Parkiet PLUS

Ranking analityków makroekonomicznych. Nie ma mocnych na ekonomistów z Banku Ochrony Środowiska

Na półmetku tegorocznej edycji konkursu krótkoterminowych prognoz makroekonomicznych i rynkowych „Parkietu" na prowadzeniu są zwycięzcy z minionych dwóch lat.
Foto: Fotolia

Pierwsze miesiące br. sugerowały, że prognozy wzrostu polskiej gospodarki na ten rok mogą być zbyt optymistyczne. Minął zaledwie kwartał, a ekonomiści zaczęli te prognozy podwyższać, bo okazało się, że koniunktura nad Wisłą jest odporna na spowolnienie w strefie euro. Ekonomistów zaskakiwała też rozchwiana inflacja. Podczas gdy na początku roku oscylowała w pobliżu 1 proc. rocznie, poniżej oczekiwań, wiosną zaczęła te oczekiwania stale przebijać. W polskiej rzeczywistości ekonomicznej jedno się jednak w ostatnich latach nie zmienia. Niezależnie od tego, jak kapryśna jest koniunktura, najcelniejsze krótkoterminowe prognozy formułują stale analitycy z Banku Ochrony Środowiska.

Niewielkie przetasowania w czołówce

Zespół BOŚ, który tworzą Łukasz Tarnawa i Aleksandra Świątkowska, zwyciężył w konkursie prognostycznym „Parkietu" w latach 2018 i 2017, a w 2016 r. zajął drugie miejsce (za ekonomistami z Banku Gospodarstwa Krajowego). Tak długo dobrej formy w tej rywalizacji, której historia sięga 2005 r., nie utrzymał żaden uczestnik. W I kw. br. ekonomiści z BOŚ dali się wyprzedzić zespołowi z ING Banku Śląskiego (Rafał Benecki, Jakub Rybacki, Piotr Popławski, Karol Pogorzelski), ale szybko odzyskali prowadzenie. Do zmiany doszło także na trzeciej lokacie. W I kw. miejsce to zajmowali ekonomiści z Banku Millennium (Grzegorz Maliszewski, Andrzej Kamiński, Mateusz Sutowicz), triumfatorzy naszego konkursu z 2014 r. i wiceliderzy z 2018 r. Na półmetku z podium strącił ich jednak zespół Santander Bank Polska (Maciej Reluga, Piotr Bielski, Grzegorz Ogonek, Marcin Sulewski, Marcin Luziński), który ubiegłoroczną rywalizację zakończył na czwartej pozycji.

Wszechstronni liderzy

Tarnawa i Świątkowska prowadzenie w konkursie zawdzięczają celnym przewidywaniom wskaźników makroekonomicznych. Są w pierwszej piątce najlepszych prognostów aż 11 z 17 takich zmiennych uwzględnionych w konkursie. Biorąc pod uwagę tylko prognozy makroekonomiczne, wiceliderami rankingu są analitycy z banku PKO BP (Piotr Bujak, Marta Petka-Zagajewska, Urszula Kryńska, Marcin Czaplicki, Michał Rot), a trzecią lokatę zajmuje zespół z Millennium.

Ekonomiści z ING BSK w I półroczu br. formułowali z kolei najcelniejsze prognozy wskaźników rynkowych. Drugie miejsce w tej kategorii zajmuje zespół Santandera, trzecie zaś Dorota Strauch reprezentująca Raiffeisen Bank International.

Jak oceniamy prognozy?

Uczestnicy konkursu prognostycznego „Parkietu" (obecnie jest ich 22) pod koniec każdego miesiąca przesyłają swoje szacunki dotyczące najważniejszych wskaźników makroekonomicznych publikowanych w kolejnym miesiącu. Ich liczba waha się od 14 do 17 ze względu na to, że w niektórych miesiącach ukazują się istotne dane kwartalne. Dodatkowo uczestnicy przesyłają prognozy dotyczące kształtowania się pięciu wskaźników rynkowych w kolejnym miesiącu. Za każdą prognozę można zdobyć od 0 do 1 pkt w zależności od tego, jak wypadła na tle faktycznego odczytu danego wskaźnika oraz prognoz innych uczestników. W rankingu ogólnym prognozy wszystkich zmiennych mają jednakową wagę. W praktyce większy wpływ na końcowy rezultat mają prognozy wskaźników makroekonomicznych, których jest więcej. Zwycięzca konkursu otrzyma tytuł najlepszego ekonomisty roku na naszej gali „Byki i Niedźwiedzie". GS

Aleksandra Świątkowska ekonomista, Bank Ochrony Środowiska

Choć dane ze sfery realnej nie przestają pozytywnie zaskakiwać, podtrzymujemy oczekiwania, że w II połowie roku koniunktura osłabnie w związku z dalszym hamowaniem eksportu oraz inwestycji publicznych. Inwestycje firm będą zapewne rosły szybciej niż w 2018 r., ale nie sądzimy, aby utrzymały dynamikę z I kwartału br. Wyniki badań NBP wśród przedsiębiorstw wskazują, że solidny wzrost planów inwestycyjnych z początku roku w II kwartale wyhamował, a prognozy popytu obniżyły się wyraźnie. Do końca roku oczekujemy natomiast utrzymania się wysokiego tempa wzrostu spożycia gospodarstw domowych, co będzie konsekwencją wysokiej dynamiki płac oraz kumulacji wypłat transferów społecznych w połowie roku. Przy takich założeniach oraz – co najważniejsze – braku głębokiego spowolnienia na świecie, dynamika PKB Polski powinna utrzymywać się blisko 4,0 proc. rok do roku, co trudno uznać za słaby wynik. Więcej emocji może budzić inflacja. Kumulacja efektów bazy, podwyższone ceny żywności oraz prawdopodobny wzrost cen energii elektrycznej mogą pchnąć wzrost CPI w kierunku 3,5 proc. rok do roku w I kwartale 2020 r. W kolejnych kwartałach oczekujemy jednak spadku inflacji do 2,5 proc. Spodziewamy się m.in., że w dłuższym horyzoncie spadnie dynamika cen żywności. Choć inflacja bazowa (nieobejmująca cen żywności i energii) może jeszcze rosnąć, to zwyżki będą coraz mniejsze. Pewne spowolnienie popytu i wciąż niskie dynamiki cen importu będą ograniczały potencjał wzrostowy inflacji bazowej. Z drugiej strony w warunkach rosnących cen energii i wysokiej dynamiki płac trudno też oczekiwać jej spadku. GS

Piotr Bujak główny ekonomista, PKO BP

Foto: PARKIET

Przewidujemy, że w najbliższych miesiącach utrzyma się wysoka dynamika aktywności w polskiej gospodarce, choć miesięczne dane będą zaburzane przez efekty kalendarzowe. Dane za okres od lipca do września powinny implikować wzrost PKB zbliżony do 5 proc. rok do roku. Krajowy eksport pozostanie odporny na pogorszenie warunków zewnętrznych dzięki wzrostowi konkurencyjności (spadek relatywnych kosztów pracy przy utrzymywaniu się niedowartościowania złotego), rosnącej dywersyfikacji geograficznej oraz specyficznej strukturze polskiego eksportu (relatywnie wysoki udział dóbr konsumpcyjnych i relatywnie niski udział motoryzacji). Popyt krajowy również pozostanie silny. Spodziewamy się kontynuacji boomu inwestycyjnego w firmach i wzmocnienia wzrostu konsumpcji za sprawą pakietu fiskalnego. Sytuacja na rynku pracy będzie się nadal poprawiała, ale coraz silniejsze ograniczenia podażowe i osłabienie popytu na pracę w niektórych branżach przełożą się na wyhamowanie spadku bezrobocia. Wzrost płac pozostanie na wysokim poziomie 6–8 proc. rok do roku, co wraz z nowymi transferami socjalnymi będzie sprzyjało utrzymywaniu się najlepszych w historii nastrojów konsumentów. Te czynniki będą też jednak prowadziły do wzrostu inflacji bazowej. Inflacja ogółem w najbliższych miesiącach powinna się obniżyć dzięki normalizacji cen żywności i niższej dynamice cen paliw. Wciąż jednak widzimy potencjał do jej wyraźnego wzrostu na przełomie 2019 i 2020 r. W zakładanym przez nas scenariuszu RPP będzie podtrzymywała opinię o braku potrzeby zmian stóp procentowych co najmniej do końca przyszłego roku. GS

Rafał Benecki główny ekonomista, ING Bank Śląski

Mocny impuls fiskalny na szczycie cyklu koniunkturalnego spowodował, że NBP znalazł się w przeciwfazie w stosunku do innych banków centralnych na świecie i w regionie. To pomogło złotemu w II kwartale i będzie go wspierało także w kolejnych miesiącach. Spodziewamy się niemal stabilnego kursu euro w złotych pomimo np. zagrożeń związanych z polityką handlową USA. Dalszy wzrost inflacji bazowej i przedłużenie boomu konsumpcyjnego nie pozwoli RPP na istotne złagodzenie stanowiska, podczas gdy Fed już w tym roku dwa razy obniżył stopy procentowe. EBC podąży tą samą drogą i dodatkowo wznowi program QE. W tych warunkach ekspansja fiskalna pomaga polskiej walucie i nie szkodzi polskim obligacjom. Zwłaszcza że za sprawą jednorazowych dochodów i efektywnego wzrostu podatków do 2020 r. sytuacja budżetowa pozostanie dobra. Dodatkowo silny napływ depozytów uczynił z krajowych banków głównych kupujących polskie obligacje. Dlatego powolny odpływ inwestorów zagranicznych z polskiego rynku długu nie szkodzi złotemu i papierom skarbowym. Przeciwnie: spadek rok do roku potrzeb pożyczkowych w II połowie br. i niemal zerowe potrzeby pożyczkowe netto w 2020 r. wspierają i będą nadal wspierały ceny polskiego długu. Potencjalnym zagrożeniem dla złotego i polskich obligacji jest ewentualna nowa fala obietnic wydatkowych przed jesiennymi wyborami, ale szanse na to spadły. Inne zagrożenia to zbyt optymistyczne oczekiwania na obniżki stóp w USA i strefie euro, które na pewnym etapie mogą wywołać rozczarowanie na rynkach.GS

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.