Negatywna reakcja rynku spowodowana była najczęściej niedoszacowaniem czynników zewnętrznych bądź zbyt wysokimi oczekiwaniami inwestorów, niemającymi pokrycia w cenie akcji. Jak przyznają analitycy, jeden lub dwa słabsze kwartały nie muszą przesądzać o perspektywach spółki.
Poprawa na horyzoncie
Biorąc pod uwagę reakcję rynku, rozczarowaniem były wyniki Eurocashu (w dniu publikacji raportu kurs akcji spadał nawet o 14 proc.). Dystrybutor w III kwartale poprawił przychody, ale zaskoczeniem dla inwestorów był większy od oczekiwań spadek zysków. – Ten rok w spółce jest pod presją zmian w segmencie cash and carry, do tego doszedł słaby pogodowo okres. Cały czas negatywnie kontrybuują nowe projekty i dostawy świeżych produktów do sieci Delikatesy Centrum. Rynek obecnie jest w takim stadium, że nie akceptuje słabszych wyników – ocenia Krzysztof Radojewski, szef analityków Noble Securities. Analitycy zgodnie przyznają, że wyniki były słabe, ale ich zdaniem reakcja inwestorów była przesadzona, tym bardziej że jest perspektywa poprawy rezultatów w kolejnych kwartałach. – Moim zdaniem spółka poprawi w kolejnym roku wyniki finansowe i obecne pogorszenie wyników traktuję jako przejściowe, a spadek kursu jako okazję do dokupienia akcji – uważa Radojewski.
Rozczarowaniem okazał się raport Pfleiderera. Głównym zmartwieniem spółki jest wzrost cen materiałów, co tylko częściowo udało się zneutralizować podwyżkami cen produktów. Zdaniem Jakuba Szkopka, analityka DM mBanku, ma ona jednak sporo do zaoferowania inwestorom. – Zarząd oczekuje, że podwyżki cen oraz przeprowadzane inwestycje przełożą się na poprawę wyników w kolejnych okresach. Mimo gorszych tegorocznych wyników Pfleiderer w dwóch kolejnych latach wygeneruje na tyle duże wolne przepływy gotówkowe, że pozwoli to na wypłatę dywidendy w 2018 roku o szacowanej stopie co najmniej 4 proc. Niewykluczone również, że spółka podobnie jak w tym roku zdecyduje się na przeprowadzenie skupu akcji własnych – wskazuje ekspert. – Naszym zdaniem dywidendowy charakter spółki oraz perspektywa kolejnych skupów akcji będą pozytywnie przekładać się na postrzeganie jej walorów – podsumowuje.
Trudno o optymizm
Kolejny słaby kwartał ma za sobą Forte, które na razie przedstawiło szacunkowe, niepełne rezultaty. To jednak wystarczyło, by papiery w ciągu trzech tygodni po ich publikacji potaniały o 13 proc. – Szacunki wyników za III kwartał są rozczarowujące tym bardziej, że baza z zeszłego roku nie była wymagająca. To już trzeci z rzędu rozczarowujący kwartał. W dwóch poprzednich problemem był wzrost kosztów stałych, co przy płaskiej sprzedaży odbiło się na marży. Teraz sprzedaż wzrosła o blisko 10 proc., a marża dalej spada. Ciężko to już wytłumaczyć tymi samymi czynnikami. Być może problem tkwi w kosztach płyty wiórowej, bo tu zauważalna jest zmiana tendencji w ostatnich miesiącach – wskazuje Krystian Brymora, analityk DM BDM. W ocenie eksperta nie bez znaczenia może być też to, że spółka znajduje się w okresie przejściowym. – W styczniu Forte uruchamia własną fabrykę płyty. Być może dostawcy chcieli to wykorzystać. Wątpliwości wyjaśni dopiero publikacja całego sprawozdania pod koniec listopada. Niemniej, jeśli nasze przypuszczenia są słuszne, to trzeba przygotować się na jeszcze dwa słabsze kwartały – ocenia.
Zawód słabymi wynikami sprawił inwestorom Sanok RC. Co ciekawe, w tym przypadku cześć inwestorów nie robiła sobie dużych nadziei, bo kurs systematycznie spadał od początku października. Rozczarowujący raport jedynie przyspieszył przecenę w trakcie ostatnich sesji. Głównym zmartwieniem producenta wyrobów gumowych w tym roku są koszty, za którymi nie nadążają przychody, co negatywnie odbija się na rentowności biznesu. – Wyzwania pozostają te same, czyli rosnąca presja płacowa, wyższe niż pierwotnie zakładano koszty surowców produkcyjnych, umocnienie się złotego względem euro czy słabe wyniki Drafteksu – wylicza Łukasz Rudnik, analityk Trigon DM. Dlatego jego zdaniem nie należy oczekiwać odwrócenia negatywnych tendencji w kolejnych kwartałach.
Niższe od zakładanych zyski i przychody Elektrobudowy oznaczają, że spółka może mieć problem z realizacją tegorocznych prognoz. Takiego scenariusza obawiają się inwestorzy, czego skutkiem jest pogłębienie spadków kursu w ostatnich dniach. – Po trzech kwartałach 2017 r. spółka zrealizowała roczną prognozę przychodów zaledwie w 57 proc. W IV kwartale sprzedaż musiałaby sięgnąć blisko 460 mln zł, by prognoza została wykonana, co wydaje się przy obecnym stanie rynku mało realistyczne. Zysk netto w III kwartale był wyraźnie niższy rok do roku. Prawdopodobnie Elektrobudowa mierzy się z podobnymi wyzwaniami jak inne spółki budowlane, czyli wzrostem kosztów materiałów i płac. Po dziewięciu miesiącach Elektrobudowa ma 30,1 mln zł zysku netto, natomiast całoroczna prognoza zarządu to 51,1 mln zł. Wstępnie zakładając, że IV kwartał będzie najmocniejszy sprzedażowo w roku i spółka wypracuje ok. 290–300 mln zł przychodów przy marży netto 5 proc., to do wykonania prognozy nieco może zabraknąć – ocenia Krzysztof Pado, analityk DM BDM.
Mgliste perspektywy PGNiG
Z mocno negatywną reakcją rynku spotkały się wyniki PGNiG, spychając notowania gazowego giganta w dniu ich publikacji o ponad 6 proc. – Wyniki w naszej ocenie były lekko negatywne, co jednak wystarczyło do większej wyprzedaży spółki. Rentowność w segmencie obrotu spadła przez wyższe ceny ropy i spadek udziału w imporcie tańszego rosyjskiego gazu przy jednoczesnym wzroście importu LNG. Szacujemy, że dodatkowy 1 mld m sześc. importu gazu LNG przekłada się na ubytek 190 mln zł EBITDA rocznie w segmencie obrotu i magazynowania – szacuje Michał Kozak, analityk Trigon DM.
W jego ocenie kluczowe dla postrzegania walorów PGNiG będzie rozstrzygnięcie ponadtrzyletniego sporu z Gazpromem. Ewentualna wygrana oznaczałaby dla spółki jednorazową rekompensatę o równowartości ponad 2 mld zł. – Wbrew temu, co twierdzi spółka i większa część rynku, oczekujemy przegranej PGNiG. Rynek oprócz dyskontowania potencjalnej rekompensaty częściowo uwzględnia również zmianę formuły w kontrakcie jamalskim – co naszym zdaniem jest nieuzasadnione z kilku powodów. Prawdopodobna przegrana z Gazpromem powinna więc wywołać dalszą presję na notowaniach – wskazuje Kozak.
Opinie
Adam Łukojć, zarządzający funduszami, TFI Allianz
Pojedyncze przypadki negatywnych zaskoczeń są prawdopodobnie najczęściej skutkiem wygórowanych oczekiwań analityków. Część inwestorów być może nie doszacowała negatywnego wpływu trzech czynników: zwyżek cen surowców, wzrostu kosztów pracy i umocnienia złotego. Te wszystkie czynniki są związane z dobrą koniunkturą. Wydaje się, że najgroźniejszym z tych czynników może być umocnienie złotego; ceny surowców powinny zostać przeniesione na klientów, a wyższe koszty pracy znaleźć odzwierciedlenie również w popycie, ale aprecjacja polskiej waluty może być zagrożeniem dla konkurencyjności polskich firm przemysłowych i technologicznych. Wspomniane negatywne czynniki ujawniły swój wpływ właśnie wtedy, gdy do funduszy akcji nie było istotnych napływów, stąd relatywnie niskie zainteresowanie przecenionymi spółkami. Odważni inwestorzy dostali trochę czasu na kupienie tanich akcji spółek, które niekiedy były pod wpływem czynników mających znaczenie tylko dla jednego–dwóch kwartałów. JIM
Dawid Stolarek, doradca inwestycyjny, EFIX DM
Obecny sezon publikacji wyników finansowych spółek nie poskąpił inwestorom rozczarowań. Podobnie jak po I połowie roku ich autorami były głównie mniejsze spółki. To, że stosunkowo duża grupa podmiotów nie sprostała oczekiwaniom rynkowym, wynika przede wszystkim z nadal trudnego otoczenia, w jakim funkcjonują. Składają się na nie m.in. opóźnienia w realizacji kontraktów finansowych ze środków publicznych, presja kosztowa czy mocny złoty, który nie jest na rękę eksporterom.
Publikacja gorszych wyników finansowych często prowokuje u inwestorów impulsywne działania, stąd spadkowi kursu zwykle towarzyszą wysokie obroty i duża zmienność na sesji. Silny spadek kursu zwykle rodzi też pytanie, czy należy wystrzegać się akcji tej konkretnej spółki, czy też może jest to dobra okazja do kupna. Przede wszystkim należy spróbować odpowiedzieć sobie, czy gorsze wyniki to efekt incydentalnych czynników, czy też zwiastun, a może nawet kontynuacja trwałego pogorszenia sytuacji i perspektyw finansowych spółki. Jeżeli mamy do czynienia raczej z tym drugim przypadkiem, należy się powstrzymać przed zakupem akcji. JIM