Parkiet PLUS

Fatalny rok na rynku IPO. Czas odbić się od dna

Tegoroczne statystyki wyglądają bardzo źle. Biura maklerskie widzą jednak światełko w tunelu. Które spółki zadebiutują w 2019 roku?
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

W tym roku na rynku głównym zadebiutowało zaledwie siedem firm. Tym samym zbliżyliśmy się do najgorszego w historii naszej giełdy – pod względem liczby IPO – roku 2003, kiedy to na parkiet weszło zaledwie pięć nowych przedsiębiorstw (fatalnie w statystykach wypada też rok 1993 oraz 2002 z sześcioma debiutami). Dlaczego 2018 r. był tak słaby?

Rynek pierwotny pod presją

– Odpływ środków z OFE i umorzenia w funduszach akcji będące konsekwencją m.in. sprawy GetBacku spowodowały niskie wyceny oraz niski popyt ze strony klientów instytucjonalnych. Fakty te zniechęciły potencjalnych emitentów do podejmowania decyzji o zdobywaniu kapitału w drodze ofert publicznych, a inwestorów do zainteresowania udziałem w emisjach – mówi Agnieszka Wyszomirska, dyrektor wydziału obsługi emisji DM BOŚ. Z kolei Krzysztof Radojewski, dyrektor departamentu analiz rynkowych Noble Securities, ocenia, że tak niewielka liczba debiutów wynika z kilku czynników, ale najważniejszym z nich jest silna dekoniunktura w obszarze małych i średnich spółek.

– Właściwie utrzymuje się ona nieprzerwanie od maja 2017 r. To z kolei wpływa na umorzenia w krajowych funduszach akcyjnych i powoduje, że nie ma środków, które mogłyby być przeznaczone na inwestycje w nowe projekty – mówi Radojewski. Kolejnym czynnikiem są zmiany prawne, a w szczególności tzw. rozporządzenie MAR. Zacieśnienie regulacji zwiększyło koszt wejścia na rynek kapitałowy, a wiele spółek skłoniło wręcz do wycofania się z warszawskiej giełdy. Nie bez powodu w tym roku na taki ruch zdecydowały się aż 22 podmioty, wobec 20 w 2017 r. i 19 w 2016 r.

Delisting najczęściej wiąże się z koniecznością ogłoszenia wezwania, a to z kolei dla inwestorów okazja do zarobku. Jak dużego? Z analiz KPMG wynika, że w latach 2010–2017 średnia arytmetyczna premia w zrealizowanych wezwaniach wyniosła 16 proc. Co ciekawe, w wezwaniu z zamiarem przejęcia kontroli sięgała tylko 10 proc., podczas gdy inwestorzy ogłaszający zamiar wycofania spółki z obrotu musieli zapłacić aż 29 proc. ponad cenę minimalną.

Jakie prognozy na 2019 rok?

Wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych powinno się przełożyć na większe aktywa funduszy, a więc większe możliwości nabywania akcji.

– Trzeba też pamiętać, że bycie spółką giełdową oznacza prestiż i większą wiarygodność. Dla dobrych spółek z jasną wizją rozwoju i racjonalną wyceną zapewne na GPW znajdzie się miejsce – tak o perspektywach na 2019 r. mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny w DM PKO BP. Z optymizmem na przyszły rok patrzy też Santander.

– Wierzymy, że 2019 r. przyniesie poprawę na rynku ofert pierwotnych – mówi Małgorzata Jachymek, dyrektor w Santander Biurze Maklerskim. Wskazuje na kilka czynników. Jednym z nich są wspomniane już pracownicze plany kapitałowe, a kolejnym obecne wyceny spółek notowanych na GPW. Utrzymują się na relatywnie niskim poziomie w porównaniu z długoterminowymi średnimi dla naszego rynku oraz z poziomami obserwowanymi na innych giełdach. Powinno to przyciągnąć nowy kapitał do funduszy inwestycyjnych i tym samym odwrócić negatywny trend obserwowany w cenach akcji w ostatnich miesiącach.

Jeśli przeanalizujemy ostatnich kilkanaście lat na GPW, to zobaczymy, że rynek IPO jest mocno skorelowany z kondycją rynku wtórnego. Dobrze to było widać np. w latach 2006–2007, kiedy na fali hossy na parkiet weszła rekordowa liczba spółek. Potem w latach 2008–2009, gdy indeksy się załamały, również liczba ofert drastycznie zmalała, ale potem znów zaczęła rosnąć. Natomiast w ostatnich dwóch–trzech latach widać niepokojące zjawisko: liczba IPO jest wyjątkowo niska, mimo że indeksy są nieporównywalnie wyżej niż jeszcze kilka lat temu. Tłumaczenie tego niskimi stopami procentowymi i możliwością sięgania po tanie, zewnętrzne źródła finansowania wydaje się niewystarczające. Zaostrzające się regulacje związane ze statusem spółki publicznej nie zachęcają do debiutów. Marazm widać po obu stronach: potencjalni debiutanci narzekają, że na giełdzie trudno o dobrą wycenę, a inwestorzy – w tym fundusze – twierdzą, że na rynku jest mało ciekawych spółek do kupienia.

Foto: GG Parkiet

– Krajowy rynek kapitałowy zdecydowanie pozostaje atrakcyjnym źródłem finansowania dla firm. Tegoroczne przykłady, choć mniej liczne niż we wcześniejszych latach, pokazują, że popyt na akcje ciekawych spółek jest wciąż na wysokim poziomie – mówi Jachymek.

W trakcie trzech kwartałów 2018 r. wartość IPO przeprowadzonych na europejskich giełdach wyniosła 25,8 mld euro i była o 11 proc. niższa niż w takim samym okresie ubiegłego roku – wynika z raportu PwC. Z kolei liczba ofert spadła do 232 z 239. W zestawieniu z rokiem 2016 te statystyki nie wyglądają jednak już tak źle – wtedy zarówno wartość, jak i liczba ofert były niższe niż w tym roku. Gorsze były też lata 2012 i 2013, ale 2014 i 2015 prezentowały się lepiej. Widać zatem, że cały europejski rynek IPO podlega koniunkturalnym wahaniom, ale zdecydowanie słabszym niż sama Polska. Jedną z kluczowych bolączek GPW jest nie tylko wysoka zmienność, ale też brak dużych ofert. Na zachodnich rynkach IPO rzędu kilkuset milionów euro nikogo nie dziwi. W III kwartale największym IPO w Europie była warta ponad 1,7 mld euro oferta SIG Combibloc na SIX Swiss Exchange (Szwajcaria), a kolejne cztery pod względem wielkości oferty przeprowadzono na giełdzie w Londynie.

Foto: GG Parkiet

Przygotowywana przez rząd strategia dla rynku kapitałowego i wejście w życie ustawy o PPK w pewnym stopniu zniwelują odpływ środków z OFE oraz dadzą impuls do wzrostu rozwoju rynku. Niestety, efekty tych zmian w pełni możemy odczuć dopiero w 2020 roku. – Dlatego spodziewamy się, że przyszły rok nie będzie łatwy – mówi Wyszomirska.

Zagranica nie pomaga

Przyczyną tegorocznej mniejszej aktywności transakcyjnej na rynku IPO była również relatywna słabość globalnych rynków akcji – zarówno tych z Europy Zachodniej, jak i rozwijających się – spowodowana m.in. niepewnością wynikającą z wojen handlowych na linii USA–Chiny, brexitu, problemów Turcji, deficytu budżetowego Włoch i innych czynników negatywnie przekładających się na rynki akcji. Mocno pod kreską są m.in. główny niemiecki indeks DAX, brytyjski FTSE oraz MSCI EM reprezentujący rynki rozwijające się.

– To przełożyło się również na polski rynek akcji, który dodatkowo został dotknięty regularnymi odpływami z krajowych funduszy inwestycyjnych na skutek lokalnych zawirowań. Takie otoczenie rynkowe nie sprzyjało jego uczestnikom i istotnie ograniczyło popyt na nowe oferty – podkreśla przedstawicielka Santandera. Zaznacza jednak, że pozyskanie finansowania poprzez giełdę odbywa się nie tylko w drodze IPO, ale także ofert wtórnych, a tych w kończącym się roku było już znacznie więcej niż IPO zarówno pod względem liczby, jak i wartości .

Kolejka potencjalnych debiutantów

Co ciekawe, zdecydowanie lepiej niż sama GPW w tegorocznych statystykach dotyczących rynku IPO wypada NewConnect. Od stycznia zadebiutowało na nim 15 spółek, a zatem gdyby uwzględnić również rynek alternatywny, to na warszawskim parkiecie były 22 debiuty. NC dla wielu firm jest trampoliną na GPW. Można śmiało postawić tezę, że to właśnie z tego źródła będzie pochodziło gros przyszłorocznych debiutów. Mowa tu m.in. o Cherrypick Games, Bloober Teamie, XTPL, spółce InventionMed, Ultimate Games, Brand 24 czy DataWalk.

Najbliżej debiutu na rynku głównym jest ta ostatnia. Tuż przed Bożym Narodzeniem Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła jej prospekt emisyjny. Przeprowadzce będzie towarzyszyła oferta publiczna. DataWalk to dawny PiLab. Obecnie jego kapitalizacja wynosi ponad 90 mln zł, a więc z nawiązką wystarcza do przeniesienia notowań na rynek główny. Spółka rozwija platformę analityczną znajdującą zastosowanie w sektorze finansowym i ubezpieczeniowym m.in. do wykrywania wyłudzeń i przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. W oparciu o autorską technologię działa też wspomniane już XTPL, które rozwija metody precyzyjnego druku nanomateriałów. Liczy, że pojawi się na GPW w I kwartale przyszłego roku.

Na horyzoncie są też debiutanci, którzy z rynkiem publicznym nie mieli jeszcze do czynienia. Mowa tu m.in. o produkujących gry komputerowe spółkach BoomBit oraz 1C Entertainment. Ta pierwsza sygnalizowała, że jej planowana oferta akcji może przekroczyć wartość 100 mln zł. Z kolei szef drugiej Nikolay Baryshnikov w tegorocznej rozmowie z „Parkietem" potwierdził, że w planach jest emisja nowych akcji, ale na temat wartości mówić nie chciał. Zapowiedział, że spółka zamierza rozwijać się we wszystkich trzech segmentach związanych z branżą gier wideo: produkcją, specjalistycznymi usługami i dystrybucją, a głównym czynnikiem wzrostu ma być produkcja.

Rynek kapitałowy mocno liczy też na IPO Smyka, znanej sieci sklepów z odzieżą dla dzieci i zabawkami. Szczegóły jej oferty publicznej na razie nie są znane. Na warszawskiej giełdzie może się również pojawić eobuwie. Zarząd CCC (spółka matka) zakłada, że środki z IPO byłyby przeznaczone na dalszy rozwój debiutanta, w tym na ekspansję rynkową i rozbudowę logistyki. Kolejny potencjalny debiutant to Medical Finance Group: warszawska spółka oferująca system finansowania i płatności ratalnych za usługi medyczne. Jej prospekt jest już w KNF.

– Mam nadzieję, że rynek w bieżącym roku w zakresie IPO jest tak słaby, iż kolejny rok przyniesie już tylko poprawę i wróci do normalności – podsumowuje Radojewski.

Powiązane artykuły