Parkiet PLUS

W 2019 r. triumfowały amerykańskie akcje. A w tym?

W naszym rankingu stóp zwrotu jeszcze nie zdarzyło się, by zwycięzca z poprzedniego roku zatriumfował również w kolejnym. Z kolei zgodnie z zasadą przeważania ubiegłorocznych „przegranych" tym razem warto cieplej pomyśleć o polskich akcjach. Cały czas sprawdza się ponadczasowa zasada dywersyfikacji.
Foto: GG Parkiet

Początek nowego roku to dla nas tradycyjnie okazja, by nie tylko podsumować ubiegłoroczne stopy zwrotu z rozmaitych aktywów inwestycyjnych, ale też spróbować wysnuć wnioski na kolejnych 12 miesięcy.

Tak jak to zwykle bywa, układ stóp zwrotu za 2019 r. w naszej „inwestycyjnej tablicy Mendelejewa" wygląda zgoła odmiennie od tego za 2018 – do tej prawidłowości nasi czytelnicy zdążyli się już zapewne przyzwyczaić. I nie powinno to dziwić z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa (patrz – ramka).

O ile rok 2018 był słaby dla tzw. ryzykownych aktywów, czyli akcji z różnych rynków, i udany dla typowo defensywnych, o tyle 2019 r. był... mniej lub bardziej udany dla wszystkich aktywów z naszej głównej tabeli.

Zatriumfowały akcje z globalnych giełd w następującej kolejności: amerykańskie, z pozostałych rynków rozwiniętych, a na końcu z emerging markets (nawet te ostatnie dały jednak solidnie zarobić).

To już było

Jak to wygląda z historycznego punktu widzenia? Triumf amerykańskich walorów nie jest nowością. Podobnie sytuacja wyglądała w 2016 r., a szczególnie w 2013 r., gdy S&P 500 również był na topie, a jednocześnie stopa zwrotu była na bardzo podobnym poziomie w ujęciu bezwzględnym. Różnica jest natomiast taka, że w 2013 r. bardzo słabo wypadły rynki wschodzące – tym razem spisały się dużo lepiej.

Co działo się w kolejnym roku po takim, w którym S&P 500 zatriumfował? W dwóch wspomnianych przypadkach indeks nie zdołał już utrzymać się na topie, choć i tak przyniósł solidne zyski (2014, 2017).

Warto zwrócić uwagę, że choć amerykańskie akcje bywają „wrzucane" do jednego worka z innymi rynkami rozwiniętymi (bo Wall Street jest największym wśród nich), to jednak za oceanem popularne jest odrębne traktowanie owych pozostałych rynków rozwiniętych – taką praktykę przyjęliśmy również w naszym rankingu. O ile w ubiegłym roku kategoria „pozostałe rynki rozwinięte" po prostu podążała tropem Wall Street, pozostając nieco w tyle, o tyle warto pamiętać, że nie jest to żadna twarda reguła. Łatwo wskazać lata, w których stopy zwrotu z „DM ex US" były wyższe niż w przypadku USA (2017, 2012, 2009).

Czy jakiejś reguły można się dopatrzyć, jeśli chodzi o rynki wschodzące? Przypomnijmy, że w 2018 r. emerging markets były na samym końcu rankingu. W poprzednich przypadkach, kiedy to się zdarzyło (2015, 2008), w kolejnych dwóch latach rynki wschodzące były w okolicach czołówki naszego zestawienia. Gdyby ta „reguła" miała wciąż obowiązywać, to po udanym 2019 r. należałoby też oczekiwać udanego 2020 r. (jeżeli w ogóle można tu mówić o regule – ze statystycznego punktu widzenia dwa historyczne przypadki to bardzo mało do snucia wiarygodnych wniosków).

Jeśli chodzi o warszawską giełdę, to rodzimi inwestorzy mają raczej powody do narzekania. WIG ledwie wyszedł na plus, pozostając daleko w tyle za globalnymi rynkami. To wina przede wszystkim akcji dużych spółek (WIG20), w pewnym stopniu także tych z mWIG40. Zadaniu sprostały jedynie walory małych firm – sWIG80 Total Return urósł o ponad 19 proc., osiągając rezultat spójny z rynkami wschodzącymi.

Duże zaległości

Co to może oznaczać w rozpoczynającym się roku? W całym okresie 12 lat objętych naszym rankingiem jeszcze nigdy do tej pory nie zdarzyło się, by WIG wypadł tak słabo w porównaniu z rynkami wschodzącymi. Także z naszych innych analiz wynika, że rodzime akcje mają spore zaległości do nadrobienia.

Wpisuje się to także w nasze spostrzeżenia z poprzednich edycji rankingu dotyczące inwestowania w ubiegłorocznych „przegranych" i „zwycięzców". Już poprzednio zwracaliśmy uwagę na następującą prawidłowość – inwestowanie w te aktywa, które w poprzednim roku były najlepsze, nie przynosiło spektakularnych wyników. Natomiast inwestowanie w aktywa, które w poprzednim roku były najgorsze, przynosiło na dłuższą metę (choć nie w każdym roku z osobna) bardzo dobre rezultaty.

Miniony rok podtrzymał tę prawidłowość. „Przegrany" z 2018 r. (rynki wschodzące) przyniósł solidną stopę zwrotu, a „wygrany" (dolar) rozczarował. W myśl tej prawidłowości w 2020 r. z dobrej strony powinny się z kolei zaprezentować polskie akcje (WIG), które – jak wspomnieliśmy – rozczarowały w 2019 r.

Oczywiście koncepcję inwestowania w ubiegłorocznego przegranego warto traktować z odpowiednią dozą rozsądku. Stworzenie portfela na bazie zaledwie jednego aktywa to wersja ekstremalna owej koncepcji. My preferujemy raczej mówienie o przeważaniu (overweight) aktywów, które „przegrały" w poprzednim roku, czyli przyznaniu im większej wagi w portfelu, niż miałyby w innych okolicznościach.

Ta łagodniejsza wersja koncepcji inwestowania w „przegranych" jest spójna z inną, jeszcze ważniejszą regułą – dywersyfikacją portfela. Zauważmy, że niskie prawdopodobieństwo precyzyjnego przewidzenia układu rankingu na kolejny rok (patrz – ramka) przemawia za tym, by w portfelu były obecne wszystkie aktywa inwestycyjne (jedne mogą być przeważone, inne – niedoważone). Dywersyfikacja się opłaca.

Na koniec zwróćmy jeszcze uwagę na jeden fakt. W minionym roku kurs złotego był wyjątkowo stabilny. Kurs dolara urósł o 1,4 proc., co oznacza, że była to najmniejsza zmiana in plus bądź in minus w całej historii objętej naszym rankingiem. W efekcie dolarowe i przeliczone na złotego stopy zwrotu z aktywów zagranicznych (np. akcji) były bardzo do siebie zbliżone. Pamiętajmy jednak, że często było raczej tak, że zyski wyrażone w rodzimej walucie wyraźnie odchylały się od tych w walucie bazowej na skutek wahnięć kursu dolara.

Reasumując, mamy za sobą mniej lub bardziej udany rok dla większości aktywów w naszym rankingu stóp zwrotu. W tym roku można oczekiwać, że dużo trudniej będzie o tak pokaźne zyski z amerykańskich akcji. Jednocześnie zgodnie z regułą inwestowania w „przegranych" warto przeważać polskie akcje. Pamiętajmy też jednak o regule dywersyfikacji, bo dokładne przewidzenie kształtu rankingu graniczy z cudem.

Prawdopodobieństwo przewidzenia dokładnego układu rankingu to 1 do... 5040

Zasadność dywersyfikacji w inwestowaniu wynika m.in. z tego, że na dłuższą metę niezwykle trudno jest trafnie przewidywać, jak będzie wyglądał ranking stóp zwrotu w kolejnym roku. Szansa trafienia jest tym mniejsza, im szersza jest gama dostępnych inwestycji. Przy dwóch dostępnych aktywach mamy szansę 1:2, by trafnie przewidzieć układ rankingu. Przy trzech jest to już tylko 1:6 (bo trzy „klocki" można ułożyć na sześć różnych sposobów). Przy czterech 1:24, a przy pięciu 1:120. W naszym rankingu głównym tradycyjnie widnieje siedem wybranych aktywów, co daje szanse na dokładne przewidzenie jego układu na poziomie... 1:5040 (!). Zamiast zgadywać, lepiej dywersyfikować!

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.