedź na wyzwania związane z sukcesją, ochroną kapitału i potrzebą zapewnienia ciągłości zarządzania aktywami rodzinnymi.
Początek lat 90. był czasem budowania prywatnych majątków polskich przedsiębiorców, którzy dziś, w późniejszych etapach życia, coraz częściej zastanawiają się, jak zabezpieczyć bliskich i jak efektywnie tymi aktywami zarządzać. Potwierdza to rosnąca popularność fundacji rodzinnych. Rozwój podmiotów typu family office czy prywatnych domów maklerskich zdaje się być naturalnym uzupełnieniem tego krajobrazu, bo dla najzamożniejszych Polaków zbudowanie swojej własnej struktury może być znacznie tańsze i skuteczniejsze niż współpraca z zewnętrznymi podmiotami.
W wielu rodzinach potencjalni spadkobiercy nie chcą przejmować rodzinnych biznesów ani uczestniczyć w decyzjach operacyjnych. Dlatego struktura, która profesjonalnie zapewni ciągłość zarządzania majątkiem też wtedy, gdy nagle zabraknie głowy rodziny, ma sens. W interesie wszystkich stron leży jednak wypracowanie odpowiednich i przewidywalnych ram prawnych dla rozwiązań adresujących tę potrzebę. Pozwoli to zatrzymać te majątki w Polsce, gdzie będą tworzyć miejsca pracy i odprowadzać podatki. Jeśli takich ram zabraknie, najzamożniejsi chętnie skorzystają z zagranicznych alternatyw, jak często robili dotychczas.