REKLAMA
REKLAMA

Portfel funduszy inwestycyjnych

Fatalny grudzień tylko umocnił wiarę zarządzających w akcje

Wyceny akcji stały się zbyt niskie, a Fed może się wycofać z planów kolejnych podwyżek stóp procentowych – uważa spora część zarządzających. Czy na rynki wróci hossa?
Foto: Adobestock

 

Zarządzający, zwiększając ekspozycję na akcje w grudniu, pokładali nadzieje w św. Mikołaju, który z reguły przynosi inwestorom prezenty. Giełdowa statystyka tym razem się nie sprawdziła. Jak reagują eksperci z TFI? Część z nich jest zdania, że na ograniczanie ryzyka i zmianę portfela na bardziej bezpieczny jest już za późno, bo wyceny akcji są już zdecydowanie za nisko w porównaniu z sytuacją gospodarczą. Inni jednak biorą pod uwagę trendy i niektóre akcje zamieniają na obligacje skarbowe.

Akcje tanieją wbrew logice

– Grudzień jaki był, każdy widział – podsumowuje Grzegorz Zatryb, zarządzający w Skarbcu TFI. A był zupełnie inny od prognoz. W tym miesiącu sytuacja ma wrócić do normy i jeśli światowe gospodarki nie wejdą w recesję „na własne życzenie", powinniśmy – zdaniem części zarządzających – na rynkach ujrzeć tzw. efekt stycznia. Dlaczego? – Moje przekonanie, że rynki finansowe oderwały się od realiów makroekonomicznych, pozostaje niezachwiane – przekonuje Zatryb. – Po stronie fundamentów niewiele się zmieniło, zwłaszcza w największej gospodarce świata – dodaje. Zdanie to podziela Piotr Szulec z Pekao TFI. Jego zdaniem zarówno banki centralne, jak i władze zdają się mieć wszystko pod kontrolą i mogą na bieżąco korygować strategię monetarną. Zatryb tradycyjnie pozostawia portfel bez zmian, Szulec zwiększa udział akcji polskich i rynków wschodzących kosztem akcji spółek z Azji oraz funduszu gotówkowego.

Ostrożniej na kolejne tygodnie zapatruje się Rockbridge, które od stycznia zastąpiło w portfelu funduszy Altusa (to rezultat przeniesienia funduszy). Jak wyjaśnia Tomasz Miłkoś z Rockbridge, w dłuższym terminie polskie akcje mają oczywiście największy potencjał, natomiast w najbliższym czasie lepiej poczekać na to, co stanie się w kwestii opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Według Miłkosia przecenione krajowe spółki powinny być odporne na ewentualny globalny szok.

Roszady w czołówce

Po dziewięciu miesiącach tej edycji portfela funduszy na czoło klasyfikacji wysunęła się Izabela Sajdak, zarządzająca BPS TFI – jej portfel stracił jedynie 0,7 proc. Piotr Rojda, młodszy zarządzający Caspar AM, który dotąd był liderem, spadł na trzecie miejsce. Jego wynik od kwietnia to 3,9 proc. pod kreską. Na drugim miejsce przesunął się Artur Włoch, członek zarządu Opery TFI, który depcze po piętach Sajdak – brakuje mu zaledwie 0,1 pkt proc.

Rynki akcji oderwały się od gospodarki – to przejściowe

W najbliższych dniach lepiej pozostać ostrożnym

 

Tomasz Miłkoś, dyrektor departamentu sprzedaży, Rockbridge TFI

Indeks Nastrojów Inwestorów w grudniu poniżej 42 pkt – historyczne minima, PMI polskiego przemysłu poniżej 50 pkt – najniżej od 2012 r. Grudzień na GPW miał wzloty i upadki. Ostatecznie indeksy zakończyły rok na poziomach z listopada. Patrząc po wskaźnikach, polskie spółki niezmiennie są zachęcające i to właśnie w tej klasie aktywów długoterminowo widzimy największy potencjał. Jednak w najbliższym czasie uwagę inwestorów przykuje realizacja brexitu. Izba Gmin ma głosować 21 stycznia, a brak porozumienia może być dotkliwy dla strefy euro. Skłania nas to do ostrożności na najbliższe dni. Portfel proponowany na styczeń oddaje to nastawienie. Teraz obniżamy ryzyko inwestycyjne, ale nie oznacza to, że brak nam optymizmu co do rynku krajowych akcji w 2019 r. „Pewny" sukces PPK dopomoże. Nawet jeśli na horyzoncie tli się ryzyko szoku globalnego, to wpływ na polskie akcje wydaje się być w wielu przypadkach mocno ograniczony. PAAN

Styczeń przyniesie odbicie akcji i korektę obligacji

 

Izabela Sajdak zarządzająca, BPS TFI

W ubiegłym miesiącu rynek akcji charakteryzował się dużą zmiennością. Nie nastąpił klasyczny rajd św. Mikołaja, chociaż zdarzały się serie bardzo obiecujących sesji wzrostowych. Niestety, niesprzyjające otoczenie globalne za każdym razem sprowadzało nasze indeksy z powrotem do punktu wyjścia. Na początku roku jest jednak szansa na efekt stycznia. Rok giełdowy zakończył się słabo, nastroje inwestorów są złe. Takie sytuacje często skutkują gwałtownymi odbiciami. Przyczynkiem do zwyżek może być osłabiający się w ostatnich dniach dolar. Słabszy dolar świadczy z reguły o wzmożonym przepływie środków z rynków rozwiniętych, głównie z USA, na pozostałe rynki. W części z tego procesu może w styczniu skorzystać również Polska. Po bardzo dobrej końcówce roku obligacji skarbowych i mocnym początku roku w styczniu oczekujemy korekty. W związku z powyższym nie zmieniamy składu portfela na styczeń. PAAN

Chciwość została zastąpiona przez strach

 

Piotr Rojda młodszy zarządzający, Caspar Asset Management

Na styczeń proponuję przesunięcie części aktywów z funduszu Caspara Akcji Europejskich do Caspara Globalnego. Europa moim zdaniem jest mniej atrakcyjnym rynkiem w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Ciężko doszukiwać się racjonalności w postępowaniu inwestorów w ostatnim czasie na globalnych rynkach akcji, pojedyncze wypowiedzi szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Jerome'a Powella czy prezydenta Trumpa potrafią wywołać nawet kilkuprocentowe ruchy na rynkach. Chciwość bardzo szybko została zastąpiona przez strach, prognozy zysków dla spółek, jeszcze do niedawna hucznie podnoszone przez analityków, z dnia na dzień zaczęły być obniżane. Największym ryzykiem, moim zdaniem, pozostają Chiny, a aktualny konflikt handlowy z USA jest tylko częścią tego ryzyka. PAAN

Rynki akcji czeka dłuższa korekta bądź stagnacja

 

Artur Włoch członek zarządu, Opera TFI

Krajowy rynek pokazuje relatywną siłę w stosunku do parkietów amerykańskich i zachodnioeuropejskich podobnie jak cały segment emerging markets. Daje to nadzieję na lepszy rok 2019 dla polskich inwestorów. Mimo to słabość otoczenia zewnętrznego i bardzo duża zmienność, jaką obserwujemy na giełdach zagranicznych, skłania nas do taktycznego przeważenia funduszy dłużnych na najbliższy miesiąc. Duża obecnie nerwowość za granicą jest połączona z bardzo silnym przepływem kapitału w kierunku bezpieczniejszych aktywów, co nie było aż tak widoczne w przypadku wcześniejszych korekt na giełdach, jakie miały miejsce w poprzednim roku. Spadające rentowności długu rządowego, siła złota i jena każą przypuszczać, że możemy mieć do czynienia z dłuższą korektą lub stagnacją na rynkach akcji. Potwierdzają to ostatnie słabe dane z amerykańskiej gospodarki. W takiej sytuacji nawet mimo relatywnej siły EM to dług będzie lepszą opcją na najbliższy miesiąc. PAAN

Politycy i banki centralne zadbają o gospodarkę

 

Piotr Szulec dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej, Pekao TFI

Grudzień nie zachwycił i wbrew oczekiwaniom nie przyniósł kontynuacji wzrostu zapoczątkowanego jeszcze w listopadzie. Nie pomogła ani relatywna słabość amerykańskiego dolara, będąca skutkiem oczekiwań co do zatrzymania procesu podwyżek stóp procentowych w USA, ani 90-dniowy rozejm w konflikcie handlowym pomiędzy USA i Chinami. Pomimo odnotowanych spadków, które dotknęły właściwie wszystkich rynków akcji na świecie, począwszy od USA, a kończąc na rynkach wschodzących, nadal uważam, że zachowanie inwestorów nie odzwierciedla do końca prawidłowo tego, co się dzieje w gospodarce światowej, niezależnie od skali dotychczasowego spowolnienia. Tym bardziej że zarówno banki centralne, jak i władze poszczególnych głównych gospodarek na świecie nadal pozostają mocno wyczulone na to, co się dzieje, zarówno ze wzrostem gospodarczym, jak i inflacją, i starają się na bieżąco korygować prowadzoną przez siebie politykę monetarną czy fiskalną. Dlatego zwiększam po raz kolejny udział polskich akcji i przenoszę częściowo portfel z rynków azjatyckich na rynki wschodzące. PAAN

Na redukcję ryzyka jest już za późno

 

Grzegorz Zatryb główny strateg, Skarbiec TFI

Grudzień jaki był, każdy widział. Co prawda fundusze Skarbiec Market Opportunities i Skarbiec Oszczędnościowy zredukowały nieco straty, ale wobec skali przeceny akcji była to kropla w morzu. Mimo to moje przekonanie, iż rynki finansowe oderwały się od realiów makroekonomicznych, pozostaje niezachwiane. Oczywiście ma to swoją cenę w postaci wysokiej zmienności wyceny portfela i ujemnych stóp zwrotu w ostatnim okresie. Jednak po stronie fundamentów niewiele się zmieniło, zwłaszcza w największej gospodarce świata. Nie podzielam też fascynacji ruchami amerykańskiej krzywej dochodowości, gdyż w sytuacji, w której premia terminowa wyparowała dawno temu, przykładanie miary sprzed QE prowadzi do mylących wniosków. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że podobno „Mr Market is always right", ale gdyby to była zawsze prawda, nie byłoby szansy na ponadprzeciętne zyski. Pozostawiam więc portfel bez zmian. Gdyby nie to, że jego ryzyko osiągnęło już maksymalny zakładany poziom, zapewne zwiększyłbym alokację w akcje. Na redukcję ryzyka jest zaś już moim zdaniem za późno. PAAN

Pytania do... Piotra Rojdy

młodszego zarządzającego w Caspar Asset Management

Za nami dość nietypowy grudzień na giełdach, bo doszło do spadków indeksów. W komentarzu do portfela stwierdza pan nawet, że inwestorzy zachowują się nieracjonalnie. Gdzie tkwi sedno problemu?

Grudzień zeszłego roku na rynku akcji amerykańskich był najgorszy od 70 lat. Rynki zachowywały się tak, jakby już trwała bądź miała szybko nadejść recesja gospodarcza. Oczywiście może do niej dojść i wówczas okaże się, że te spadki były uzasadnione. Na rynkach widać nerwowość, analitycy prześcigają się w obniżaniu prognoz, które niedawno podnosili, narracja „global synchronized growth" bardzo szybko została zastąpiona przez widmo recesji. Widać bardzo dużo emocji. Taka narracja jest bardzo niebezpieczna, ponieważ część spółek może przestać inwestować nie dlatego, że widzi pogorszenie w biznesie, tylko dlatego, że „przecież będzie recesja".

Czyli mamy do czynienia z samo spełniającą się przepowiednią?

Tak. Ruchy, które obserwujemy na rynkach przypominają te poprzedzające upadek Lehman Brothers. Panika wzrosła gwałtownie. Różnica jest jednak w tym, że wówczas, zanim jeszcze upadł Lehman, po drodze padło kilka innych spółek. Ludzie realnie tracili pieniądze. Dziś z czymś takim nie mamy do czynienia. Nie słychać też negatywnych opinii z samych spółek, poza Apple nie było dotychczas znaczących znaków ostrzegawczych. Historycznie od 1984 r. mieliśmy do czynienia z sześcioma podobnie dużymi korektami w czasie ekspansji gospodarczej. Średnio S&P 500 tracił wtedy 19 proc. Za każdym razem dochodziło do złagodzenia polityki monetarnej przez Fed.

Jak w tym kontekście rozumieć piątkową wypowiedź przewodniczącego Powella o tym, że Fed może zrobić przerwę w zaostrzaniu polityki monetarnej?

Moim zdaniem do podwyżek stóp procentowych w tym roku nie dojdzie. Jeżeli dane gospodarcze będą się pogarszać, a panika na rynkach dalej trwać, Powell może nawet zdecydować się na obniżkę. Szczerze mówiąc takiej wypowiedzi Powella jak ta z piątku, spodziewałem się już w grudniu.

Na ile możliwy jest scenariusz, w którym dochodzi do odwołania przewodniczącego Fedu?

Jest takie ryzyko, prezydent Trump jest nieprzewidywalny, ale jest to raczej mało prawdopodobne. Trump różne rzeczy mówi i pisze, ale nie pozwoli sobie na odwołanie Powella, tym bardziej że jego sytuacja prawna nie jest najlepsza. Zdaje się, że już trzy osoby z najbliższego otoczenia, które towarzyszyły Trumpowi w trakcie kampanii, mają wyroki i poszły na ugody. Trumpowi bardzo zależy na reelekcji i wsparciu Partii Republikańskiej, by nie doszło do impeachmentu.

W którym kierunku zatem będą zmierzać giełdowe indeksy w kolejnych miesiącach?

Wiele zależy od tego, co zdarzy się na świecie, m.in. jak potoczą się negocjacje handlowe między USA a Chinami, co zrobi ostatecznie Powell, niewiele mówi się o deficycie w Stanach, w Europie mamy aktualnie brexit, ryzyka są różne, ale największym moim zdaniem są Chiny. Zamieszanie z cłami to tylko część problemu, nawet jeśli porozumienie zostanie osiągnięte, pozostaje pytanie, czy Chińczycy będą mieli chęci i możliwości, żeby zmiany wprowadzić. Obamie też różne rzeczy obiecywali. Przez wiele lat rozwój chiński napędzany był akcją kredytową i inwestycjami infrastrukturalnymi, które mają swój próg nasycenia. Warto też zwrócić uwagę na rosnący wpływ państwa na życie Chińczyków, zamordyzm za Xi jest niepokojący. Chiny oczywiście mają narzędzia do walki z kryzysem, głównie ogromne rezerwy walutowe. Wracając do pytania – moim zdaniem powinniśmy mieć teraz odbicie na rynkach, niemniej jeśli dojdzie do materializacji ryzyka, np. kryzysu w Chinach, indeksy giełdowe będą naturalnie spadać, co może, ale nie musi wydarzyć się w kolejnych miesiącach. WZ

 

Portfel „Parkietu": na styczeń mniej akcji, a więcej obligacji

Począwszy od stycznia doszło do istotnej zmiany w portfelu funduszy „Parkietu". W związku z przeniesieniem niektórych funduszy z Altusa do Rockbridge eksperci tego drugiego TFI przejęli udział w portfelu. Jego struktura istotnie różni się od dotychczasowych propozycji Altusa, co oczywiście przekłada się na skład portfela „Parkietu", tworzonego na podstawie średnich ze wszystkich sześciu propozycji.

Na styczeń spadł zatem mocno udział funduszy absolutnej stopy zwrotu, które dominowały w portfelu Altusa. Teraz łącznie fundusze tej grupy odpowiadają za niecałe 11 proc. składu. Istotnie zmniejszył się także wpływ na wynik funduszy akcji polskich. Przyczyna jest podobna. Część pozostałych zarządzających dokonała również zmiany na niekorzyść strategii złożonych z krajowych spółek.

W styczniu największe znaczenie będą miały fundusze gotówkowe i pieniężne, choć ich udział jest niewiele większy niż polskich akcji. Do portfela „Parkietu" przybyło też obligacji korporacyjnych i skarbowych, pojawiły się także surowce.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA