Tomasz Hońdo

Twarde lądowanie gospodarek + gołębia kapitulacja Fedu?

Ani przecena na giełdach w I półroczu, które na GPW było najgorsze od 2008 roku, ani pierwsze sygnały hamowania gospodarek nie zrobiły na razie żadnego wrażenia na jastrzębich bankach centralnych. Wniosek? Maksymalne hamowanie, maksymalne zacieśnienie i maksymalna reakcja rynków dopiero prawdopodobnie przed nami.

Kolejne odbicie w ramach bessy

Końcówka pierwszego półrocza na giełdach upływa na odreagowywaniu kolejnej fali przeceny, co złośliwi tłumaczą typowym „window dressing".

Czy jesteśmy bliżej końca szoku na rynku obligacji?

Schłodzenie inflacji i koniec podwyżek stóp procentowych to byłby wymarzony impuls dla bezprecedensowo poturbowanego rynku polskich obligacji stałokuponowych. Ale są też nowe czynniki ryzyka.

Rozsądniejsze wyceny

Wall Street doprowadziła już do normalizacji wycen, ale bessy mają to do siebie, że potrafią sprowadzić wyceny sporo poniżej średniej.

Próg bessy przekroczony przy akceptacji Fedu

Statystyczna bessa na Wall Street przynosiła spadek S&P 500 o prawie 36 proc. Z kolei od 35 lat nie zdarzyło się, by przecena w trakcie bessy była mniejsza niż 33 proc. Te liczby warto brać pod uwagę w sytuacji, gdy na horyzoncie widać głębokie spowolnienie gospodarek, Fed – nie oglądając się na rynki – zacieśnia politykę, a EBC sprawia wrażenie, jakby zupełnie pogubił się w obecnych realiach.

Przecena na Wall Street to pokłosie obniżających się marż spółek

Wyniki finansowe za I kwartał rzucają nowe światło na okoliczności tegorocznej słabości S&P 500. Wzrost zysku na akcję wyhamował, a marża operacyjna obniżyła się najmocniej od siedmiu kwartałów. Jest ryzyko, że to dopiero początek postcovidowej normalizacji zarobków korporacji.

Fed naciśnie hamulec?

Dotychczasowa przecena na Wall Street w dobie walki z inflacją nie zdołała jeszcze zrobić na Fedzie większego wrażenia.

Czy niskie wyceny polskich akcji wystarczą do obrony przed rynkowym „huraganem”?

Akcje na GPW zakończyły maj ze wskaźnikiem ceny do prognozowanych zysków spółek na poziomie widzianym ostatnio w trakcie covidowego krachu. Ale czy to oznacza, że polski rynek będzie odporny na gospodarczy „huragan", który zdaniem szefa banku JP Morgan miałby zostać wywołany m.in. przez rozpoczynającą się redukcję bilansu Fedu?

Obrona (na razie) skuteczna

Czy po wybronieniu się przed przekroczeniem granicy bessy giełdowe byki na Wall Street mogą liczyć na dalsze sukcesy?

Wall Street zaczyna igrać z bessą, ale Fed nie odpuszcza

W chwili pisania tego artykułu S&P 500 jest coraz bliżej poziomu o 20 proc. niższego od szczytu. Przekroczenie tego progu w okresie od lat 90. XX wieku było niezawodną zapowiedzią nadejścia kolejnego etapu bessy.