Technologie

Twórcy gier rozdają karty na GPW

Lista giełdowych studiów już wkrótce powiększy się o dwa duże podmioty i kilkanaście mniejszych. Technologiczne spółki mają na naszym parkiecie coraz więcej do powiedzenia.
Foto: Adobestock

Ponad 50 mld zł warte są obecnie akcje wszystkich kilkudziesięciu producentów i wydawców gier, notowanych na warszawskim parkiecie – wynika z naszych szacunków. To oznacza, że tylko na tę jedną branżę przypada aż 11 proc. kapitalizacji wszystkich krajowych spółek z GPW.

Wydawać by się mogło, że ofensywa debiutów z tego sektora jest już na finiszu. Nic bardziej mylnego. Aktualnie poza giełdą jest aż 90 proc. studiów działających w naszym kraju na czele z największymi, takimi jak: Techland, People Can Fly oraz Huuuge. Dwa ostatnie już wkrótce dołączą do firm mających status spółki publicznej, natomiast Techland o giełdzie mówi już od kilku lat, ale na razie żadne konkretne kroki w kierunku upublicznienia biznesu nie zostały przez jego właścicieli podjęte. Do debiutu szykuje się też gros mniejszych studiów – aż kilkadziesiąt będzie pochodziło z grupy giełdowego PlayWaya (w ostatnich latach już wysłał na parkiet sporo spółek zależnych).

Największe firmy pod lupą

Najbardziej znanym polskim studiem jest CD Projekt, który właśnie finiszuje z „Cyberpunkiem 2077". Do premiery zostało już mniej niż osiem tygodni. Można odnieść wrażenie, że inwestorzy wstrzymali oddech w oczekiwaniu na tę najważniejszą w tym roku grę. Wprawdzie WIG.GAMES od marcowego załamania na rynkach urósł ponaddwukrotnie, ale wzrost ten zatrzymał się na początku lipca. Od tego czasu indeks porusza się w kanale bocznym, oscylując w przedziale 30–32 tys. pkt. Aktualnie wycena CD Projektu oscyluje w okolicach 38–39 mld zł. Kolejne (pod względem kapitalizacji) studia są już znacząco mniejsze. To Ten Sqaure Games oraz PlayWay. Oba mają za sobą imponujący wzrost notowań i ambitne plany na najbliższe lata. Próg 1 mld zł kapitalizacji przekracza jeszcze 11 bit studios. Za nim są m.in. All In Games, One More Level, Creepy Jar, Bloober Team, Forever Entertainment, Movie Games, BoomBit oraz CI Games.

Foto: GG Parkiet

Trudno na razie spekulować, gdzie na liście uszeregowanej według kapitalizacji znalazłyby się wspomniane już People Can Fly i Huuuge, ale warto odnotować znaczącą skalę ich działalności. People Can Fly produkuje gry typu AAA (wysokobudżetowe) i zatrudnia w sumie około 250 osób, działa również na innych rynkach (rozmowa z prezesem poniżej). Z kolei Huuuge Inc. to światowy producent i wydawca gier typu free-to-play przeznaczonych na urządzenia mobilne i platformy internetowe. Na koniec grudnia 2019 r. gry Huuuge miały średnio 3,98 mln aktywnych użytkowników miesięcznie. Grupa zatrudnia ponad 600 osób w 12 biurach na całym świecie. Odnotowała w ostatnich latach znaczny wzrost przychodów. Poszły w górę do 260 mln USD w 2019 r. z 152 mln USD w 2017 r., co oznacza średnioroczny wzrost na poziomie przekraczającym 30 proc. Podobnie jak People Can Fly, Huuuge również złożył już prospekt do Komisji Nadzoru Finansowego.

Garść statystyki rynkowych

Nad Wisłą gry produkuje obecnie ponad 440 firm, które zatrudniają 9,7 tys. osób. Co roku do graczy trafia około 480 nowych polskich produkcji, a 96 proc. sprzedaży to eksport – wynika z tegorocznego raportu przygotowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości przy wsparciu Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Game Industry Conference oraz Indie Games Polska. W latach 2017–2020 ponad 120 studiów w Polsce zostało zamkniętych, a kolejne 160 rozpoczęło działalność.

Wartość światowego rynku gier wzrośnie w 2020 r. o 9 proc. w ujęciu rocznym i osiągnie 159,3 mld USD – prognozuje portal Newzoo.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.