Pierwsze półrocze przyniosło wiele – jak to zwykle bywa – zaskakujących zdarzeń na rynkach akcji. Nastroje są bycze, choć nie zawsze tak było.

Technologia zaczęła rządzić na rynkach wschodzących

Z rynkowej perspektywy atak USA i Izraela był pewnie najważniejszym wydarzeniem I półrocza. Choć początkowo konsekwencje zamrożenia transportu surowców energetycznych przez cieśninę Ormuz mogły wydawać się druzgocące, to jednak rynek dość szybko dopasował się do nowej rzeczywistości. Po ledwie kilku tygodniach obaw nastąpiły dwa miesiące wyraźnych zwyżek (przede wszystkim w USA), indeksy akcji dość sprawnie powróciły do regularności w ustanawianiu kolejnych rekordów. Dotyczy to oczywiście także krajowego rynku akcji, który jeszcze w połowie czerwca ustanowił szczyty hossy. Od początku wojny na Bliskim Wschodzie polski rynek akcji robił wrażenie odpornego na ten wstrząs. Czerwiec przyniósł wreszcie przełom w rozmowach między USA a Iranem, a ceny ropy powróciły niemal do punktu wyjścia. Powstałego ubytku w światowej gospodarce nie da się co prawda szybko zasypać, aczkolwiek dziś perspektywy wzrostu gospodarczego czy inflacji i tak są wyraźnie lepsze niż np. dwa miesiące temu. Jak wskazują ekonomiści PKO BP, szok naftowy nie wybił polskiej gospodarki z rytmu i pozostaje ona na ścieżce szybkiego wzrostu. Co więcej, wpływ wojny na Bliskim Wschodzie jest nadal mniejszy niż ostrej zimy. „Dane potwierdzają wyraźne ożywienie w inwestycjach i stabilnie solidny wzrost konsumpcji. Nadal prognozujemy wzrost PKB o 3,5 proc. w 2026 r. i blisko 3 proc. w 2027 r.” – napisali eksperci PKO BP. Jak podano, prognozy inflacji zmieniały się ostatnio równie często jak sytuacja w Zatoce Perskiej, odzwierciedlając zależność od cen ropy i rozwiązań regulacyjnych. Inflacja ma jednak wracać do punktowego celu w 2027 r.

Czytaj więcej

Atrakcyjne dywidendy do wzięcia w wakacje

PKO BP spodziewa się też wzrostu kursu głównej pary walutowej do 1,15 i zarazem umocnienia złotego do dolara. Przypomnijmy, że na USD wielu inwestorów w I półroczu postawiło krzyżyk, ale dwa ostatnie miesiące należą do amerykańskiej waluty. W efekcie dolar jest wyraźnie silniejszy niż w marcowym dołku, tj. w szczycie obaw o sytuację międzynarodową, a szczególnie Bliski Wschód. Notowania EUR/USD spadły już do poziomów najniższych od ponad roku. To o tyle ważne, że silny USD raczej nie sprzyja rynkom wschodzącym i rzeczywiście w ostatnich tygodniach część z nich przystopowała. Z drugiej strony o zmianie roli z czarnego konia w chudą szkapę też nie można powiedzieć, bo szereg rynków wschodzących notuje kilkudziesięcioprocentowe stopy zwrotu. Mało tego – indeks giełdy koreańskiej zakończył I półrocze na ponad 100 proc. na plusie. Zrozumiałe więc, że to o Korei mówiło się w I półroczu sporo, szczególnie że paliwem do zwyżek były spółki technologiczne – Samsung i SK Hynix. Z tych samych powodów bardzo silna była też giełda tajwańska, gdzie zwyżka w I półroczu wyniosła 59,25 proc. Był to także świetny okres dla japońskiego Nikkei 225, zaliczanego oczywiście już do rynków rozwiniętych. Część azjatyckich giełd jednak mocno rozczarowała. Można tak powiedzieć o Chinach, które popadły w marazm w ostatnich tygodniach. I właśnie tu tkwi istotna zmiana na rynkach, do jakiej doszło w I półroczu. Udział Chin w indeksach rynków wschodzących spadł o kilka sporych punktów procentowych, podczas gdy pozycja Tajwanu i Korei na fali zwyżek spółek technologicznych, szczególnie półprzewodnikowych, mocno się poprawiła. W efekcie oba te kraje przeskoczyły Państwo Środka.

Zdecydowanie słabiej od oczekiwań wypadły Indie, które kończyły półrocze 10,3 proc. na minusie. O ile jednak powyższe rynki nie podniosły się po marcowych spadkach, o tyle rynek w Dżakarcie traci niemal od początku roku, licząc 35-procentową przecenę.

Niemcy i Francja przespały półrocze

W Europie stracić można było praktycznie tylko w Moskwie, aczkolwiek ostatnio rosyjski rynek nieco się podciągnął. W czołówce europejskich rynków uplasowały się natomiast giełdy z Europy Środkowej – rumuńska, węgierska, a także turecka. Na wszystkich trzech wspomnianych rynkach można było liczyć na co najmniej 20-proc. zyski, ale krajowe spółki – po bardzo udanym poprzednim roku – także i w tym utrzymują świetną formę. WIG kończył półrocze z niemal 16-procentową zwyżką i było to nieco mniej od jego maksimum. Na krajowym parkiecie świetnie wciąż radzą sobie duże przedsiębiorstwa, ale także i średnie. Nieco słabiej od średniej – maluchy.

Nie był to natomiast szczególnie udany okres dla głównych parkietów Starego Kontynentu. Niemiecki DAX czy francuski CAC40 wypracowały wyniki niewiele powyżej zera. Nieco lepiej poradził sobie Londyn.

Czytaj więcej

Łukasz Zembik, Oanda: Głośne IPO spółek technologicznych mogą osłabiać kurs złota. Zabierają mu kapitał

Za to amerykański rynek święci triumfy. Początek roku nie był w wykonaniu Wall Street godny uwagi, ale marcowa korekta wyczerpała niedźwiedzie na tyle, że w dwa kolejne miesiące główne indeksy porosły po ponad 20, a nawet i ponad 30 proc. Szczególnie mocno wypadły spółki technologiczne, które prezentowały wyraźnie lepsze od oczekiwań wyniki oraz zachęcały prognozami. Bardzo udane półrocze mają za sobą także mniejsze amerykańskie przedsiębiorstwa. Dopiero czerwiec przyniósł zadyszkę na Wall Street, ale i tak pod koniec miesiąca główne indeksy znów są blisko szczytów.

Wydarzeniem skupiającym ogrom uwagi był oczywiście debiut SpaceX, który był niezwykle udany dla sprzedających akcje w ofercie. Choć pod względem przychodów SpaceX plasuje się w okolicach drugiej setki światowych firm, to jej kapitalizacja chwilowo dawała jej miejsce czwarte w rankingu. 

KOSPI z widokami na rekord

Foto: Parkiet

Koreański KOSPI w ostatnich dwóch tygodniach rysuje formację trójkąta, w ramach której zmienność stopniowo maleje. Wybicie z formacji powinno nastąpić niebawem, a ruch może mieć zasięg około 1100 pkt. Konsekwentne reakcje popytu w ostatnich dniach, czego efektem są długie dolne cienie, mogą sugerować wydostanie się górą z formacji trójkąta. Szczególnie że KOSPI wciąż porusza się ponad linią trendu wzrostowego. Kluczowe byłoby w takim scenariuszu jego zachowanie w okolicach szczytu z przełomu maja i czerwca. Wybicie powinno już wyprowadzić indeks na nowe szczyty. Od dołu ważnym wsparciem są okolice 7200 pkt.

Nikkei 225 z podwójnym szczytem

Foto: Parkiet

Na wykresie dziennym Nikkei 225 możemy łatwo dostrzec formację podwójnego szczytu. W środę indeks wyrysował szczupłą świecę z długim górnym cieniem, zapoczątkowanym właśnie w okolicy dwóch wspomnianych szczytów. Jak na razie poziom 7200 pkt wygląda na trudny do pokonania dla byków i raczej należy spodziewać się ruchu w dół. Jeśli niedźwiedzie sprowadzą indeks poniżej dołka z poniedziałku, ruch może przybrać na sile i dosięgnąć linii wsparcia wyrysowanej przez szczyty z pierwszej połowy maja i dołek z czerwca. Tu też mamy 38,2-proc. zniesienie fali wzrostowej od kwietnia.

Hang Seng może kończyć spadki

Foto: Parkiet

W czerwu Hang Seng zaliczył mocy spadek. W ostatnich tygodniach inwestorzy mogli czuć się zawiedzeni skalą bodźców stymulacyjnych. Szczególnie, że kryzys na rynku nieruchomości utrzymuje się, a sprzedaż detaliczna rozczarowuje. Chiński indeks stracił w zeszłym miesiącu aż 9,14 proc. i był to dla niego już czwarty spadkowy miesiąc w tym roku. Tym samym strata zbliża się do 11 proc. Hang Seng dotarł już do 61,8-proc. zniesienia fali wzrostowej od kwietnia i może być to punkt zwrotny dla nastrojów inwestorów. Szczególnie, że spadkowa korekta przybrała układ pięciofalowy, który zdaje się już wyczerpywać.

Nad DAX-em wisi widmo spadków

Foto: Parkiet

Niemiecki DAX nieźle wszedł w ten rok, ale marcowa korekta sprowadziła inwestorów na ziemię. Główny indeks giełdy we Frankfurcie uwikłał się w wielomiesięczny trend boczny. Co ciekawe, w jego przypadku spore znaczenie ma też słabość SAP-a, producenta oprogramowania, który z kolei miał bardzo udany 2024 rok.

DAX rysuje formację podwójnego szczytu w kilkumiesięcznym horyzoncie i nie jest to dobra wiadomość dla inwestorów. Bez jej zanegowania, tj. wybicia na nowe szczyty, podaż może ściągnąć niemiecki indeks przynajmniej w okolice 23000 pkt.

S&P 500 szuka kolejnych rekordów

Foto: Parkiet

S&P 500 trzema zdecydowanymi susami mocno zbliżył się do tegorocznych szczytów, a uklepanie dwukrotnie dołków w okolicach 7300 pkt powinno zapowiadać wyjście na nowy szczyt. Problemy pojawiłyby się po zejściu poniżej 7250 pkt.

Część analityków zwraca uwagę, że amerykański rynek akcji bardzo dobrze czuje się w lipcu po zwykle słabszym czerwcu. Z drugiej strony obecnie zaczyna brakować motorów wzrostów, a oczekiwania wobec wyników spółek są ustawione dość wysoko.

Bovespa jeszcze szuka dna

Foto: Parkiet

Od miesiąca brazylijski rynek porusza się w wąskiej konsolidacji, która wyhamowała sporą korektę spadkową. To jeden z przykładów giełd, które znalazły się już poniżej marcowych dołków. Teraz jednak rynek łapie oddech i szuka dla siebie kierunku. Wygląda jednak na to, że niedźwiedzie jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa, a poziomem, do którego zmierzają, może być strefa wokół 164 tys. pkt. Mamy tu m.in. 38,2-proc. zniesienie fali wzrostowej, a także linię wsparcia poprowadzoną przez szczyty z grudnia zeszłego roku i stycznia br.