Nie ma chyba bardziej kontrowersyjnej miary statystycznej niż średnia. W kulturze masowej objawia się to żartem o liczbie nóg pana i jego psa. Indeksy giełdowe opisują sytuację na rynku kapitałowym, są rodzajem średniej, a dokładnie średnią ważoną. Przez wiele lat ich zmiany dobrze wyjaśniały oczekiwania odnośnie do wzrostu gospodarczego. Najpierw krocząca nacjonalizacja OFE zapoczątkowana w 2014 r., a potem koronakryzys oderwały indeksy giełdowe od wskaźników makroekonomicznych. Dodatkowo zrozumienie dynamiki zmian wycen spółek publicznych wymaga sięgnięcia głębiej niż do wartości średnich. Spółki technologiczne oraz z szeroko rozumianej branży medycznej świętują sukcesy – indeksy sektorowe i makrosektorowe są w okolicy historycznych maksimów. Bardziej tradycyjne branże mocno ucierpiały.

Dziś nie ma wątpliwości, że inwestorzy giełdowi gotowi są podstawiać finansowanie spółkom technologicznym. Wyceny sprawiają, że aniołowie biznesu, fundusze venture capital i private equity patrzą na rynek publiczny jak na najbardziej atrakcyjną opcję wyjścia z inwestycji w przypadku innowacyjnych biznesów.

W czasie wrześniowego Forum Ekonomicznego w Karpaczu w jednym z wywiadów stwierdziłem, że w ciągu 12 miesięcy skład indeksu WIG20 zmieni się o 30–40 proc. Spotkało się to z niedowierzaniem. Dziś widzimy, że zmiany postępują. Jeszcze nigdy waga spółek technologicznych w naszym głównym indeksie nie była tak duża. Wyprzedziliśmy pod tym względem wiele innych rozwiniętych rynków kapitałowych.

Nie tylko technologia i venture capital... Giełda ma ciekawą ofertę pozyskiwania środków przez spółki rodzinne z różnych branż. Śledząc dynamikę napływów środków do funduszy inwestycyjnych, wydaje się, że emitowanie długu na rynku publicznym może być dziś ciekawą alternatywą do innych form finansowania dłużnego.

Koniunkcja dwóch tendencji: apetyt na ryzyko spółek technologicznych oraz szukanie alternatyw do lokat bankowych sprawia, że dziś są unikalne warunki do debiutu na rynku akcji i obligacji. Skorzystało już z tego kilka podmiotów, co napędziło zainteresowanie giełdą kolejnych inwestorów. Powstał bardzo korzystny i wzajemnie napędzający się mechanizm. Liczę, że firmy wyłonione w zestawieniu „100 spółek wartych giełdy" dzienników „Rzeczpospolita" i „Parkiet" poważnie rozważą swój potencjalny debiut i bycie notowanym na warszawskiej giełdzie akcji i obligacji.