Reklama

Wall Street pokryta „magicznym” białym pyłem

Tajemnicą poliszynela jest, że wielu nowojorskich finansistów bierze narkotyki. Niektórzy uważają to nawet za jedną z przyczyn kryzysu. Problem ten w ostatnich latach nawet się pogłębił.

Publikacja: 19.05.2013 12:21

Wall Street pokryta „magicznym” białym pyłem

Foto: GG Parkiet

– Bankierzy biorący kokainę wpędzili nas w światowy kryzys – twierdzi David Nutt, profesor neuropsychofarmakologii, a zarazem były doradca brytyjskiego rządu ds. polityki antynarkotykowej. Jego zdaniem kokaina to narkotyk idealnie pasujący do panującej w świecie finansów „kultury ekscytacji" i dążenia do tego, by mieć więcej i więcej. Finansiści chętnie sięgają więc po ten narkotyk i angażują się pod jego wpływem w bardzo ryzykowne transakcje, po których muszą później sprzątać podatnicy. Niesprawiedliwe uogólnienie? Na pewno, ale jest w nim ziarno prawdy. Narkotyki rzeczywiście przyczyniły się do wybuchu światowego kryzysu.

Przypudrowane nosy

Jednym z „kamieni milowych" światowego załamania finansowego był upadek banku Bear Stearns w marcu 2008 r. Ten bank inwestycyjny upadł m.in. dlatego, że inwestorzy byli poważnie zaniepokojeni jego kondycją finansową i decyzjami kierownictwa. Skąd się wziął ten niepokój? Na pewno wiele miał wspólnego z rozprzestrzeniającą się z szybkością pożaru plotką mówiącą, że Jimmy Cayne, prezes Bear Stearns, to narkoman. Ówczesne pogłoski mówiły o marihuanie (Cayne, uznany później za jednego z najgorszych prezesów w historii Wall Street, miał proponować wspólne „przypalanie" dziennikarzowi). Po latach okazało się jednak, że prezes Bear Stearns sięgał również po używki mocniejsze niż „Marry Jane". Charlie Gasparino opisał w swojej książce „The Sellout", jak Cayne pokazał kiedyś swojemu podwładnemu stojącą na biurku butlę po leku „Bromo-Seltzer" i spytał się go: „Jak myślisz, co tam trzymam?". „Bromo-Seltzer?" – odparł podwładny. „Nie, to kokaina" – bezceremonialnie wypalił prezes Cayne.

Inny niesławny prominent z Wall Street, Bernard Madoff, były szef rady nadzorczej giełdy Nasdaq, oszust skazany za zbudowanie piramidy finansowej, w której przepadło około 50 mld USD, również był koneserem białego proszku. W czasach kiedy prowadził swoją oszukańczą firmę Bernard L. Madoff Investment Securities, zużywał tak dużo kokainy, że jego biuro było nieoficjalnie znane jako „Biegun Północny". Madoff urządzał kokainowe przyjęcia obsługiwane przez hostessy toples, a w godzinach pracy wysyłał zatrudnianych przez siebie gońców praktykantów, by kupili mu prochy na ulicy. Po trafieniu do więzienia dzielił celę z narkotykowym dilerem, z którym szybko się zaprzyjaźnił.

Jednym z symboli ekscesów na Wall Street i podejmowania nadmiernego ryzyka w przedkryzysowych czasach był Jordan Belfort, prezes domu maklerskiego Stratton Oakmont. Działalność jego firmy stała się kanwą dla scenariusza filmu „Ryzyko" („The Boiler Room"). Belfort w swoich wspomnieniach „The Wolf of Wall Street" przyznaje się do długoletniego uzależnienia od kokainy. Będąc na „magicznym białym proszku", rozbił śmigłowiec, rozwalił swojego mercedesa, zderzając się z pięcioma samochodami, zatopił jacht, a także prał brudne pieniądze i angażował się w ryzykowne transakcje finansowe.

Słabość do narkotyków dotyka jednak nie tylko menedżerów najwyższej rangi. Jeden z traderów Bear Stearns chwalił się swego czasu własnym wynalazkiem: dystrybutorem kokainy ukrytym we wnętrzu firmowego długopisu. Ulubionym miejscem wielu pracowników firm finansowych z Wall Street był bar TGI Friday's, który stał się obiektem wielkiego antynarkotykowego nalotu policji w 2009 r. Wyszło wówczas na jaw, że „białe kołnierzyki" składały tam zamówienia na kokainę, po prostu dając barmanom napiwek o określonej wysokości. Wówczas barman dyskretnie wręczał im towar zawinięty w chusteczkę. Oczywiście miejsc i sposobów na nabycie narkotyków w Nowym Jorku czy w londyńskim City nie brakuje, a diler wcale nie musi być „dżentelmenem z Harlemu". W 2007 r. w Wielkiej Brytanii aresztowano młodego bankiera z Barclaysa, który handlował kokainą w pracy, przy swoim biurku. Niektórzy wychodzą jednak poza drobną dilerkę. W 2007 r. aresztowano Trevora Collenette'a, emerytowanego bankiera z Lloyds Banking Group, po tym jak na jego jachcie znaleziono kokainę wartą 8 mln funtów.

Reklama
Reklama

Psychofinanse

Nadużywanie narkotyków przez finansistów nie jest nowym problemem. Kokaina mocno kojarzyła się z Wall Street już w latach 80. I były po temu poważne podstawy. Tylko podczas jednej operacji narkotykowej, w kwietniu 1987 r. (Operacja  „Buy and Cry", czyli „kup i płacz"), aresztowano za posiadanie kokainy pracowników 16 domów maklerskich. Niektórzy z nich brali od dilerów narkotyki, przekazując im w zamian poufne informacje rynkowe. Działo się to wszystko na kilka miesięcy przed giełdowym krachem.

Od tamtej pory problem nie zmalał. Ostatni światowy kryzys jeszcze bardziej pogorszył sprawę i wpłynął przy tym na narkotykowe preferencje finansistów. Nieoficjalne dane mówią, że zaczęli oni rzadziej zażywać kokainę, a częściej leki takie jak: Xanax, Adderall czy Ritalin czy też oparte na opium środki przeciwbólowe (Vicodin, Oxycontin, Percocet).  To specyfiki legalne pod warunkiem, że są wydawane na receptę. Wielu pracowników firm finansowych z Wall Street kupuje je jednak pokątnie i bierze na poprawę nastroju, czasem mieszając te specyfiki ze sobą. Raporty przygotowane przez Departament Zdrowia miasta Nowy Jork mówią, że liczba przyjęć w nowojorskich szpitalach osób cierpiących z powodu nadużywania środków przeciwbólowych opartych na opium wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatnich sześciu lat (do 143 pacjentów na 100 tys. osób).

– Znany z dawnych czasów lunch finansistów składający się z dwóch Martini zmienił się w lunch składający się z dwóch-trzech pigułek Xanaksu lub dwóch-trzech pigułek Vicodinu. Wielu ludziom jest trudno uwierzyć, że osoby kierujące funduszami hedgingowymi lub firmami wartymi wiele milionów dolarów są uzależnione od narkotyków lub alkoholu. Mam jednak klientów z tej branży – twierdzi Nicholas Kardaras, dyrektor kliniki odwykowej „The Dunes East Hampton". Przyznaje też, że jeden z jego pacjentów z Wall Street bierze nawet 100 tabletek dziennie, które kupuje od dilera, bo posiadanie takiej ich ilości na własny użytek jest nielegalne.

Co sprawia, że pracownicy branży finansowej są podatni na narkotyki? Przede wszystkim stres. Z badań Alexandry Mitchel, profesor University of Pennsylvania, wynika, że sześciu na dziesięciu bankierów inwestycyjnych przeżywa silny stres i ma w związku z tym problemy emocjonalne i psychiczne.

–  Wall Street jest przepełniona niepokojem, depresją, strachem i narcyzmem. To kultura napędzana przez wielkie pieniądze, żądze, kwestie siły i kontroli, a także zdradę i oszustwa. Taka kultura stymuluje uzależnienia od takich substancji jak leki, narkotyki czy alkohol – wyjaśnia nowojorski psycholog Christopher Bayer.

Gdy znany muzyk rockowy Alice Cooper został spytany, na kogo ludzie powinni zagłosować w wyborach prezydenckich, odparł: „Tylko idiota słuchałby moich rad w takich kwestiach jak wybory. Przecież my, muzycy rockowi, znani jesteśmy z tego, że nieźle chlamy i ćpamy!". A ilu ludzi nieświadomie powierza swoje pieniądze finansistom, którzy pod względem zamiłowania do twardych narkotyków mogą zawstydzić dawne sławy rocka?

Reklama
Reklama

[email protected]

Wielkie banki, ogromne narkotykowe pieniądze

ONZ szacuje wartość światowego rynku narkotykowego na około 500 mld USD (dla porównania: nominalny PKB Polski wynosił w 2011 r., według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, 513 mld USD). Pieniądze te nie rozpływają się w powietrzu – muszą trafiać do systemu finansowego i realnej gospodarki. Anna Maria Costa, była szefowa Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), stwierdziła nawet w wywiadzie dla „Observera", że pieniądze narkotykowych karteli ocaliły w 2008 r. wiele banków, a co za tym idzie – światowy system finansowy. – W wielu przypadkach narkotykowe pieniądze były jedynym płynnym kapitałem inwestycyjnym – wskazuje Costa. Jej zdaniem podobne zjawisko – ratowanie płynności banków za pomocą narkotykowych pieniędzy – można było zaobserwować również np. w czasie rosyjskiego kryzysu finansowego z 1998 r. W zeszłym roku bank HSBC  zapłacił amerykańskiemu Departamentowi Sprawiedliwości 1,92 mld dolarów kary za zaniedbania, w wyniku których prał pieniądze karteli narkotykowych. W 2010 r. bank Wachovia musiał zapłacić łącznie 160 mln USD grzywien za podobny proceder. Na trop prania pieniędzy przez Wachovię meksykańskie tajne służby oraz amerykańska antynarkotykowa agencja DEA wpadły w 2006 r., gdy zmusiły do lądowania w Meksyku samolot DC-9 przewożący 5,7 ton kokainy.

Analizy rynkowe
Na giełdzie ubywa spółek. Czy da się zatrzymać ten trend?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Analizy rynkowe
TOP30 polskiej giełdy. Lista najcenniejszych szefów spółek z GPW. Bankowcy wiodą prym
Analizy rynkowe
Budownictwo i paliwa na czele. Górnictwo na wsparciu
Materiał Promocyjny
Największy na świecie program edukacyjny, który od 20 lat zmienia życie młodego pokolenia
Analizy rynkowe
Nadchodzą dywidendowe żniwa na GPW. Rok 2026 może być rekordowy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama