Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie to tylko chwilowe wsparcie dla budżetu Rosji

Wyższe ceny ropy naftowej wspierają gospodarkę rosyjską, ale ten efekt zniknie w długim terminie. Kreml nie okazuje radości z wojny, gdyż stanowi ona kolejną odsłonę katastrofy strategicznej.
Wojna z Ukrainą dosyć długo nie uderzała w standard życia zwykłych Rosjan. Dla niektórych z nich sta

Wojna z Ukrainą dosyć długo nie uderzała w standard życia zwykłych Rosjan. Dla niektórych z nich stanowiła okazję do wzbogacenia się. Rosja mierzy się obecnie jednak ze spowolnieniem gospodarczym. Fot. AFP

Foto: parkiet.com

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie potencjalne korzyści przypisuje się Rosji w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie?
  • Jakie są szacunkowe krótkoterminowe dodatkowe przychody dla budżetu Rosji?
  • Czy te krótkotrwałe zyski trwale zmieniają perspektywy gospodarcze Rosji?
  • Jakie są strategiczne i finansowe koszty konfliktu dla Rosji?

Wśród beneficjentów amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem często wymieniana jest Rosja. Ma ona korzystać na wzroście cen ropy naftowej i gazu ziemnego, a także na tymczasowym poluzowaniu amerykańskich sankcji. Korzysta również na zachowaniach niektórych europejskich polityków. – Musimy się przede wszystkim zbroić, ale jednocześnie normalizować relacje z Rosją i odzyskać dostęp do taniej energii. Tak mówi zdrowy rozsądek. W rozmowach prywatnych, przywódcy europejscy mówią mi, że mam rację, ale nikt nie ośmiela się powiedzieć tego głośno – stwierdził Bart De Wever, belgijski minister spraw zagranicznych. Wydaje się więc, że Rosja ma znów szczęście. Ceny ropy Brent przekraczające 100 dol. za baryłkę, bliskowschodnia wojna odciągająca uwagę Zachodu od Ukrainy i tęsknota za resetem stosunków wśród części polityków z Unii Europejskiej, teoretycznie powinny być „pomyślnymi wiatrami” dla Kremla. W Moskwie nie widać jednak euforii. W przekazie propagandystów miesza się oburzenie na działania USA z szokiem, że Amerykanie wraz z Izraelczykami niszczą kolejnego rosyjskiego sojusznika. Paranoicznie nastawionemu Putinowi musiało dać wiele do myślenia to, że tak szybko udało im się zabić irańskiego najwyższego przywódcę Alego Chameneiego. Być może przejawem tej paranoi był niedawny test, w ramach którego chwilowo wyłączono w Moskwie usługi internetu mobilnego...

Czytaj więcej

Szok naftowy nie taki groźny? Eksperci: gospodarki wschodzące zaskakująco odporne

Tymczasowa ulga

„Financial Times” szacował, że w ciągu pierwszych dni wojny w Iranie do rosyjskiego budżetu mogło wpłynąć dodatkowe 1,3–1,9 mld dol., z podatków od sprzedaży ropy naftowej. Dodatkowe przychody mogą sięgnąć do końca marca od 3,3 mld do 4,9 mld dol. Te wyliczenia zakładają, że ceny rosyjskiej ropy Ural wyniosą w tym miesiącu średnio około 70–80 dol. za baryłkę, zamiast utrzymywać się na poziomie zbliżonym do średniej z dwóch poprzednich miesięcy, czyli około 52 dol. za baryłkę. Przed wybuchem wojny Rosja borykała się ze spadkiem cen ropy i utratą większości sprzedaży do Indii (do której doszło głównie pod wpływem nacisków ze strony Waszyngtonu). Eksport rosyjskiej ropy naftowej i produktów naftowych spadł w lutym o 11,4 proc. do 6,6 mln baryłek dziennie i był najniższy od czasu inwazji na Ukrainę w 2022 r. – mówił raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA). Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała natomiast wzrost cen ropy i skłoniła USA do zawieszenia restrykcji na sprzedaż rosyjskiego surowca.

Foto: GG Parkiet

Reklama
Reklama

„5 marca USA ogłosiły 30-dniowe zawieszenie sankcji na rosyjską ropę, by umożliwić Indiom zakup surowca znajdującego się na tankowcach. 12 marca podjęto zaś decyzję o 30-dniowym zawieszeniu sankcji na rosyjską ropę przewożoną obecnie tankowcami (ok. 130 mln baryłek), co pozwoliło również innym państwom na jej nabywanie. Wątpliwy jest jednak wpływ tych działań na globalne ceny surowca i ich spadek. Ropa z Rosji znajduje się już na rynku, więc łagodzenie sankcji względem tej części rosyjskiego eksportu realnie nie zwiększa podaży – zmniejsza jedynie koszty obsługi dla pośredników, co przełoży się na spadek dyskonta na rosyjski surowiec” – wskazują analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Wiele teraz zależy od tego, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie, ale obecne wysokie ceny ropy pomogą Rosji zrealizować wskaźniki budżetowe w tym kwartale, a nawet zacząć odkładać pewne pieniądze – ocenia Borys Dodonow, szef studiów nad energią i klimatem w Kyiv School of Economics.

Trzeba jednak pamiętać, że krótkoterminowe skoki cen ropy niewiele wpłyną na rosyjski budżet. Musi dojść do ustabilizowania się cen ropy w długim terminie na poziomie znacząco wyższym niż przed wojną, by rosyjski budżet odniósł większe korzyści.

Foto: GG Parkiet

– Rosja jest wyraźnym beneficjentem konfliktu na Bliskim Wschodzie – wyższe ceny energii oraz, być może, większe wolumeny eksportu do Azji prawdopodobnie pozwolą zmniejszyć deficyt budżetowy. Jednak o ile zakłócenia w globalnych dostawach energii nie będą przedłużone, jest mało prawdopodobne, by ta sytuacja materialnie zmieniła perspektywy gospodarcze Rosji. Nawet gdyby zakłócenia trwały dłużej, wydaje się mało realne, aby Europa wznowiła zakupy rosyjskiej energii w znaczących ilościach – prognozuje Liam Peach, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics. Szacuje on, że każdy wzrost ceny ropy Ural o 5 dol. za baryłkę zwiększa dochody z podatków energetycznych o około 0,2 proc. PKB rocznie. – Najbardziej prawdopodobne wydaje nam się, że jakiekolwiek nadzwyczajne dochody zostaną zaoszczędzone – biorąc pod uwagę obecne presje fiskalne Rosji. Jednak jeśli te przychody zostaną przekierowane na wysiłek wojenny, istnieje ryzyko, że zamiast przełożyć się na wyższy wzrost gospodarczy, podsycą one wyższą inflację – dodaje Peach.

Analitycy Oxford Economics szacują natomiast, że nawet scenariusz przewidujący utrzymanie się średnich cen ropy przez dwa miesiące na poziomie 140 dol. za baryłkę przyspieszyłby rosyjski wzrost gospodarczy tylko o około 0,2 pkt. proc. Mediana prognoz dla PKB Rosji, zebranych przez agencję Bloomberga sugeruje wzrost w tym roku o 0,9 proc., a poszczególne prognozy są w przedziale od 0,5 proc. do 1,5 proc.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Gdzie są ukryte miliardy rodziny Chameneich?

Spalone miliardy

Iran jest dla Rosji już kolejną sojuszniczą „czarną dziurą”, w którą zainwestowano miliardy dolarów. W samym tylko 2024 r. rosyjskie inwestycje bezpośrednie w tym kraju sięgnęły 4,2 mld dol. Teraz wiele obiektów zbudowanych z rosyjskich pieniędzy zmieniło się w gruzy. Złą wiadomością dla Rosji jest również to, że po raz kolejny skompromitowane zostały jej systemy obrony przeciwlotniczej. Nie przeszkodziły one Amerykanom oraz Izraelczykom w uzyskaniu dominacji w powietrzu w pierwszych chwilach wojny. Rosja traci też sojusznika, który wcześniej mógł uderzać w amerykańskie interesy na Bliskim Wschodzie. Mimo wzrostu cen ropy bilans wojny jest dla Kremla negatywny.

Próba odcięcia Rosjan od internetu?

W Moskwie, Sankt Petersburgu i kilku innych dużych rosyjskich miastach dochodziło w ciągu ostatnich kilkunastu dni do poważnych zakłóceń internetu mobilnego. W rosykskiej stolicy te zakłócenia potrwały pięć dni, a środowiska biznesowe wyceniły ich koszt na około 5 mld rubli (czyli na około 230 mln zł). Nie działały m.in. aplikacje banków i firm przewozowych, sklepy online, serwisy pozwalające na zamawianie żywności na wynos, a nawet państwowe portale pozwalające na załatwianie spraw urzędowych drogą elektroniczną. Nie wiadomo, jaka była przyczyna tych zakłóceń, ale powszechnie podejrzewana jest ingerencja rządu rosyjskiego i jego służb specjalnych. Z zakłóceniami internetu mobilnego zbiegły się bowiem doniesienia, że władze zaczynają wdrażać blokadę komunikatora internetowego Telegram. Oficjalnie ta blokada jest uzasadniana przez Kreml tym, że z Telegrama korzystają zagraniczni szpiedzy oraz członkowie organizacji ekstremistycznych. Telegram był dotychczas najpopularniejszym komunikatorem interentowym w Rosji. Przeciwko jego blokowaniu protestowały m.in. wspierające wojnę środowiska nacjonalistyczne, a także rosyjscy wojskowi, wykorzystujący dotychczas tę aplikację do komunikacji na froncie. Rosyjskie władze wyraźnie jednak uznały, że Telegram może sprzyjać rozpowszechnianiu niewygodnych wiadomości oraz powstawania antykremlowskiej opozycji. Administracja prezydenta Władimira Putina chce, by Rosjanie w miejsce Telegrama instalowali stworzoną przez rząd aplikację Max, która ma stać się „aplikacją do wszystkiego”, podobną do chińskiego WeChata. Tworzona jest również „biała lista” dozwolonych portali internetowych. W Rosji jest więc wyraźnie zaostrzana cenzura, co może być oznaką tego, że władze czują się zagrożone. Nie mogą pochwalić się zwycięstwami na froncie, gospodarka zaczyna zwalniać, a los Maduro i Chameneia daje dużo do myślenia. HK

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama