W piątek Grupa Modivo ruszyła z nowym projektem sieci sklepów Shock Price, otwierając pierwszy w Wałbrzychu. Premierze towarzyszyły kampanie w mediach lokalnych i społecznościowych. Bez rozgłosu i wsparcia reklamowego wystartował natomiast w Polsce nowy internetowy marketplace z odzieżą i obuwiem. Chodzi o projekt gdańskiego giganta odzieżowego – LPP.
Czytaj więcej
Inwestorzy diametralnie różnie przyjęli wstępne wyniki LPP i Modivo Platforms za drugi kwartał roku 2026-27. Wiceprezes polkowickiej grupy zapowiad...
LPP zaczęło nowy rozdział
Dla firmy kierowanej przez Marka Piechockiego to wejście w warty już dziesiątki miliardów złotych rynek i zarazem nowy rozdział w działalności, która do tej pory polegała na budowaniu osobistej relacji z konsumentem: zamawianiu w Azji odzieży, obuwia, akcesoriów czy elementów wystroju domu i sprzedawaniu ich pod pięcioma własnymi markami. Od mniej więcej dwóch tygodni pod szyldem Sinsaya w internecie można kupować towary innych firm niż LPP. Na platformie Sinsay pojawiło się też nowe miejsce: „Strefa marek”. Znajdziemy tam listę brandów, którymi sygnowane są produkty sprzedawców korzystających z platformy. Są wśród nich zarówno te bardzo dobrze znane szerokiemu odbiorcy, jak Nike i Adidas, jak i kierowane do konkretnej grupy: Tulano (produkty dla rodziców małych dzieci), Zolux (artykuły z kategorii zwierzęta) czy Decoria (dekoracje wnętrz).
Sprzedawcy to obecnie najczęściej polscy przedsiębiorcy, ale też krajowe filie międzynarodowych firm. Obuwie sportowe sprzedaje na Sinsayu firma z Rzeszowa Buty Jana. Artykuły marki Tulano sprzedaje – zarejestrowana w Poznaniu – spółka z grupy Meester. Kosmetyki kolorowe pod znanymi brandami takimi jak L’Oreal sprzedaje na Sinsayu m.in. kielecka spółka 4WU prowadząca drogerie.
Oferta marketplace’u Sinsaya jest na razie niewielka, ale widać, że z dnia na dzień rośnie. LPP nie chce jeszcze dzielić się informacjami nt. marketplace’u. Przypomnijmy, że Marcin Bójko, wiceprezes LPP ds. finansowych, zdradził nam w czerwcu, że w pierwszym roku marketplace ma przynieść grupie około 50 mln zł zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA). Dla porównania, roczna EBITDA gdańskiej grupy w 2025 r. zakończonym 31 stycznia wynosiła 4,57 mld zł.
Śladem Zalando. Sinsay może wydawać więcej na reklamę niż branża
Zdaniem Sylwii Jaśkiewicz, specjalistki z Domu Maklerskiego BOŚ, projekt jest w fazie rozruchu i trzeba dać LPP czas. Nie spodziewa się, aby grupa szybko ruszyła z istotnymi wydatkami na reklamę i marketing oferty z marketplace’u.
Urszula Wiszowata-Pilic, konsultantka rynku mody z Agencji B2B Hub, skłania się ku tezie, że Sinsay w pierwszej fazie rozwoju marketplace’u wydawać będzie na marketing więcej niż 11-12 proc. przychodu lub wartości sprzedaży online, co jest standardem w branży.
– Nowy marketplace musi zbudować rozpoznawalność wśród partnerów i klientów jednocześnie, a to kosztuje więcej niż utrzymanie istniejącego ruchu. Dopiero z czasem, wraz ze wzrostem organicznego ruchu i przychodów z reklamy i usług dla partnerów, ten wskaźnik powinien zacząć spadać – a marża zacznie rosnąć z linii, których dziś Sinsay jeszcze nie ma – mówi ekspertka.
Czytaj więcej
Gdańska grupa odzieżowa LPP i polkowickie CCC podsumowały I kwartał roku finansowego. Obie istotnie poprawiły wyniki. W czwartek inwestorzy jednak...
Ekspertka o nowym produkcie LPP: do poprawy dwie rzeczy
Wskazuje elementy, które będą jej zdaniem kluczowe, aby LPP na marketplace zarabiało. – A zarabia nie na sprzedaży produktów, tylko na usługach wokół niej: prowizji od sprzedaży partnerów, płatnej promocji ofert i reklamie (to dziś najbardziej marżowa część biznesu dla większości dojrzałych platform), logistyce i fulfillmencie dla sprzedawców oraz danych i narzędziach analitycznych, które pomagają partnerom sprzedawać lepiej – wylicza ekspertka. Jako przykład pokazuje Zalando, którego dział usług dla partnerów B2B (logistycznych, marketingowych itp.) ma coraz większe znaczenie i dynamicznie zwiększa zyski. – To jest właściwy cel dla Sinsaya, nie tylko poszerzenie asortymentu – mówi Wiszowata-Pilic.
Jej zdaniem LPP potrzebuje jeszcze dwóch rzeczy. – Po pierwsze – bezpośrednich relacji z markami. Obecność Nike'a czy Adidasa za pośrednictwem pośredników, a nie samych marek, pokazuje, że Sinsay jest wciąż na wczesnym etapie budowania zaufania – ocenia specjalistka.
– Po drugie – lepszej jakości treści partnerów. Dziś widać wyraźną różnicę: własne treści Sinsaya są dopracowane, częściowo generowane z użyciem AI, materiały od zewnętrznych sprzedawców są za to skromne i słabej jakości. To dokładnie ten obszar, w który inwestowały latami dojrzałe platformy – mówi Wiszowata-Pilic.
Według PwC polski rynek internetowego handlu jest warty około 140 mld zł rocznie, a do 2028 r. ma urosnąć o około 50 proc. do 192 mld zł. Gros zakupów (około 65-70 proc.) robimy w różnego rodzaju marketplace’ach. Najpopularniejszym uniwersalnym marketplacem jest Allegro, ale gonią go inni gracze, tacy jak Erli.
Polskie marki modowe korzystają także z pośrednictwa w sprzedaży Zalando i przejętego przez niego About You, Amazonu czy Decathlonu.